NASZ WYWIAD

Prof. Krasnodębski o panice po wygranej AfD: "Niepoważna wrzawa"Co oznacza dla Polski wygrana AfD? Prof. Krasnodębski: Mamy poważniejsze zmartwienia

FacebookTwitter

Wybory w Saksonii-Anhalt wygrała Alternatywa dla Niemiec (AfD). Europejski lewicowo-liberalny mainstream przeżywa szok i wieszczy koniec demokracji. Jakie znacznie dla Polski ma wygrana AfD, która przeraziła premiera Donalda Tuska? "Dla Polski te roszady nie mają znaczenia, nie ma tu żadnych wielkich zagrożeń. Zagrożenia są gdzie indziej i dostrzegam je w kompletnym wykluczaniu nas z polityki europejskiej. To jednak wynika ze słabości naszego rządu. Tym powinniśmy się naprawdę martwić" - mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl prof. Zdzisław Karsnodębski. Wskazuje, że proputinowskie nastawienie to choroba także innych niemieckich partii.

Portal wPolityce.pl: Czy wygrana AfD w wyborach landu Saksonia-Anhalt może zaskakiwać, zwłaszcza europejski establishment?

Prof. Zdzisław Krasnodębski: Rzeczywiście jest duże zaskoczenie, chociaż sondaże przedwyborcze pokazywały, że może dojść do takiego zwycięstwa. Co więcej, to się jednak się wpisuje w pewną ogólną tendencję, bo jeżeli się porównujemy wyniki AfD w jakimś dłuższym okresie czasu to widać, że to poparcie rośnie. Za chwilę będą wybory w landzie Meklemburgia-Pomorze Przednie i tam też będzie walczyć AfD o to, żeby zostać pierwszą partią (20 września - przyp. red.). Nie mniej w przypadku wyborów w Saksonii-Anhalt po raz pierwszy mówiono nie tyle o wygraniu wyborów, ile w ogóle o stworzeniu rządu krajowego. Oczywiście były także nadzieje wiążące się z kampanią wyborczą, że wyniki innych partii się jednak poprawią.

I się nie poprawiły, czy tak słabe poparcie dla CDU, partii kanclerza Merza, to wyłącznie kwestia niemiecka?

Ten słaby wynik CDU szokuje i to rzeczywiście wstrząsa sceną polityczną w Niemczech, bo to poparcie spadło poniżej 17 proc. To jest jednak także świadectwo pewnej szerszej tendencji w całej Europie, a może i w świecie zachodnim, chodzi o pewien zwrot w stronę prawicy. Podobne zjawisko mamy we Włoszech, gdzie jest rząd premier Georgi Meloni. Dużo się mówi także o rosnących szansach Marine Le Pen w wyborach prezydenckich we Francji. Oceniając ogólnie, można powiedzieć, że to jest zjawisko znacznie szersze, wykraczające poza Niemcy.

Czy wygrana AfD w wyborach regionalnych ma już teraz jakieś znacznie dla Polski? Politycy tej partii chcą m. in. rewizji granicy.

Myślę, że ta wygrana miałaby jakieś konsekwencje dla Polski tylko wtedy, kiedy doszłoby do upadku rządu federalnego i zmiany kanclerza, ale i te konsekwencje nie byłyby tak dramatyczne. Takie żądania wymiany kanclerza pojawiły się wczoraj wieczorem w niemieckich mediach. Niemcy to oczywiści dla Polski ważny kraj, z którym sąsiadujemy, więc zmiana kanclerza, czy rozpadnięcie się obecnej koalicji miałaby dla nas znaczenie. Jeśli jednak mówimy o wyborach w samej Saksonii-Anhalt, gdzie jeszcze nie wiadomo, jak się ułoży tam rządowa koalicja i się czy się w ogóle ułoży, to nie ma to dla nas większego znaczenia. Możemy to obserwować, ale to jest jeden z niemieckich landów, który jest dużo mniejszy niż Warszawa. To ma oczywiście znaczenie dla wewnętrznych sporów politycznych w Niemczech, ale dla nas nie ma.

