KOMENTARZ

TK to tylko element większej układanki. Tusk realizuje rozkazy UE K. HRYSZKIEWICZ: TK to tylko element większej układanki. Tusk realizuje rozkazy z Brukseli

FacebookTwitter

Działania Donalda Tuska mogą wydawać się szalone i niebezpieczne. Niestety - jest gorzej. To prawdopodobnie skrzętnie przygotowany plan przez brukselskie elity w celu utrzymania wpływu w Polsce. Eurokraci tracą władzę w kolejnych europejskich krajach. Polska i inne kraje nowej UE robią za poligon doświadczalny, na którym Bruksela testuje to, jak daleko może się posunąć w ingerencji w demokratyczne procesy w krajach członkowskich.

Nie da się ukryć, że wydarzenia w nocy z piątku na sobotę wstrząsnęły opinią publiczną nie tylko Polski, ale i całego świata. Zwłaszcza suwerenne narody Europy są w szoku, że na terenie Unii Europejskiej dzieją się takie rzeczy, jak siłowe wejście na teren niezawisłego organu państwa. 

To, co jednak jest istotne to szersza perspektywa tego, co obecnie dzieje się w Polsce. Gdyby bowiem analizować to, co robi w tym momencie Tusk wyłącznie w sposób jednowymiarowy, to widzimy człowieka, który albo jest szaleńcem, albo jest osobą skrajnie niebezpieczną. Wdawanie się w szczegóły i niuanse dotyczące tła wydarzeń (kwestia mianowania sędziów TK i zaprzysiężenia przez prezydenta) są po prostu próbą rozmywania odpowiedzialności za to co się stało. Nic bowiem nie usprawiedliwia siłowego wejścia na teren organu, który traktowany jest jako autonomiczna jednostka, niezależna od władzy wykonawczej czy ustawodawczej. 

Skoro nawet takie osoby jak Marcin Matczak czy Przemysław Rosati wprost nazywają działania premiera "bezprawnymi", to żadne próby szukania wymówek przez liberalno-lewicowy mainstream nie są w stanie przesłonić powagi tego, co się wydarzyło na al. Szucha w Warszawie. 

Świat ze zdumieniem patrzy na Polskę

To, że Tusk jest szalony to jedna z hipotez. I miałaby one nawet pewne sensowne podstawy, gdyby nie fakt, że sprawą zainteresowała się zagranica. Głównie dzięki bohaterskiej postawie prezydenta, który zawrócił ze spotkania z przedstawicielami władz w Senegalu i skierował się z powrotem na lotnisko w Warszawie. Co działo się potem już wszyscy widzieli. 

Dzięki tej interwencji o siłowym wejściu do TK dowiedział się świat i wywołało gwałtowną reakcję. Trudno bowiem przykryć próbę zamachu stanu wobec opinii publicznej. Sprawę na portalu X zaczęli komentować Francuzi, Niemcy, Brytyjczycy, Włosi, Amerykanie, Hiszpanie, Czesi, Słoweńcy, Rumunii, a nawet Chińczycy. Cały świat obserwował i nadal obserwuje bacznie wydarzenia, które mają miejsce w Polsce. 

Europa buntuje się eurokratom. Tusk realizuje plan Brukseli

To odsłoniło prawdziwe intencje ekipy Tuska. Już nie na poziomie jednego wymiaru, ale na poziomie meta. Bowiem dzięki temu mamy pewność, że to, co dzieje się w Polsce zostało skrzętnie opracowane w brukselskich kuluarach. A plan jest prosty - obecni eurokraci chcą za wszelką cenę utrzymać władzę w krajach członkowskich. 

