Elity spod ośmiu gwiazdekElity spod ośmiu gwiazdek

Dzisiejsza koalicja rządowa na czele z Donaldem Tuskiem lubi siebie nazywać koalicją 15 października. Odnosi się do daty wyborów parlamentarnych, w wyniku których powstała rządząca obecnie większość. Opozycja a szczególnie Prawo i Sprawiedliwość nazywa rządzących koalicją 13 grudnia. Oczywiście chodzi o datę, którą Prezydent Andrzej Duda wyznaczył jako dzień zaprzysiężenia. Jednak i Prezydent Andrzej Duda, uczestnicy i kibice życia politycznego w Polsce widzą, że ten dzień nie został wskazany przypadkowo i przede wszystkim odnosi się do dnia wprowadzenia stany wojennego przez reżim Wojciecha Jaruzelskiego. To jest uzasadnione również tym, że w skład tej koalicji weszła Lewica, będąca politycznym dzieckiem PZPR. Jest w niej też PSL, który pod minimalnie zmienioną nazwą również świetnie funkcjonował w rządzonej przez komunistów Polsce. Szybko okazało się też, że również kręgosłup tej koalicji - Platforma Obywatelska ma ogromny sentyment do funkcjonariuszy komunistycznych i przywróciła im lukratywne emerytury, na co poszło z budżetu 3 miliardy złotych.
Jednak uważam, że właściwa dla obecnej ekipy rządzącej jest nazwa koalicja ośmiu gwiazdek. To podstawowe wulgarne hasło z jakim ten obóz polityczny szedł do wyborów. Owych osiem gwiazdek streszcza całkowicie poziom intelektualny, język, filozofię, program i praktykę obozu Donalda Tuska. Czasami to określenie pojawia się publicystyce. Rzadziej jest używane przez polityków To błąd, trzeba ich tak nazywać, bo na takie miano codziennie pracują. Co więcej zorientowali się, że to zawołanie doskonale ich definiuje. A oni przecież są wyrafinowana elitą operującą na wyższych piętrach dobrego smaku. Wobec tego wolą swojego firmowego zawołania nie przywoływać.
Dlatego trzeba im to codziennie i przy każdej okazji przypominać.
