Skandal z TVP w likwidacji! Chodzi o miliardySkandal z TVP w likwidacji! Chodzi o miliardy

Przed wyborami politycy obecnej większości głośno krzyczeli o miliardach na walkę z rakiem u najmłodszych. Politycy chcieli odebrać te pieniądze telewizji publicznej. Dziś ekipa Donalda Tuska pompuje w Woronicza gigantyczne strumienie publicznych pieniędzy. Mimo setek milionów złotych dotacji TVP tonie w chaosie i nie płaci własnym pracownikom oraz kontrahentom.
Hipokryzja obecnego obozu władzy osiągnęła bezprecedensowy poziom. Koalicja Obywatelska w 99. punkcie programu „100 konkretów na pierwsze 100 dni rządów” zapowiadała zatrzymanie publicznego finansowania telewizji i przekazanie 2 mld zł na leczenie nowotworów. Na wiecach padały jeszcze dalej idące obietnice.
Posłanka PO Agnieszka Pomaska na nagraniu z przedwyborczego spotkania grzmiała, że za publiczne pieniądze szerzone jest kłamstwo w telewizji publicznej, która szczuje, kłamie i manipuluje. Zapowiadała wówczas, że 15 października 2023 r. nastąpi z tym koniec, a 3 miliardy złotych pójdą na leczenie chorych na raka.
Rzeczywistość brutalnie zweryfikowała te deklaracje. Zamiast zapowiadanych miliardów na onkologię dziecięcą, strumień państwowej gotówki płynie szerokim korytem na warszawski Mokotów. Jak wynika z danych TVP, tylko 25 września do kasy nadawcy trafiło 180 mln zł dotacji budżetowej, a 9 października przelano kolejną transzę w wysokości 360 mln zł. Jak podawano, już po wrześniowej transzy łączna suma dofinansowania przyznanego TVP w 2026 roku wzrosła do 1,33 mld zł.
Studnia bez dna pod rządami likwidatorów
Pieniądze podatników zasilają instytucję, która formalnie wciąż tkwi w stanie rzekomej likwidacji. Status ten ogłosił 27 grudnia 2023 roku ówczesny minister kultury Bartłomiej Sienkiewicz. Fikcyjna likwidacja stała się jedynie wygodnym parawanem do omijania prawa, a moloch na Woronicza - zamiast zapowiadanej samowystarczalności - stał się finansową studnią bez dna, całkowicie uzależnioną od decyzji resortu kultury.
Zatory płatnicze i brutalne żniwo chaosu
Mogłoby się wydawać, że zasilana setkami milionów złotych machina funkcjonuje sprawnie. Prawda jest jednak zupełnie inna. W drugiej połowie września Telewizja Polska zanotowała dwutygodniowe opóźnienie w wypłacie wynagrodzeń. Problem dotknął kilkuset współpracowników na umowach o dzieło i kontraktach B2B. Gdy pracownicy zaczęli alarmować o opóźnieniach, biuro prasowe nadawcy wyjaśniało portalowi Wirtualne Media, że spółka „jest w trakcie końcowych uzgodnień z Ministerstwem Kultury i Dziedzictwa Narodowego dotyczących kolejnej transzy środków na realizację misji publicznej”.
Opłakane skutki chaosu i niegospodarności odczuwają również zewnętrzni współpracownicy i przedsiębiorcy. Telewizja Polska do dziś zalega z płatnościami dla kolekcjonerów aut użyczonych do serialu „Wojna zastępcza”. Jak pokazał Kanał Zero Łukasz Pędziński z firmy Samba Klasyki nie doczekał się 10 tys. zł netto za wypożyczenie zabytkowych samochodów. Z kolei Tomasz Graczyk od blisko roku czeka na około 40 000 zł brutto.
„Zachowują się jak hiszpańskie telewizje. Maniana. Kiedyś zapłacimy. To jest w trakcie. Tu nam ministerstwo nie przelało. Tu jest zła jonizacja powietrza, tu się przelewy cofają” - opisywał bezradność wobec państwowego molocha kolekcjoner aut Tomasz Graczyk, który na pieniądze czeka już ponad rok!
Siłowe przejęcie i upadek misji
Obecny stan zapaści to bezpośredni skutek wydarzeń z przełomu 2023 i 2024 roku. Media publiczne zostały siłowo przejęte przez rząd Donalda Tuska na podstawie sejmowej uchwały, przy bezpośrednim udziale ministra Bartłomieja Sienkiewicza i prokurator Ewy Wrzosek. W debacie publicznej komentatorzy bez ogródek wskazywali, że metody te przypominały praktyki autorytarne znane zza wschodniej granicy.
Dziś widać pełny bilans tej operacji. Obietnice wsparcia chorych dzieci porzucono bez mrugnięcia okiem. W zamian powstał zadłużony i nierentowny ośrodek, który przejada miliardy, nie płacąc pracownikom na czas.
Zespół wPolityce.pl/wirtualnemedia.pl/Kanał Zero



