Europejski mainstream przerażony wygraną AfDEuropejski mainstream przerażony wygraną AfD

FacebookTwitter

Po wygranych wyborach w Saksonii-Anhalt Alternatywy dla Niemiec (AfD) cały europejski świat lewicowo-liberalnego mainstreamu szeroko otwiera oczy i przeżywa szok. Wieszczy się koniec demokracji i upadek głównego nurtu politycznego, który w Niemczech i Europie wskazywały do tej pory niemieckie CDU-CSU i SPD. Podkreśla się, że koniec kanclerza Friedricha Merza jest bliski, ponieważ nie jest on akceptowany przez Niemców. Dla Polski zwycięstwo AfD oznacza tylko to, że przełamany zostaje monopol polityczny, ale hasła polityków tego ugrupowania są dla nas skrajnie nieprzychylne, włącznie z postulatem rewizji naszych granicy.

 

Po przeliczeniu głosów ze wszystkich okręgów wyborczych w nocy z niedzieli na poniedziałek komisja wyborcza podała, że w wyborach w Saksonii-Anhalt zwyciężyła Alternatywa dla Niemiec (AfD) zdobywając 43,8 proc. głosów. Partia więcej niż podwoiła swój wynik sprzed pięciu lat w tym landzie, gdy osiągnęła 20,8 proc. Drugie miejsce zdobyła CDU kanclerza Merza. Wynik jest jednak rozczarowujący dla chadeków - 17,2 proc. głosów. W parlamencie w Magdeburgu znajdą się także socjaldemokratyczna SPD - 9,3 proc., Zieloni - 8,9 proc. oraz Lewica - 8,6 proc. Do końca ważyło się, czy BSW przekroczy pięcioprocentowy próg wyborczy. Ostatecznie skrajnie lewicowe ugrupowanie Sahry Wagenknecht zdobyło 5,3 proc. głosów.

Tym samym dwie antyestablishmentowe partie, AfD i BSW, będą miały razem w landowym parlamencie 44 mandaty, czyli większość. Partie te w Saksonii-Anhalt nie wykluczały wcześniej współpracy przy konkretnych projektach, ale formalna koalicja nie jest obecnie scenariuszem deklarowanym przez ugrupowania.

Znienawidzona partia wygrywa w Saksonii. "Napisaliśmy historię"

Niemiecki prasa w panice

Niemiecka prasa uznała przygniatające zwycięstwo AfD w Saksonii-Anhalt za historyczne wydarzenie.  W całych Niemczech poparcie dla partii koalicji rządowej spada, a notowania kanclerza Merza, twarzy zapowiadanych głębokich reform, od miesięcy utrzymują się na niskim poziomie. Zdaniem ekspertów na niezadowoleniu z pracy rządu zyskuje AfD jako najsilniejsza partia opozycyjna. W ostatnich sondażach uzyskała ona około 28 proc. poparcia, wyprzedzając blok CDU/CSU, który notuje najniższe wyniki od kilku lat. Zdaniem komentatorów jest to ostatnie ostrzeżenie dla kanclerza Friedricha Merza i demokratycznego centrum. 

Ostatnie ostrzeżenie dla Merza. Wynik wyborów w Saksonii-Anhalt jest „ostatnim ostrzeżeniem dla kanclerza Friedricha Merza i demokratycznego centrum w Niemczech

- pisze „Tagesspiegel“, a komentator Christian Tretbar wyraża zdziwienie, że wyborców nie zniechęcił do AfD fakt, iż partia jest uznawana za skrajną, a jej kandydaci mieli powiązania ze Stasi, byli na bakier z prawem i mieli kontakty ze środowiskiem neonazistów.

Dla wyborców nie miało to żadnego znaczenia. Wyborcom chodziło najwidoczniej nie o fakty, o program czy konkretne projekty, lecz o „emocje i sprzeczne ze sobą tęsknoty, a w szczególności o tęsknotę za odwróceniem biegu wydarzeń w sposób gwałtowny i zasadniczy

– zaznaczył Tretbar, który podkreśla, że paradoksem jest, że równocześnie wyborcy szukają bezpieczeństwa, przy czym nie wiadomo, do jakiego okresu w przeszłości się odwołują. Do lat 90. z rekordowym bezrobociem, czy do czasów NRD z pustymi półkami w sklepach i ulicami pełnymi dziur?

