Tusk wrzucił to nagranie. Nie uwierzycie, czym się chwali!Tusk wrzucił to nagranie. Nie uwierzycie, czym się chwali!

Premier Donald Tusk postanowił zaserwować Polakom kolejną dawkę urzędowego optymizmu, chwaląc się rozmachem swoich działań. Rzeczywistość skrzeczy jednak wyjątkowo głośno. Za fasadą propagandowych haseł kryją się gigantyczne pożyczki w ramach programu SAFE, obciążające kolejne pokolenia, oraz przypisywanie sobie zasług za strategiczne projekty przygotowane przez poprzedników, które Tusk co najwyżej znacząco opóźnił!
W czwartek 15 października 2026 roku szef rządu opublikował w serwisie X krótki wpis: „Mierzymy wysoko. #PolskaGórą”. Próba wywołania entuzjazmu spaliła jednak na panewce. Pod wpisem premiera pojawiła się fala krytycznych komentarzy. Internauci przypomnieli szefowi koalicji rządzącej z czym naprawdę mierzą się dziś polskie rodziny.
Komentujący zwracali uwagę na wszechobecną drożyznę, wysokie ceny paliw, narastające problemy w edukacji oraz powrót widma bezrobocia. Szczególnie mocno wybrzmiały głosy o zapaści systemu ochrony zdrowia i tragicznych sytuacjach na szpitalnych oddziałach ratunkowych. Internauci ocenili wręcz, że stan państwa jest najgorszy od 40 lat. Ich zdaniem przypisywanie sobie cudzych osiągnięć to zwykła manipulacja.
Miliardy na kredyt dla przyszłych pokoleń
Jednym z głównych powodów oburzenia Polaków jest polityka zadłużania kraju. Ekipa Tuska próbuje przedstawiać unijny instrument SAFE jako wielki sukces. Ukrywa jednak przed opinią publiczną realne konsekwencje finansowe tej decyzji. Zobowiązania z programu SAFE będą obciążały polski dług na pokolenia. Polacy będą spłacać tę kosztowną fanaberię Tuska jeszcze dekady po tym, gdy Donald Tusk zniknie z firmamentu polityki.
Przypomnijmy, że rząd podpisał dokumenty dotyczące programu SAFE bez procedury ratyfikacji przez prezydenta i parlament. W efekcie rząd obarczył Polaków wielomiliardowymi zobowiązaniami, a sprawę przeprowadzono z pominięciem głowy państwa i parlamentu.
Pudrowanie opóźnień i cudze projekty
Równie jaskrawym przykładem propagandy sukcesu są inwestycje strategiczne. Obecny obóz władzy chętnie organizuje konferencje prasowe wokół kluczowych przedsięwzięć. Zapomina przy tym dodać, że zaplanowali je i zainicjowali poprzednicy. Głównym wykonawcą pierwszej polskiej elektrowni jądrowej w Choczewie jest amerykańskie konsorcjum Westinghouse-Bechtel, wybrane jeszcze przez poprzedni rząd. Dostarczy ono technologię reaktorów AP1000.
Podczas wizyty na Pomorzu w październiku 2025 roku premier przekonywał:
Historia polskiej energetyki jądrowej to są już dekady. My wreszcie możemy powiedzieć: naprawdę to zrobimy, a nie będziemy o tym bez końca gadać.
Te słowa brzmią kuriozalnie w zestawieniu z harmonogramem. Rząd Mateusza Morawieckiego zakładał uruchomienie pierwszego bloku w 2033 roku. Obecnie termin przesunięto na 2036 rok. Trzyletni poślizg i brak terminów dla drugiej siłowni to bilans obecnej władzy. Podobny los spotkał Centralny Port Komunikacyjny. W grudniu 2025 roku premier ogłosił zmianę nazwy marketingowej na Port Polska. Jednocześnie zdecydowano o budowie lotniska w mniejszym zakresie i rezygnacji ze szprych kolejowych. Rząd Tuska sprawnie zmienia szyldy, ale kluczowe projekty nadal czekają. Zamiast inwestycyjnego przełomu Polacy dostają opóźnienia i dług, który będą spłacać kolejne pokolenia.
Ale nie przeszkadza to Tuskowi publikować filmiku, w którym chwali się opóźnionymi przez siebie projektami!
Zespół wPolityce.pl za X



