Kijów woła do Brukseli o nowe miliardy euro na wojnę z RosjąKijów woła do Brukseli o nowe miliardy euro na wojnę z Rosją
Władze w Kijowie chcą od Unii Europejskiej wypłaty kolejnych miliardów z puli pożyczki, którą zaplanowano dopiero na przyszły rok. Argumentują, że mają deficyt w budżecie wojskowym, a chodzi o przynajmniej 23 miliardy euro.
Kwestia dalszego i dodatkowego finansowania Ukrainy to jeden z głównych tematów trwającego od wczoraj nieformalnego spotkania ministrów spraw zagranicznych państw unijnych. Z jednej strony jest gorący, a z drugiej – nabrzmiały. Zaledwie kilka dni temu prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski na szczycie krajów nordyckich i bałtyckich – donosi o tym m.in. EU Today - mówił o rosnących wydatkach na uzbrojenie i o tym, że praktycznie wykorzystał już pieniądze pożyczone od Unii na ten rok. Ukraiński polityk oszacował deficyt na 27 miliardów dolarów; przynajmniej 10 miliardów euro potrzebuje, by móc odebrać w styczniu i lutym przyszłego roku zamówione wcześniej uzbrojenie.
Dla Unii Europejskiej, która od początku agresji Rosji, pomaga Ukrainie, dodatkowe żądania Kijowa stanowią wyzwanie. Kraje członkowskie i tak zgodziły się w grudniu ub.r. zwiększyć wspólnotowy dług o kwotę 90 miliardów euro w latach 2026-27, by pomóc Ukrainie. Wypłata miała być podzielona mniej więcej po równo czyli po 45 miliardów euro.
Precedensowa pożyczka
Już samo zaciągnięcie przez Unię długu na potrzeby kraju, który nie jest jej członkiem, to działanie bez precedensu. Poza tym Wspólnota i tak jest mocno już zadłużona, bo musiała pożyczyć na międzynarodowych rynkach kapitał (poprzez emisję obligacji), by odbudować gospodarkę po pandemii. Jednocześnie nie ma też żadnej pewności, że Ukraina spłaci 90 miliardów euro udzielonej pożyczki, bo zobowiązała się do tego po wypłacie reparacji przez Rosję, co samo w sobie jest mało realne.
Dług Wspólnoty już jest znaczący, a koszty spłaty szacuje się na ponad 100 miliardów euro rocznie z unijnego budżetu. Zaciągnie kolejnych zobowiązań w sytuacji, gdy Ukraina potrzebować będzie dodatkowego wsparcia (ponad obiecane 90 mld euro) łatwe nie będzie, szczególnie że część krajów niechętnie patrzy na powiększenie unijnych długów.
Spór o rosyjskie aktywa
Wyjściem z tej trudnej sytuacji byłoby wykorzystanie zamrożonych przez Unię Europejską aktywów rosyjskiego Banku Centralnego, zdeponowanych w największej części w Euroclear na terenie Belgii. Ale rząd tego kraju ostro się sprzeciwia temu pomysłowi, czemu najpierw dał wyraz, gdy jesienią zeszłego roku jeszcze trwały dyskusje o wsparciu finansowym Kijowa na lata 2026-27, a także w ostatnich dniach. Minister obrony Belgii jednoznacznie stwierdził (w programie VRT), że udostępnienie aktywów rosyjskich o wartości około 185 miliardów euro w ogóle „nie podlega negocjacjom. Drzwi są zamknięte” – powiedział Theo Francken.
Tym samym odpowiedział pośrednio na list, jaki władze Szwecji, Polski, Holandii i Hiszpanii skierowały do Komisji Europejskiej z apelem o to, by poszukała nowych sposobów na wykorzystanie rosyjskich aktywów. Do grona zwolenników tego pomysłu należą także władze krajów nadbałtyckich, a minister Francken zasugerował, by „nie poruszały ciągle tej kwestii” i przestały stawiać Belgię „w sytuacji bez wyjścia”, zwłaszcza że otrzymują od niej pomoc. Przypomnijmy, że rząd w Hadze ma konkretne argumenty za blokowaniem aktywów zdeponowanych Euroclear – to obawy o procesy sądowe i rosyjski odwet.
Trudno przewidzieć, czy wobec jednoznacznie negatywnej opinii przedstawiciela rządu belgijskiego, Komisja Europejska zdecyduje się nadal forsować plan wykorzystania na potrzeby Ukrainy zamrożonych rosyjskich aktywów. Jedno jest pewne potrzeby finansowe Ukrainy rosną.