Dla partii demokratycznego centrum, przede wszystkim dla CDU i SPD, wynik wyborów jest ostatnim ostrzeżeniem. Nie mogą one ustąpić przed tęsknotą za „dawnymi dobrymi czasami”, których nigdy nie było. Zamiast tego, muszą za pomocą słów i czynów zdobyć zaufanie i optymizm. Kanclerz Merz nie może się wykazać kompleksowymi reformami, nie potrafił także wzbudzić u wyborców pozytywnych emocji.

Nie wszystko jest jeszcze stracone. Polityczne centrum w Niemczech nadal w większości głosuje na partie demokratyczne. Politycy i obywatele mają jeszcze czas, żeby walczyć o wolnościowy i nowoczesny kraj

- pisze komentator „Tagesspiegla”.

Mocny komentarz pojawił się w „Der Spiegel”, który zastanawia się czy kanclerz Merz nadąża za obecnym przebiegiem wydarzeń.  

Czy Merz jest właściwym człowiekiem na tym stanowisku?

- pyta „Der Spiegel”.

Przerażenie wywołuje fakt, że ponad 80 lat po upadku dyktatury narodowych socjalistów, odpowiedzialnych za drugą wojnę światową, holokaust i inne zbrodnie, możliwy jest (taki wynik). Że w roku 2026 wybory wysoko wygrywa partia, która nie chce zdecydowanie odciąć się od nazistowskich Niemie

– pisze Dirk Kurbjuweit. Kandydat AfD zdobył ponad 44 proc. głosów pomimo tego, że było wiadomo, czego można się po nim i po jego ludziach spodziewać.

Siegmund otaczał się prawicowymi radykałami i nie zdystansował się od ataków sympatyków AfD na dziennikarzy i od osób pokazujących hitlerowskie pozdrowienie. Z tego powodu jest skrajnie niebezpieczny dla liberalnej demokracji

– ocenił niemiecki komentator.

Łzy wylewa także „Die Welt”, który pisze, że "Czas lewicy minął".

Wyborcy w Saksonii-Anhalt mówili to początkowo po cichu, potem głośniej, a teraz wykrzyczeli – chcemy prawdziwej zmiany. To jasny sygnał pod adresem rządu

 pisze Helge Fuhst.

Decydujące znaczenie ma teraz koalicja rządowa w Berlinie. Potrzebuje resetu, nowego początku, a zacząć powinna od kanclerza Merza. Najwidoczniej jest on niewłaściwym człowiekiem na tym stanowisku na te czasy. CDU i CSU muszą się zastanowić, czy chcą ryzykować z jego udziałem kolejne kampanie wyborcze

- czytamy w „Die Welt". 

Komentator zwrócił uwagę, że w landzie, który był dawniej bastionem lewicy, partie lewicowe SPD, Zieloni i Lewica zdobyły w sumie 30 proc., podczas gdy w 1998 r. głosowało na nie 60 proc. wyborców. Ten trend widoczny jest nie tylko w Niemczech, ale w całej Europie i na świecie.

Jeżeli Merz chce odzyskać chociaż trochę zaufania, musi prowadzić politykę „daleką od lewicy”. Za konsekwentną polityką migracyjną szefa MSW Alexandra Dobrindta musi podążać konsekwentna polityka gospodarcza - bez podwyżek podatków, bez „rozdymania” administracji państwowej i bez prezentów dla emerytów.

Pojawiła się także opinia, która dla Donalda Tuska jest pewnie szokiem. Zdaniem „Die Welt” partia kanclerza Merza CDU powinna zrezygnować z kordonu sanitarnego wobec AfD i podjąć z nią dialog „czysto merytoryczny”. Nie oznacza to wejścia w koalicję, które byłoby błędem, przede wszystkim ze względu na postawę AfD wobec Rosji.

Sygnał wysłany w kierunku rządu brzmi – zacznijcie wreszcie słuchać ludzi. Polityka dalszego ignorowania postulatów i problemów obywateli nie skończy się dobrze. Odważcie się na to, nie macie nic więcej do stracenia

– apeluje komentator „Die Welt”.