Unia Europejska ma ogromny problem. Siły eurosceptyczne wyraźnie dochodzą do głosu. O ile udało im się, kolokwialnie mówiąc, przekabacić na swoją stronę Giorgię Meloni, to ta sztuka z pewnością może im się nie udać we Francji, gdzie już na wiosnę przyszłego roku odbędą się wybory prezydenckie. Le Pen w sondażach miażdży konkurencję. W Niemczech AfD triumfuje w Saksonii-Anhalt. W ciągu następnych dwóch lat odbędą się kolejne wybory w krajach związkowych, zaś w styczniu 2027 roku Niemcy wybiorą swojego prezydenta. Chociaż ma on dużo mniejsze prerogatywy niż polski prezydent, również może namieszać w niemieckiej polityce. 

Widzimy więc, że UE traci kluczowe kraje wspólnoty. Kraje, które do tej pory stanowiły główną oś. Wydaje się więc, że eurokraci przegrywają walkę o wpływy w zachodniej Europie. Dlatego próbują zrobić wszystko, by utrzymać władzę w nowej UE. Tam bowiem łatwiej potraktować kraje młodej demokracji jak poligon dla swoich antydemokratycznych działań. W dodatku rękami swoich nominatów. 

Rumunia "uroczyście unieważnia" wybory prezydenckie 

Ten plan jest realizowany już od 2024 roku. Wtedy to w listopadzie podczas wyborów prezydenckich w Rumunii niespodziewanie do drugiej tury wyborów dostał się Călin Georgescu - kandydat skrajnej prawicy, antyestablishmentowy i antyunijny. Oskarżany był o rzekome związki z Rosją. Między pierwszą a drugą turą wyborów jednak służby państwa ujawniły, że kandydat, który zadeklarował, że nie wydał ani złotówki na kampanię wyborczą, miał być wspierany przez zagraniczne konta na portalach społecznościowych. Wyłącznie na tej podstawie dwa dni przed drugą turą sąd konstytucyjny Rumunii wydał orzeczenie o unieważnieniu wyborów i rozpisano nowe wybory. 

Zarzuty wobec Georgerscu nie zostały jednak w żaden sposób nigdy potwierdzone. Mimo to Georgescu został zdyskwalifikowany, co wywołało masowe protesty w Rumunii. Nic to jednak nie dało, a w następnych wyborach zwyciężyła "właściwa" osoba, czyli popierany przez Brukselę Nicușor Dan. 

Bruksela zablokowała internet w Słowenii, by wygrała prounijna partia

W Słowenii z kolei podobna sytuacja miała miejsce w 2026 roku. W związku z aferą Black Cube, gdzie rzekome boty miały kolportować fałszywe nagrania ukazujące korupcyjny proceder jednego z bliskich współpracowników prounijnego premiera Roberta Goloba. Służby słoweńskie miały ujawnić, że była to zaplanowana akcja izraelskiego wywiadu przeciwko rządowi, którą miała wynająć rzekomo prawicowa opozycja pod wodzą Janeza Janšy.

Unia Europejska, po wezwaniu Goloba do interwencji, stosując zapisy dyrektywy DSA (Akt o usługach cyfrowych) wdrożyła rygorystyczne narzędzia, które zmusiły właścicieli portali społecznościowych do natychmiastowego blokowania, spowalniania zasięgów lub wyraźnego oznaczania zmanipulowanych nagrań audio i wideo. To doprowadziło do nieznacznego zwycięstwa Goloba w wyborach parlamentarnych, choć Janša wcześniej wyraźnie prowadził w sondażach. Na szczęście brukselski nominat nie był w stanie uzyskać większości w parlamencie i to właśnie Janša został premierem. 

"Walka z dezinformacją tak jak my ją rozumiemy"

Przypomnijmy - na podstawie tych przepisów polski rząd szykuje własną ustawę, która ma pozwolić na podobną ingerencję w wolność słowa w social mediach. Sam Gawkowski niedawno mówił, że chciałby móc "blokować portal X" w przypadku powielania fakenewsów. O tym oczywiście, jakie treści są fałszywe będzie decydował rząd np. pan Paweł Olszewski, szef nowo powołanego Centrum Walki z Dezinformacją przy Ministerstwie Cyfryzacji, który bez cienia żenady wrzucał fejkowe zdjęcie prezydenta Nawrockiego przerobione w AI. 