To dlaczego premier Donald Tusk tak bardzo się tym przejął? Napisał o zdrajcach i idiotach, którzy cieszą się z wygranej AfD, a dostrzegł ich w politykach opozycji.

Premier Donald Tusk zabrał głos i jednocześnie pojawiły się też głosy o jakiejś brunatnej fali, która będzie zalewała Europę, że za chwilę grozi nam odbieranie naszych ziem zachodnich. To jest jakaś niepoważna wrzawa, ponieważ nic takiego nie nastąpi. Natomiast gdyby w przyszłości, czego nie można wykluczyć, że polityczna zapora ogniowa wokół AfD upadnie i dojdzie do jakieś koalicji na poziomie federalnym, to byłoby rzeczywiście jakąś rewolucją, czymś daleko idącym, ale to chyba jest prawie niemożliwe. Nie mniej, gdyby AfD zdobyła większość na poziomie federalnym i tworzyłaby rząd, to dla nas będzie to oznaczało, że będziemy się musieli zmierzyć z rządem, który będzie miał charakter bardziej narodowy, nacjonalistyczny. Sądzę jednak, że tak radykalna zmiana nie nastąpi w obecnej sytuacji.

Czy taka zmiana byłaby jednak dla nas czymś gorszym niż rządy kanclerza Merza?

Przykładowo, jeżeli chodzi o reparacje, które są nam należne, to obecna koalicja rządowa w Niemczech i partie ją tworzące też się kategorycznie na to nie zgadzają. Z kolei nasze stosunki handlowe też by się nie zmieniły. Jeżeli zaś chodzi o narrację mówiącą o prorosyjskości AfD, którą się straszy Polaków, podkreślanie, że chciałaby ona zakończenia wojny na Ukrainie na warunkach korzystnych dla Rosji, to oczywiście ma to jakieś oparcie w faktach. Podobnie jest z tendencjami nacjonalistycznymi AfD, które z punktu widzenia polskiego są nie do przyjęcia. Pamiętajmy jednak, że to tendencje, a to oznacza, że nie wszyscy w tej partii te poglądy podzielają. Jeśli zaś idzie o prorosyjskość, to przypomnę, że w Meklemburgii-Pomorzu Przednim, gdzie za chwilę będą wybory, tą która ma się przeciwstawić AfD, jest Manuela Schwesig z SPD, która była wielką propagatorką budowy Nord Stream 2, i która przyjaźniła się z Gerhardem Schröderem.

Czy w Saksonii-Anhalt dojdzie do utworzenia rządu z udziałem AfD?

Jeżeli zawiąże się jakaś współpraca pięciu innych partii, żeby wykluczyć możliwość AfD w rządzie krajowym, to utworzą ją m.in. dwie partie skrajnie lewicowe, które są równie prorosyjskie, ale i także propalestyńskie. Oskarża się je o antysemityzm. Pamiętamy, że AfD ma być pod kontrolą Urzędu Ochrony Konstytucji, bo są oskarżenia o jej nierespektowanie. Tyle że tym partiom skrajnie lewicowym, które traktuje się o wiele bardziej wielkodusznie, też można by podobne zarzuty stawiać. Dla sytuacji Polski te roszady nie mają znaczenia, nie ma tu żadnych wielkich zagrożeń.

A gdzie one są?

Zagrożenia są gdzie indziej i dostrzegam je w kompletnym wykluczaniu nas z polityki europejskiej. To jednak wynika ze słabości naszego rządu. Tym powinniśmy się naprawdę martwić. Podobnie jest, jeśli chodzi o negocjacje dotyczące jakiegoś nowego ładu na Wschodzie Europy. Polska w ogóle nie bierze w tym udziału, nie jest zapraszana, co powinno nas poważnie martwić. Wszystkie inne sprawy, które teraz się dzieją w Niemczech, możemy obserwować i analizować, ale mało nas one dotyczą.