Zdaniem „Die Zeit”, Niemcy „znalazły się w punkcie zwrotnym”. Partia uznana za skrajnie prawicową osiągnęła być może po raz pierwszy absolutną większość w niemieckim landtagu lub była blisko takiego wyniku.

CDU poniosła tak dramatyczną porażkę, że prawdopodobnie nie podejmie próby tworzenia rządu, bądź nie będzie w stanie tego zrobić

 – pisze komentator „Die Zeit”, który ostrzega, że niemiecka demokracja może się wkrótce znaleźć w punkcie zwrotnym, przypominając, że AfD prowadzi z dużą przewagą w sondażach dla całych Niemiec, a nie tylko w jednym landzie.

Liberalna demokracja jest śmiertelna

- pisze Jochen Wegner. Jak podkreślił, jedna trzecia mieszkańców Saksonii-Anhalt uważa, że reformy niczego nie zmienią i potrzebna jest rewolucja. Wyborcy godzą się na własne straty, byleby tylko móc „dołożyć onym na górze”. Istnieje „wzrastająca tęsknota za resetem systemu”, szczególnie silna wśród tych, którzy „mają coś do stracenia, którym jeszcze powodzi się dobrze”.

„Die Zeit” przypomina, że sześciu z dziesięciu wyborców nie głosowało na AfD.

Ta większość ma problem – jest zbyt rozproszona, by sprawiać wrażenie, że są formacją. Liberalna demokracja znalazła się na deskach i jest liczona, ale umrze tylko wtedy, jeśli większość pozostanie bierna

- czytamy w „Die Zeit”. 

Niemiecki politolog prof. Klaus Stuewe nie potrafi przewidzieć skutków wygranej AfD. 

Zwycięstwo AfD w wyborach regionalnych w Saksonii-Anhalt jest politycznym trzęsieniem ziemi, którego skutków na razie nie da się przewidzieć

- ocenił dla PAP prof. Klaus Stuewe. Zdaniem politologa o wyniku współdecydowały niezadowolenie wyborców z polityki rządu RFN i katastrofalne notowania kanclerza Friedricha Merza.

W opinii eksperta z Katolickiego Uniwersytetu Eichstaett-Ingolstadt partie niemieckiej koalicji rządowej, chadeckie CDU i CSU oraz socjaldemokratyczna SPD, będą próbowały „zyskać na czasie” i poczekać na wyniki wyborów do parlamentów w Meklemburgii-Pomorzu Przednim i Berlinie, które odbędą się 20 września.

W tych krajach związkowych mogą jeszcze liczyć na to, że AfD nie odniesie takiego sukcesu jak w Saksonii-Anhalt. Może się jednak okazać, że kalkulacja ta się nie sprawdzi

- zaznaczył prof. Stuewe.

Prof. Stuewe podkreślił, że po wyborach „szok jest duży, zwłaszcza w CDU”.

Także posłowie frakcji CDU/CSU w Bundestagu wiedzą, że duże niezadowolenie wielu wyborców z polityki federalnej oraz katastrofalne notowania sondażowe kanclerza Merza współdecydowały o wyniku wyborów w Saksonii-Anhalt

- ocenił politolog.

Pytany o strategię izolacji AfD przez inne partie, prof. Stuewe podkreślił, że tzw. zapora ogniowa jako strategia kampanii wyborczej najwyraźniej zawiodła.

 Nie udało się za jej pomocą utrzymać AfD w słabej pozycji

- powiedział. Dodał, że dla CDU zachowa ona jednak znaczenie, jeśli partia chce odgrodzić się od AfD z prawej strony.

Prof. Stuewe ocenił, że jeżeli AfD będzie w Saksonii-Anhalt w jakiejś formie rządzić, to pytanie o izolację tej partii najprawdopodobniej już nie stoi.

Jeśli AfD pokieruje rządem kraju związkowego, będzie w przyszłości mogła współdecydować nie tylko w polityce landowej, ale i federalnej, np. w Bundesracie

- wyjaśnił. Zdaniem eksperta ewentualny rząd AfD w Saksonii-Anhalt byłby testem wytrzymałości dla służb bezpieczeństwa, ponieważ sama partia jest klasyfikowana przez kontrwywiad jako jednoznacznie prawicowo-ekstremistyczna.

