Na scenie TK odbyło się przedstawienie poniżej wszelkiego poziomuNa scenie Trybunału Konstytucyjnego odbyło się przedstawienie, sprzedano prawa do transmisji, ale spektakl okazał się poniżej wszelkiego poziomu

KorwinPiotrowska_TK_nagranie.webp
"Orędzie" Anny Korwin-Piotrowskiej zamieszczone na stronie TK (fot. screen/trybunal.gov.pl)
FacebookTwitter

Aktorzy bardzo się do swoich ról przywiązali, choć publiczność nie uznała ich za przełomowe dla polskiego teatru, a za marne. Nie szkodzi, wystarczy, że przynajmniej Anna Korwin-Piotrowska była w siódmym niebie.

To wyglądało jak późne przedstawienie Teatru Faktu TVP zrealizowane przez nie w pełni sprawnego reżysera Romana Wionczka. Teatr Faktu funkcjonował w latach 70. i 80. XX wieku i z faktami miał luźny związek, za to nieżyjący od 28 lat reżyser Wionczek był odpowiednio mocno zaangażowany w PRL i przeciw demokracji. Przedstawieniem było coś pod tytułem „Zgromadzenie Ogólne Sędziów Trybunału Konstytucyjnego” i odbyło się na Małej Scenie Trybunału Konstytucyjnego w Alei Szucha w Warszawie.

W głównej roli wystąpiła debiutująca w teatralnych formach telewizyjnych aktorka opolska Anna Korwin-Piotrowska. W pozostałych rolach wystąpili aktorzy z różnych polskich scen: Maciej Berek, Magdalena Bętkowska, Marcin Dziurda, Krystian Markiewicz, Sławomir Patyra, Dariusz Szostek i Maciej Taborowski. Producentem przedstawienia był Donald Tusk, reżyserem Marek Safjan, scenariusz napisali Marek Safjan, Jerzy Stępień, Stanisław Biernat, Bohdan Zdziennicki i Andrzej Zoll (kiedyś kierujący stołecznym teatrem Scena Trybunał Konstytucyjny) oraz Maciej Berek i Krystian Markiewicz, w przeszłości robiący dla telewizji „Noce Kabaretowe”. Scenografia i kostiumy zostały potraktowane byle jak, co by wskazywało na Annę Korwin-Piotrowską jako ich autorkę.

Przedstawienie pasowałoby do nie w pełni sprawnego reżysera Wionczka bądź jakiegoś jego asystenta, bo wypadło z konwencji Teatru Faktu i zamieniło się w farsę. W efekcie bardziej przypominało inscenizację „Indyka” Sławomira Mrożka niż „Bunkier” czy „Przed Burzą” Romana Wionczka. Reżyser Safjan nie miał czasu na porządne próby, więc premierowe przedstawienie wyglądało jak próba czytana, w dodatku nie trzymająca się precyzyjnie scenariusza.

Scenariusz skupiał się przede wszystkim na odegraniu, w konwencji melodramatycznej, sceny przyjęcia budżetu Trybunału Konstytucyjnego na 2027 r. A to dlatego, żeby grające w spektaklu postacie były postrzegane jako osoby wrażliwe, które w ogóle nie myślą o sobie, tylko o tych zatrudnionych w Trybunale, których los byłby marny, gdyby nie było budżetu, wszak plan finansowy przesłany ministrowi finansów został przez Andrzeja Domańskiego odrzucony. I chciały te osoby być postrzegane jako myślące o sędziach w stanie spoczynku. Osnową scenariusza była więc czuła troska o ludzi, co mogłoby wyciskać łzy z oczu, gdyby Korwin-Piotrowska i pozostali aktorzy nie zagrali swoich ról zbyt oschle. W efekcie w ogóle nie można się było wzruszyć, tylko co najwyżej pośmiać.

Zepsucie melodramatycznej narracji wokół budżetu TK sprawiło, że ustalanie, ile osób tworzy quorum zdolne podejmować wiążące decyzje oraz losowanie osób mających stanowić trzyosobowe składy dyscyplinarne oraz ich rzeczników dyscyplinarnych i przewodniczących oraz sprawozdawców, osunęło się w stronę losowania pokazanego w filmie „Rejs” Marka Piwowskiego. Przebiła „Rejs” zabawa ze złożonymi karteczkami, na których wypisano poszczególne losowane nazwiska.