Cały ten krzyk związany z wygraną AfD jest zatem szlochem rozpaczy europejskiego establishmentu, który obawia się utraty swych wpływów?

Oczywiste jest, że Niemczech mamy rywalizację o władzę, pewną konkurencję. Ta siła AfD bierze się z bankructwa polityki CDU, która będąc wcześniej partią konserwatywną, dziś stała się w zasadzie partią lewicowo-centrową. To już nie jest partia Adenauera czy Kohla. Widzimy załamywanie się w Europie koncepcji do tej pory dominujących. Mam na myśli ide społeczeństwa bez granic, wielokulturowości, skrajnej ekologii i społeczeństwa antynarodowego. Ściślejszej integracji europejskiej, która polega na wymieszaniu wszystkich narodów europejskich i stworzeniu jakiegoś nowego podmiotu. Tendencji do skrajnej krytyki tradycji, kultury i historii, oderwania się od klasyki literatury. Ta zmiana jest zjawiskiem głębszym i ona się nie wiąże tylko z AfD, tylko wynika z załamania się pewnego sposobu myślenia ludzi o świecie, pewną filozofią i polityką. Jest dążeniem społecznym, u podstaw którego leży filozofia, będąca motorem wszystkich ruchów, zjawisk kulturowo-społecznych.

Rządzący w Polsce są jednak zapatrzeni w ten umierający nurt, choćby w zakresie szkolnictwa. 

Nam się próbuje zaszczepić i sprzedać go, jako wzór jedynie obowiązujący, program edukacyjny, od którego się już odchodzi, poznano bowiem już jego konsekwencje. I tak samo jest z kulturą, gdzie przekonuje się do jakiegoś modelu obowiązującej „europejskości”. Tyle że tego typu „europejskości” już wielu Francuzów, Hiszpanów, Włochów i Niemców nie akceptuje. Przecież kandydat AFD w wyborach w Saksonii-Anhalt był właśnie bardzo przekonujący, w miarę młody, energiczny, otwarty i robiący dobre wrażenie. Z kolei media liberalne, które w Europie dominują, mają tendencję do demonizowania każdego człowieka o nieco innych poglądach, ale także i takiego wyborcy.

Czyli wygrana AfD nie powinna nas martwić?

Nie mamy powodu, żeby się martwić wygraną AfD w taki sposób, jak niemieckie i europejskie elity, które przecież bezpośrednio i pośrednio ingerowały w sprawy naszego kraju. Mówię oczywiście o politycznej i kulturowej ingerencji, ale także o brutalnej ingerencji za pośrednictwem Unii Europejskiej.

Dziękuję za rozmowę

Europejski mainstream przerażony wygraną AfD

źr. wPolityce.pl

FacebookTwitter

Czekamy na Wasze maile z uwagami i komentarzami: [email protected]. Dołącz do naszej społeczności, wykup dostęp do STREFY PREMIUM. Subskrybuj
To najlepsza forma wsparcia naszych mediów.

Redaktor Naczelny:
Łukasz Wróblewski
Zespół:
Joanna Jaszczuk, Adam Kacprzak, Tomasz Karpowicz, Robert Knap, Adam Staniewicz, Kamil Kwiatek, Natalia Wierzbicka, Adrian Siwek, Adam Bąkowski, Sławomir Cedzyński.
Autorzy:
Wojciech Biedroń, Jacek Karnowski, Marzena Nykiel, Goran Andrijanić, Marek Budzisz, Jerzy Jachowicz, Grzegorz Górny, Aleksandra Jakubowska, Stanisław Janecki, Dorota Łosiewicz, Dariusz Matuszak, Andrzej Potocki, Marek Pyza, Aleksandra Rybińska, Marcin Wikło, Piotr Gursztyn, Jerzy Szmit.