Ktoś bowiem np. jako minister spraw wewnętrznych ponosi polityczną odpowiedzialność za organ bezpieczeństwa i może mieć na niego znaczny wpływ. W Niemczech istnieje jednak wiele mechanizmów kontrolnych, takich jak sądy, parlamenty, przepisy o ochronie danych i ochronie informacji niejawnych, postępowania sprawdzające i tym podobne

- podsumował prof. Stuewe.

 

AfD jest określana jako partia prawicowa, nacjonalistyczna, populistyczna i antyestablishmentowa. Jej program zakłada m.in. znaczne ograniczenie imigracji, zmniejszenie kompetencji instytucji UE oraz „normalizację” stosunków z Rosją, w tym zniesienie sankcji i odbudowę gazociągu Nord Stream.

Francja

Minister finansów Francji Richard Lescure nazwał „niepokojącym sygnałem” rezultat uzyskany przez partię Alternatywa dla Niemiec (AfD) w niedzielnych wyborach w landzie Saksonia-Anhalt. Przyznał, że fala populizmu jest wyzwaniem, któremu należy stawić opór.

Miałem ostatnio okazję rozmawiać z liderami biznesu w Niemczech, którzy byli nadzwyczaj zaniepokojeni

- powiedział Lescure w radiu RTL.

Pokazuje to, że stoimy przed poważnym wyzwaniem fali populizmu, która dziś szerzy się na świecie i której musimy stawić opór

- przyznał minister. Ocenił, że wynik wyborów w Saksonii-Anhalt to „nadzwyczaj niepokojący sygnał”.

francuska gazeta „Le Monde” zauważa, że około 1,7 mln wyborców niewielkiego landu, jakim jest Saksonia-Anhalt „wysłało (swemu) krajowi przesłanie polityczne, które już ma reperkusje daleko poza jego granicami”.

Wynik AfD w głosowaniu jest wyższy od wcześniejszych prognoz i może sprawić, że skrajna prawica dojdzie do władzy w jednym z 16 landów

- podkreśla dziennik. Ocenia, że taki rezultat „skrajnie prawicowa partia w dużym stopniu zawdzięcza popularności swego lidera” Ulricha Siegmunda.

Dla partii kanclerza Friedricha Merza wyniki są upokorzeniem. CDU, która rządziła landem od 2002 roku, poniosła porażkę, ledwie przekraczając 17 proc. głosów, według wstępnych wyników z poniedziałku rano (...), podczas gdy ostatnie sondaże dawały jej poparcie 23 procent

- podkreśla „Le Monde”. 

Wynik AfD w połączeniu z porażką CDU to kara dla kanclerza Friedricha Merza, będącego u władzy od maja 2025 roku

- ocenia „Le Monde”, oceniając, że wybory „mogą otworzyć debatę na temat przyszłości kanclerza, krytykowanego od wielu miesięcy w szeregach własnej partii”.

We Francji szef skrajnie lewicowej partii Francja Nieujarzmiona (LFI) Jean-Luc Melenchon oświadczył, że rezultat uzyskany w niemieckim landzie Saksonia-Anhalt przez partię Alternatywa dla Niemiec (AfD) jest przejawem „zaślepienia” polityki centrowej w Europie.

Ekstremalna prawica powraca w Niemczech. Katastrofalna demonstracja zaślepienia europejskich polityków centrystów. Ta katastrofa jest ich wynikiem. W tych warunkach niemiecki projekt wojskowy tworzenia pierwszej konwencjonalnej armii Europy jest nie do przyjęcia dla Francji

- napisał Melenchon na serwisie X. Szef LFI zamierza kandydować w przyszłorocznych wyborach prezydenckich we Francji.

W Niemczech zwycięstwo AfD jest wynikiem neoliberalnej polityki rządów niemieckich wielkich koalicji prawica-SPD. Tego rodzaju Niemcy zostały narzucone jako model. Wszystkie narody Europy zostały mu poddane. Bilans: nasze społeczeństwa są niszczone od wewnątrz przez tę politykę. Tylko zerwanie z tym modelem i tymi koalicjami otworzy drogę pokoju i przetrwania naszym ludom. W 2027 roku, we Francji, otwórzmy tę drogę!

napisał Melenchon na serwisie X.

