Infekcja Tuska - szpitalni milionerzyInfekcja Tuska - szpitalni milionerzy

Jolanta Sobierańska-Grenda, kwitując, dzięki uprzejmości koalicyjnego zarządu województwa pomorskiego, ponad 720 tys. zł. w ostatnim sezonie kierowania zarządem spółki Szpitale Pomorskie, była już prezes potwierdziła, że jest... najdroższym pomorskim prezesem spółek samorządowych na Pomorzu.
Jej główny konkurent, prezes Podmiotu Leczniczego „Copernicus”, Dariusz Kostrzewa, zaksięgował w minionym sezonie niemal pełne 650 tys. zł - co miesiąc 54 tys. zł.
Od kilku lat płacowe współzawodnictwo zarządów obu tych szpitalnych pomorskich koncernów frapuje biedaków płacących pod groźbą egzekucji składki zdrowotne i czytających cenniki "usług" obu samorządowych spółek. Osobliwy "Kontrakt", jaki prezes J. Sobierańska-Grenda zawarła z premierem, by zgodzić się na objęcie funkcji ministra zdrowia, znacząco polepszył nastroje kadry zarządzającej spółkami medycznymi regionalnego rządu KO-PSL. Z jego upoważnienia wicemarszałek Leszek Bonna, hurtem w połowie lipca poprawił warunki płacowe wszystkim swoim menedżerom. W operacji „last minute” poprzedzającej o doby przejście J. Sobierańskiej-Grendy z korporacyjnej pensji 47 tys. zł na rządową pensje 18 tys. zł, minus koszty mieszkania w Warszawie, polepszył od ręki warunki bieżących wypłat, a przyszłość zarządów zabezpieczył 6-miesięczną klauzulą konkurencyjną w wysokości 100 proc. wynagrodzenia stałego. Co tłumaczy 190 tys. "odszkodowania" dla minister za zgodę na płacowe upokorzenie w zespole D. Tuska.
Przeprowadzenie wielu nadzwyczajnych zgromadzeń wspólników w okamgnieniu sprawia wrażenie maskowania tej jednej, a ważnej 'kontraktowo", operacji politycznej. Mimo że funkcjonariusze aparatu informacji urzędu marszałkowskiego w Gdańsku publicznie informują, że te ekskluzywne warunki funkcjonowały już wcześniej, to uchwały polepszające warunki pracy i wypoczynku podjęte przez pomorskich polityków KO-PSL w połowie lipca, każdorazowo wskazują na uchwały poprzednie, z marca i lipca 2017, które nowe prawo uchwalone 14 lipca unieważnia. Coś tu wyraźnie zgrzyta...
Szczodrość Mieczysława Struka, Marcina Skwierawskiego, L. Bonny, Adama Gawrylika i Agnieszki Baranowskiej, wyrażona pełnomocnictwem dla L. Bonny ma charakter zbytku politycznego, nie rodzi natomiast żadnego kosztu dla budżetu województwa, za który odpowiadają. Pieniądze na podwyżki i odszkodowania konkurencyjne, jak w przypadku wiązanki banknotów na otarcie łez nowej minister, pochodzą bowiem z kontraktów zawartych przez spółki szpitalne z Narodowym Funduszem Zdrowia. Będąc ministrem J. Sobierańska-Grenda może zrealizować postulat prezes J. Sobierańskiej-Grendy i zwiększyć wyceny różnych terapii, jej "produktów rozliczeniowych", czym polepszy perspektywy finansowe firm medycznych i ich władz.
Komercyjny system, którym duet Tusk-Kopacz zainfekował w 2011 roku służbę zdrowia... służbie zdrowia nie służy. Służy kolegialnej nieodpowiedzialności za brak respektu dla konstytucyjnych zobowiązań władz publicznych za dostęp obywateli do publicznej służby zdrowia. Maskuje jej odpowiedzialność architekturą korporacyjnych relacji - zgromadzenie wspólników, rada nadzorcza, zarząd.
Chorym służy najmniej. Pacjent, człowiek chory, występuje w tej konstrukcji wyłącznie jako "produkt rozliczeniowy". Nic dziwnego, że lekarze zatrudnienie na kontraktach pracują bez... tachografów. Proponując płacenie za niepodejmowanie leczenia minister zdrowia chorobę służby zdrowia tylko pogłębia. Dopóki dobro pacjenta nie będzie dobrem najważniejszym, dobrem publicznym i społecznym, państwo nie jest sprawiedliwe.
Felieton ukazał się na portalu Fronda.pl