Widzimy więc, że procesy, które zachodzą w krajach członkowskich noszą znamiona "bratniej pomocy". Pod pretekstem walki z "rosyjską dezinformacją" w sposób arcy-niedemokratyczny wpływa się na wyniki wyborów. Bruksela w tym momencie bada grunt zgodnie z zasadą "gotującej się żaby" - sprawdza czy może rozpalić więcej ognia czy jednak żaba z garnka wyskoczy nim da się ugotować żywcem. 

Tą żabą oczywiście jest demokracja w krajach UE. Bruksela bowiem sprawdza, jak daleko może się posunąć. Do tej pory taka ingerencja miała miejsce w małych państwach lub państwach na peryferiach wspólnoty. Polska jednak to jeden z największych krajów UE, strategicznie istotny w geopolitycznej układance. 

Zielone światło dla Tuska z Brukseli

W kontekście opisywanych wcześniej przykładów warto zwrócić uwagę, na sformułowania, których używał przez ostatnie trzy lata Tusk: "Demokracja walcząca", "Stosowanie prawa tak jak my je rozumiemy", "Konieczność konstytucyjna". Patrząc jednowymiarowo faktycznie brzmi to jak bełkot szaleńca. Jednak biorąc pod uwagę to, co miało miejsce w innych krajach Unii Europejskiej jasno widzimy, że jest to najpewniej realizowanie ścisłego planu nakreślonego w Komisji Europejskiej. 

Świadczą o tym nie tylko analogie, ale także - a może przede wszystkim - reakcja Komisji Europejskiej na to, co dzieje się w naszym państwie. 

Polski Trybunał Konstytucyjny musi mieć możliwość funkcjonowania zgodnie z polską konstytucją oraz orzecznictwem Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Ma to znaczenie dla każdego polskiego obywatela, a zapewnienie tego należy do polskich władz

- tak skomentował działania Tuska wobec TK w piątek komisarz UE ds. praworządności Michael McGrath.

Tak powściągliwa reakcja wobec siłowego zajęcia siedziby niezawisłego sądu, w obliczu wcześniejszych, znacznie ostrzejszych reakcji w obliczu działań rządu Zjednoczonej Prawicy wobec Trybunału Konstytucyjnego, jasno pokazuje, że Donald Tusk ma zielone światło na wszelkie działania z Brukseli. 

Mainstream milczy, internet walczy

Warto też zauważyć, jak zachowują się liberalno-lewicowe media w Europie. Albo nie informują w ogóle o tym, co dzieje się w Polsce, albo piszą o "prawicowym puczu". Brzmi to kuriozalnie dla Polaków, którzy na własne oczy widzą, co dzieje się z TK. Ale taki przekaz właśnie otrzymują ludzie w Europie. Przynajmniej ze strony mediów liberalnych, bo jest jeszcze drugi obieg, czyli internet. I tutaj obraz jest zupełnie inny - zdecydowanie bliższy prawdzie. 

Ta reakcja nie jest przypadkowa. Liberalno-lewicowy establishment walczy o życie. Przegrywają oni walkę o rząd dusz w Europie, po tym jak doprowadzili Stary Kontynent na skraj kryzysu - ekonomicznego, politycznego i społecznego. Migranci, wysoka przestępczość, zielony ład niszczący gospodarkę UE i rolnictwo - to wszystko spowodowało, że ludzie mają dość eurokratów. Problemem więc stają się demokratyczne wybory ludzi.