Inny polityk francuski, który planuje udział w wyborach prezydenckich, reprezentant centrum, były premier Gabriel Attal uznał wynik AfD za „prawdziwy sygnał ostrzegawczy”. W wypowiedzi dla telewizji BFMTV polityk zaapelował, by „wyciągnąć wnioski” z tej sytuacji.

W imieniu prawicowego Zjednoczenia Narodowego (RN) wypowiedział się deputowany tej partii w parlamencie, Jean-Philippe Tanguy. Przypomniał on, że RN zerwało związki z AfD. Oznajmił przy tym, że „przyjmuje do wiadomości” głosowanie wyrażające - jego zdaniem - niezadowolenie z „partii, które nie kontrolują imigracji, gospodarki i cen energii”.

Na temat głosowania wypowiedział się również szef francuskiej Partii Komunistycznej (PCF) Fabien Roussel.

Wszędzie w Europie zyskuje skrajna prawica ze swoim programem nienawiści. Sprzyja jej bieda i deindustralizacja

- ocenił komunista.

Hiszpania

Zwycięstwo niemieckiej AfD w Saksonii-Anhalcie wydaje się tragedią, będącą rezultatem łańcucha nieodpowiedzialnych działań uważa lider katalońskich separatystów i były premier Katalonii Carles Puigdemont. Jego zdaniem zagrożona jest idea demokracji.

Niekwestionowane zwycięstwo AfD w Saksonii-Anhalt jest rezultatem długiego łańcucha nieodpowiedzialnych działań, za które każdy ponosi część winy. Ta wiadomość wydaje mi się tragedią. (...) Nie jest mi przykro z powodu CDU, która pokazała, że zasady demokratyczne bardzo jej przeszkadzały, i wolała pełnić rolę sługusów hiszpańskiego postfrancoizmu PP, zamiast wysłuchać błagań milionów europejskich demokratów z Katalonii. Jest mi przykro z powodu Niemiec, które jest krajem, który szanuję i podziwiam, oraz z powodu Europy, która jest projektem, za który warto zawsze walczyć, w dobrych i złych czasach

– napisał Puigdemont.

Dodał, że celem AfD jest zastąpienie demokracji modelem „z mniejszą przestrzenią dla debaty, większym autorytaryzmem i większą przemocą społeczną”. Jego zdaniem może on sprawiać wrażenie znacznie skuteczniejszego, „ponieważ nie musi przejmować się mniejszościami, dysydentami, prawami podstawowymi ani innymi „przeszkodami”, które rzekomo hamują postęp”.

To model chiński, model Trumpa, model Putina, ale także model tych demokratycznych rządów, które w ostatnich latach zaostrzały ustawodawstwo dotyczące bezpieczeństwa narodowego, aby umożliwiać praktyki autorytarne i sprzeczne z zasadami państwa prawa

- grzmiał Puigdemont. Podkreślił, że zagrożona jest sama idea demokracji. Puigdemont i jego byli ministrowie są ścigani przez hiszpańskie służby po fiasku nielegalnego z perspektywy władz w Madrycie referendum niepodległościowego w Katalonii w październiku 2017 r. Uzyskali oni azyl w Belgii.

Puigdemont zdobył w 2021 r. w wyborach w Katalonii mandat do regionalnego parlamentu, ale w obawie przed aresztowaniem nie zdecydował się na powrót do kraju

Z kolei szef prawicowej partii Vox ocenił wynik AFD w wyborach w Saksonii-Anhalcie pozytywnie. 

To nadzieja dla Niemiec i dla Europy. Gratulacje dla Alice Weidel i Ulricha Siegmunda za ten spektakularny wynik, który jest nadzieją dla Niemiec i dla Europy

– napisał w serwisie X Santiago Abascal, gratulując liderom ugrupowania Alternatywa dla Niemiec (AfD) Alice Weidel i Ulrichowi Siegmundowi.

Włochy 

Największe włoskie gazety komentując zwycięstwo ugrupowania Alternatywa dla Niemiec (AfD) w Saksonii- Anhalt nazywają w poniedziałek ten wynik „lawiną skrajnej prawicy” i oceniają, że „wywołuje dreszcze”w UE. Według prasy Europa „wkracza w rok strachu” przed wyborami w kilku krajach.

