Samuel Pereira: Sędziowie, oczyśćcie się samiSamuel Pereira: Sędziowie, oczyśćcie się sami. "Czy jedynej możliwości naprawy sytuacji nie należy szukać w samym środowisku sędziowskim?"

Niestety w sytuacjach, gdy sędziowie wchodzą w rolę polityków opozycji albo gdy politycy opozycji grożą palcem sędziom, brakuje silnego głosu potępienia z wewnątrz samego środowiska.
Ustrój Rzeczypospolitej Polskiej opiera się na podziale i równowadze władzy ustawodawczej, władzy wykonawczej i władzy sądowniczej”.
Ten kluczowy zapis polskiej konstytucji chyba najlepiej pokazuje, jak bardzo obecna pozycja sędziów jest daleka od ideału. Władzę ustawodawczą i wykonawczą można wymienić w wyborach, a praktycznie, np. w wyniku jakiejś ujawnionej afery, do wymiany dochodzi od razu (dymisja), ale już w przypadku sędziów odpowiedzialność praktycznie nie istnieje, a bezkarność przedstawiana jest jako cnota. Sprawy, w których sędzia nawet się nie kryje ze swoimi poglądami politycznymi na sali sądowej i z tym, że jest stroną w sprawie – to dzisiejsza rzeczywistość, na którą nie ma za bardzo lekarstwa. Czy słychać było jakieś szczególne oburzenie, gdy sędziowie brali udział w wiecach politycznych albo gdy Waldemar Żurek na spotkaniu z sympatykami opozycji instruował ich, co zrobić, żeby uniknąć konsekwencji za złamanie przepisów o stanie wyjątkowym? Gdy jeden z sędziów ogłosił, że zabicie istoty ludzkiej to prawo człowieka, dlatego protestująca przeciwko wyrokowi TK ws. aborcji eugenicznej mogła obrażać i poniżać inaczej myślących, jedyną reakcją był zachwyt TVN.
Z kolei inni sędziowie – gdy mają odwagę postawić się przepełnionym frazesami o „wolnych sądach” politykom – są publicznie szykanowani. Stało się tak np. w czasie kampanii wyborczej w 2018 r., gdy Grzegorz Schetyna, niezadowolony z decyzji dwóch sędziów, którzy odrzucili pozew wyborczy PO, ogłosił, że „zapisze ich nazwiska i zapamięta”, ale dzieje się to również regularnie na mównicy sejmowej, gdzie posłowie opozycji obrażają sędziów mianowanych przez prezydenta Andrzeja Dudę.
Niestety w sytuacjach, gdy sędziowie wchodzą w rolę polityków opozycji albo gdy politycy opozycji grożą palcem sędziom, brakuje silnego głosu potępienia z wewnątrz samego środowiska. Na początku transformacji prof. Adam Strzembosz obiecał, że „sędziowie oczyszczą się sami”. Tak się nie stało, a ofiarą sytuacji, w której się znaleźliśmy, są sędziowie uczciwi, którzy wykonują sumiennie swój ciężki zawód. Ich głos jest jednak mało słyszalny, przez co ich koledzy po fachu mogą w nieskrępowany sposób dalej niszczyć autorytet sędziowski. Czy to wina prezydenckich wet? Czy może to rozwiązać kolejna reforma? Obawiam się, że nie. Ostatnia kadencja pokazała, że z poziomu politycznego jest bardzo trudno zmienić ten stan rzeczy, dlatego pojawia się pytanie: czy jedynej możliwości naprawy sytuacji i wizerunku sędziów nie należy szukać w samym środowisku sędziowskim? Niech po prostu sędziowie naprawdę „oczyszczą się sami”.
Samuel Pereira
Artykuł z 38/2021 numeru tygodnika „Sieci”.