Najgorszy jest wolny internet, gdzie istnieje swoboda wymiany myśli, opinii i informacji. Dlatego właśnie próbują teraz wmawiać ludziom, że wsparcie dla prawicy wynika z działań ruskich botów. Stwierdzenie jest o tyle absurdalne, że o ile faktycznie AfD czy Zjednoczenie Narodowe Le Pen ma pewne sympatie wobec Rosji, to Karol Nawrocki czy Janez Janša są postaciami wrogimi dla Kremla - ten pierwszy dostał oficjalny zakaz wjazdu na teren Rosji, drugi zaś wielokrotnie potępiał rosyjską agresję i mówił o potrzebie zachowania pełnej jedności terytorialnej Ukrainy. Jako jeden z pierwszych, obok Jarosława Kaczyńskiego, Mateusza Morwieckiego oraz czeskiego premiera Petra Fiali pojawił się na terenie walczącej Ukrainy, by wyrazić wsparcie w obliczu inwazji Rosji. 

Tusk jest zdeterminowany, by zrealizować brukselski plan

Fakty jednak nie mają większego znaczenia dla brukselskich aparatczyków. Dla nich liczy się zachowanie władzy za wszelką cenę w obliczu możliwości jej utraty. Determinacja tego środowiska jest ogromna - dlatego też Tusk nie wyjedzie do Brukseli, tak jak w 2014 roku, dopóki planu nie zrealizuje do końca.

Co to za plan? Głośno mówi się o tym, że po Trybunale Konstytucyjnym następny będzie Narodowy Bank Polski. Z pewnością złoto znajdujące się w skarbcach NBP jest łakomym kąskiem dla pogrążonego w długach państwa Tuska. Sami politycy KO zapowiadają, że potem będzie Sąd Najwyższy. Ostatnią przeszkodą do domknięcia systemu jest prezydent RP. 

Wszystko to, by w pełni przejąć instytucje władzy niezależne od Tuska i uzależnić Polskę od wpływów Brukseli. 

A jeśli uda się w Polsce, być może Bruksela poczuje się na tyle pewnie, że będzie próbowała podobne scenariusze realizować także w krajach starej UE - zwłaszcza w Niemczech czy Francji. To by też uzasadniało pośpiech Tuska, który wybrał sobie bardzo zły moment na tego typu manewr. Za nieco ponad tydzień bowiem rusza największa patriotyczna impreza w Europie - Marsz Niepodległości. Polscy patrioci znowu znajdą się na ustach całego świata. Trudno będzie zamilczeć miliony ludzi, którzy głośno wyrażą swoją niechęć wobec Tuska i jego działań.

FacebookTwitter

Czekamy na Wasze maile z uwagami i komentarzami: [email protected]. Dołącz do naszej społeczności, wykup dostęp do STREFY PREMIUM. Subskrybuj
To najlepsza forma wsparcia naszych mediów.

Jak wesprzeć telewizję wPolsce24?

Zachęcamy do:

  • dokonywania wpłat przez stronę wesprzyj.wpolsce24.tv
  • lub przekazania darowizny bezpośrednio na rachunek bankowy: 69 1020 4900 0000 8202 3036 2577 (odbiorca: Fratria SA, tytuł przelewu: Darowizna)
  • oglądania wPolsce24 jak najczęściej i jak najdłużej
  • mówienia o nas innym, żeby telewizja wPolsce24 zyskiwała coraz więcej wiernych Widzów

Przetwarzamy dane osobowe Darczyńców zgodnie z informacją w linku.

Redaktor Naczelny:
Łukasz Wróblewski
Zespół:
Joanna Jaszczuk, Adam Kacprzak, Tomasz Karpowicz, Robert Knap, Adam Stankiewicz, Kamil Kwiatek, Natalia Wierzbicka, Adrian Siwek, Adam Bąkowski, Sławomir Cedzyński.
Autorzy:
Wojciech Biedroń, Jacek Karnowski, Marzena Nykiel, Goran Andrijanić, Marek Budzisz, Jerzy Jachowicz, Grzegorz Górny, Aleksandra Jakubowska, Stanisław Janecki, Dorota Łosiewicz, Dariusz Matuszak, Andrzej Potocki, Marek Pyza, Aleksandra Rybińska, Marcin Wikło, Piotr Gursztyn, Jerzy Szmit.