Twórcy i odtwórcy przedstawienia wtargnęli do teatru pod osłoną policji i Służby Ochrony Państwa, co zapewne miało być tą sensacją, która napędzi widownię i zainteresowanie spektaklem. Zresztą nie wiadomo, czy to byli prawdziwi policjanci czy jacyś przebierańcy. Ale w ferworze tych zabiegów marketingowych zapomniano o sprawach podstawowych. Okazało się, że tylko trzy osoby miało podpisane kontrakty z teatrem, natomiast pozostałe pięć w ogóle nie miało prawa znaleźć się w budynku, a co dopiero na scenie. Bez kontraktu była przede wszystkim obsadzona w głównej roli Anna Korwin-Piotrowska. W efekcie przedstawienie nie miało prawa trafić na afisz i znaleźć się w repertuarze. No i nie można zapłacić reżyserowi, scenarzystom, aktorom i pozostałym osobom zaangażowanym w produkcję. Wprawdzie producent Donald Tusk jest znany z tego, że mataczy przy kontraktach i „swoim” aktorom potrafi wiele obiecać, ale gdy przychodzi do płacenia, to już jest słabo.

Odbyło się przedstawienie, sprzedano prawa do telewizyjnych transmisji, ale spektakl okazał się poniżej wszelkiego poziomu. Oczywiście takie telewizje jak TVN nie będą narzekać, ale w świat poszedł komunikat, że ludzie otrzymali – jak mawiał klasyk Gomułka (choć nie on to wymyślił) – coś w rodzaju „ni pies, ni wydra, coś na kształt świdra”. Ci, którzy dostrzegli analogie do sztuk Mrożka, szczególnie do „Indyka”, mogli się nawet dobrze bawić, ale większość nie była nastawiona na farsę i nie bawiła się wcale.

Świetnie bawili się aktorzy na scenie (nawet ci bez kontraktów), bo dotychczas nikt nie chciał ich obsadzać choćby w ogonach, a tu nagle znaleźli się w światłach rampy. Szczególnie po Annie Korwin-Piotrowskiej było widać, jak wielką radość sprawia jej odgrywana rola. W dekoracjach czuła się wręcz lepiej niż w realnych wnętrzach. Były nawet obawy, że nie będzie kontrolować odruchów fizjologicznych z tej radości. Ale spektakl w tej formie nie będzie już chyba grany, więc role mogły być incydentalne. Mimo że aktorzy bardzo się do swoich ról przywiązali, nawet jeśli publiczność nie uznała ich za przełomowe dla polskiego teatru, a wręcz za marne. Nie szkodzi, wystarczy, że przynajmniej Anna Korwin-Piotrowska była w siódmym niebie.

FacebookTwitter

Czekamy na Wasze maile z uwagami i komentarzami: [email protected]. Dołącz do naszej społeczności, wykup dostęp do STREFY PREMIUM. Subskrybuj
To najlepsza forma wsparcia naszych mediów.

Jak wesprzeć telewizję wPolsce24?

Zachęcamy do:

  • dokonywania wpłat przez stronę wesprzyj.wpolsce24.tv
  • lub przekazania darowizny bezpośrednio na rachunek bankowy: 69 1020 4900 0000 8202 3036 2577 (odbiorca: Fratria SA, tytuł przelewu: Darowizna)
  • oglądania wPolsce24 jak najczęściej i jak najdłużej
  • mówienia o nas innym, żeby telewizja wPolsce24 zyskiwała coraz więcej wiernych Widzów

Przetwarzamy dane osobowe Darczyńców zgodnie z informacją w linku.

Redaktor Naczelny:
Łukasz Wróblewski
Zespół:
Joanna Jaszczuk, Adam Kacprzak, Tomasz Karpowicz, Robert Knap, Adam Stankiewicz, Kamil Kwiatek, Natalia Wierzbicka, Adrian Siwek, Adam Bąkowski, Sławomir Cedzyński.
Autorzy:
Wojciech Biedroń, Jacek Karnowski, Marzena Nykiel, Goran Andrijanić, Marek Budzisz, Jerzy Jachowicz, Grzegorz Górny, Aleksandra Jakubowska, Stanisław Janecki, Dorota Łosiewicz, Dariusz Matuszak, Andrzej Potocki, Marek Pyza, Aleksandra Rybińska, Marcin Wikło, Piotr Gursztyn, Jerzy Szmit.