"Wstyd" po Berku. Grzmi opozycja, a nawet liberalni dziennikarze!"Wstyd" po Berku. Grzmi opozycja, a nawet liberalni dziennikarze!
Donald Tusk dopiął swego. Jego były minister i „prawa ręka” Maciej Berek został właśnie wybrany przez sejmową większość na sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Nic więc dziwnego, że po głosowaniu zawrzało. Opozycja mówi o „politycznym przejmowaniu państwa” i "skoku na TK", a nawet dziennikarze kojarzeni z obozem liberalnym nie kryją oburzenia. „Wstyd” - komentuje Wojciech Szacki. Głos zabrał także prof. Marcin Matczak,
Stało się. Maciej Berek został wybrany przez większość sejmową na sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Pomimo politycznych i prawnych zastrzeżeń. Premier Donald Tusk dopiął swego, by "przepchnąć" przez głosowanie swojego byłego ministra i którego sam nazywał swoją "prawą ręką".
Dosadne komentarze opozycji
Po tym głosowaniu fala mocnych komentarzy rozlała się w mediach społecznościowych. Politycy opozycji punktują Donalda Tuska i Macieja Berka.
Skandal! Maciej Berek, który mówił, że Trybunału Konstytucyjnego nie ma i nie publikował jego orzeczeń, został wybrany do jego składu. Człowiek, który podważał istnienie TK, ma teraz współdecydować o konstytucyjności polskiego prawa. Przed takim scenariuszem trzeba bronić Trybunału. Bo stawka jest znacznie większa. Chodzi o możliwość wykorzystania TK do podważania konstytucyjnego porządku państwa, w tym legalności wyboru Prezydenta RP. Ekipa Tuska najpierw podważała Trybunał, a dziś obsadza go ludźmi, którzy mają realizować jej polityczny plan. To nie jest obrona praworządności. To jest polityczne przejmowanie państwa
- napisał kandydat PiS na premiera, konstytucjonalista prof. Przemysław Czarnek.
Były minister Maciej Berek to najbardziej upolityczniony kandydat do Trybunału Konstytucyjnego w historii. Prawa ręka Tuska, człowiek, który podważał ustrój państwa, odpowiedzialny za niepublikowanie wyroków TK, na czym cierpią zwykli Polacy. Jak seniorzy, którym TK przyznał po 1200 zł miesięcznie więcej do emerytury, ale nie mają tych pieniędzy, bo Berek z Tuskiem nie opublikowali tego wyroku
- punktował poseł Marcin Warchoł, były minister sprawiedliwości, który - przypomnijmy - skierował wcześniej do Trybunału Konstytucyjnego wniosek dotyczący odpowiedzialności konstytucyjnej byłego ministra i statusu sędziego TK, jak również wniósł o udzielenie zabezpieczenia wniosku poprzez zakazanie Sejmowi wyboru sędziego TK pod rygorem nieskuteczności dokonanych wbrew zakazowi czynności.
Donald Tusk wie, że przegra wybory i straci władzę. Sam miał to powiedzieć swoim współpracownikom. Dlatego chce zrobić skok na Trybunał Konstytucyjny proponując kandydaturę „swojej prawej ręki” i „swoich sędziów”. Prezydent RP stoi i będzie stać na straży Konstytucji
- zabrał głos także prezydencki minister Marcin Przydacz.
Maciej Berek wybrany przez sejmową większość - ma być teraz „niezależnym” sędzią TK? Najpierw kwestionowali legalność Trybunału, ignorowali jego orzeczenia i odmawiali ich publikacji. Teraz, gdy mogą obsadzać go swoimi ludźmi, nagle TK okazuje się potrzebny. Hipokryzja do sześcianu. Państwo prawa według koalicji Tuska: instytucja jest legalna wtedy, kiedy kontrolują ją nasi
- wypunktował szef klubu PiS Mariusz Błaszczak.
Dziennikarze piszą wprost. "Wstyd"
Co istotne, głosy oburzenia nie płyną wyłącznie z ław opozycji. Swoje rozgoryczenie i mocne oceny wprost wyrażają także dziennikarze, których trudno posądzać o sympatie wobec PiS (a wręcz przeciwnie).
Wstyd. Maciej Berek nie powinien być kandydatem na sędziego Trybunału Konstytucyjnego
- napisał wprost Wojciech Szacki, szef działu politycznego w projekcie Polityka Insight.
Maciej Berek nie powinien być kandydatem do TK. Albo się gra jak PiS albo się udaje, że się PiSem nie jest. Nie da się jednocześnie mieć i tego i tego (tak, wiem, "potrzymaj mi piwo")
- dodała od siebie Dominika Długosz z "Newsweeka".
Żadne zaklinanie rzeczywistości nie pomoże. Kandydaci do TK muszą być apolityczni i niezawiśli. Zarówno wtedy jak i dziś
- skomentował również Jan Kunert z TVN24.
Maciej Berek wybrany przez Sejm na sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Organizacje pozarządowe broniące przez lata praworządności wzywały do wycofania kandydatury, bo Berek niemal wprost przechodzi z rządu do TK
- przypomniał także jego redakcyjny kolega Patryk Michalski.
Konstytucyjny Rambo?
Głos w sprawie Berka zabrał także prof. Marcin Matczak, który był dla obozu Donalda Tuska cennym autorytetem prawnym.
Zgłoszenie i wybór M. Berka na sędziego TK jest wielkim błędem tej koalicji. Pan Berek nie jest konstytucyjnym Rambo, który wejdzie do TK i zrobi tam porządek
- napisał w serwisie X. Dodał, że "ten wybór daje Nawrockiemu polityczny powód, żeby odmówić ślubowania".
Wewnętrznie Berek być może czuje się niezawisły. Ale niezawisłość w aspekcie zewnętrznym polega na tym, że ludzie postrzegają go jako niezawisłego. A ze względu na to, że był prawą ręką premiera, nie będą. Paradoksalnie więc, dowodem na to, że Berek nadaje się na sędziego TK, byłaby jego rezygnacja zanim został wybrany. Ale nie zrezygnował, mimo wezwań wieku organizacji walczących o Polską praworządność, i to powoduje, że dzisiejszy piątek jest dla przyszłości polskiej praworządności smutnym dniem
- stwierdził prawnik.
Ale czy ktokolwiek jest naprawdę zdziwiony hipokryzją Donalda Tuska?
olnk/źr. wPolityce.pl za X
