Zamrożone inwestycje. Rząd Tuska nie ma żadnej strategii działaniaZamrożone inwestycje. Partacze, poślizg za poślizgiem, kolejne długi, wielkie kasowanie, pozostaną po nich ruiny

Rząd Tuska nie ma żadnej strategii działania, a podejmowane decyzje – w tak ważnych sprawach jak CPK czy budowa elektrowni jądrowych – są najczęściej wypadkową doraźnych interesów ekipy sprawującej władzę. W rezultacie ambitne plany są kastrowane, a opóźnienia, cięcia i błędy uderzą w nas wszystkich
To największa inwestycja w polską gospodarkę w historii nowożytnej Polski. To jest inwestycja, która gwarantuje nam, że transformacja energetyczna będzie gwarantowała znowu tym, którzy są w tym procesie najważniejsi, odbiorcom, tanią energię, bezpieczne dostawy energii. Będzie gwarantowała, że będziemy suwerenni energetycznie i będzie gwarantowała budowę nowego łańcucha dostaw
– tę niezborną wypowiedź wydusił z siebie minister energii Miłosz Motyka w trakcie uroczystości przekazania terenu pod budowę pierwszej polskiej elektrowni jądrowej w Choczewie.
To nie pierwszy i zapewne nie ostatni przypadek, gdy ministrowie obecnego rządu chwalą się sukcesami swoich poprzedników. Tak się bowiem składa, że dopiero za rządów PiS budowa elektrowni atomowej ruszyła z miejsca. Jedynym wkładem Tuska jest co najwyżej spowolnienie tej strategicznej inwestycji.
Warto przypomnieć, że Donald Tusk wracał do władzy w 2023 r. pod hasłem zatrzymania wielkich projektów modernizacyjnych poprzedniej ekipy. Gdy okazało się to zbyt kosztowne politycznie i wzbudziło społeczny opór (jak choćby w sprawie CPK), zmienił linię i zaczął mówić o „urealnianiu” planów. To „urealnianie” jest w rzeczywistości kastrowaniem ambitnych inwestycji, co odbywa się pod hasłem oszczędności budżetowych. Szef rządu uznał jednak, że ze względów politycznych lepiej będzie je kontynuować, nawet w bardzo okrojonej formie, aby potem przypisać sobie zasługi wielkiego modernizatora. Na tym polega nowa propaganda sukcesu.
Tusk chce w ten sposób przykryć fakt, że dotychczasowe dwa lata jego rządów to czas stopniowej degradacji państwa. Czy ktokolwiek jest bowiem w stanie wskazać przynajmniej jeden wielki projekt obecnego rządu? Coś na skalę CPK czy portów morskich na Bałtyku? Niczego takiego nie ma, więc Tuskowi nie pozostaje nic innego, niż bezczelnie podczepić się pod sukcesy poprzedników. Przy czym realizacja przejętych przez niego inwestycji idzie jak po grudzie.
Partacze
Elektrownia atomowa jest nam potrzebna „na wczoraj”. Rząd Morawieckiego, który opracował plan budowy elektrowni jądrowych, zakładał uruchomienie pierwszego bloku siłowni w 2033 r. Zakładano również, że w 2032 r. miała się rozpocząć budowa drugiej elektrowni. Dziś już wiemy, że nic z tego nie będzie. Zgodnie z obecnymi planami rozpoczęcie pracy pierwszego bloku jest planowane dopiero na 2036 r., a i tak są poważne wątpliwości, czy ten termin zostanie dotrzymany. Kwestia dotycząca drugiej siłowni pozostaje w powijakach i minister Motyka nie potrafi odpowiedzieć na pytanie, kiedy i gdzie zostanie zbudowana (o jej uruchomieniu nawet nie wspominając).