„La Repubblica” zamieściła na pierwszej stronie nagłówek: „Mrok nad Berlinem”. W komentarzu publicystka gazety zaznaczyła: „Niemcy zapisały wczoraj nowy rozdział w swojej historii i jest to rozdział niepokojący”. Tak podsumowała prognozy mediów, opracowane po zliczeniu większości głosów, według których AfD wygrała niedzielne wybory z wynikiem 44 procent.

Na łamach rzymskiego dziennika były centrolewicowy premier Włoch, były szef MSZ i były komisarz UE Paolo Gentiloni napisał: 

Zwyciężyli ci, którzy chcą skończyć z kulturą pamięci o Holokauście, a to na niej opierała się powojenna demokracja w Niemczech. Zwyciężyli nostalgicy i zwolennicy Putina. A złowieszcze przesłanie płynące z wyniku wyborów w Saksonii-Anhalt może mieć konsekwencje wykraczające daleko poza wschodnie Niemcy

- uważa były włoski premier.

W obliczu tego rezultatu siły proeuropejskie w Berlinie i w pozostałej części Europy mogą zareagować na dwa zupełnie różne sposoby: uznać, że należy powstrzymać napór nacjonalistycznego ekstremizmu poprzez pójście mu na rękę w nadziei, że uda się go oswoić; albo ponownie postawić na ideę bardziej zintegrowanej i silniejszej Europy, zdolnej lepiej odpowiadać na potrzebę bezpieczeństwa oraz społeczne niezadowolenie obywateli

- dodał.

O AfD Gentiloni napisał, że jest to „partia ekstremistyczna, której program obejmuje zarówno dramatyczną deportację imigrantów, jak i absurdalne usunięcie turbin wiatrowych, a także bardzo przychylna Rosji Putina”. Zaznaczył, że ugrupowanie to prowadzi w sondażach ogólnokrajowych z poparciem sięgającym prawie 30 procent.

Jesteśmy na początku długiego cyklu wyborczego, w którym w ciągu kilku miesięcy głosować będzie połowa obywateli Europy. W niedzielę 13 września wybory odbędą się w Szwecji, a następnie w przyszłym roku we Francji, Hiszpanii, Grecji, Polsce oraz we Włoszech. Fakt, że ten cykl wyborczy rozpoczął się od donośnego sygnału skrajnie prawicowego ekstremizmu stawia nas na rozstaju dróg

- przypomniał były unijny komisarz zwracając uwagę na możliwe europejskie konsekwencje tego głosowania.

„La Stampa” napisała o „ultraprawicowej lawinie” i odnotowała, że w Brukseli zapanowała obawa o przyszłość kanclerza Niemiec Friedricha Merza i o to, czy niedzielny rezultat nie spowoduje efektu domina. W dzienniku mowa jest także o tym, że wynik głosowania „wywołuje dreszcze” w UE, a Europa „jest w szoku” i „wkracza w rok strachu”.

W komentarzu redakcyjnym turyńska gazeta oceniła, że wynik w niemieckim kraju związkowym to „dzwonek alarmowy dla rządów w UE”.

81 lat po upadku Hitlera, który zostawił kraj w gruzach i z niezatartą winą za Holokaust, partia, która odwołuje się do tych Niemiec mniej lub bardziej wyraźnie wygrywa wybory regionalne w Saksonii- Anhalt

- grzmi „La Stampa”.

„Corriere della Sera” również położyło nacisk na strach, jaki budzi triumf skrajnej prawicy w niemieckim kraju związkowym. Dużo miejsca poświęcono też tamtejszemu liderowi AfD Ulrichowi Siegmundowi. Dziennik przypomniał, że gdy tygodnik „Der Spiegel” nazwał go na okładce „najbardziej niebezpiecznym człowiekiem w Niemczech”, on zaczął rozdawać na nim autografy swoim zwolennikom, co, jak zaznaczono, stało się najlepszym chwytem kampanii wyborczej.

Gazeta odnotowała, że wynik tego głosowania podzielił wicepremierów Włoch w rządzie Giorgii Meloni. Podczas gdy szef MSZ, lider ugrupowania Forza Italia Antonio Tajani nazwał rezultat „złą wiadomością”, przywódca prawicowej Ligi Matteo Salvini napisał o „spektakularnym zwycięstwie” i pogratulował AfD.

Prorządowe „Il Giornale” oceniło, że "prawica nie jest już tylko wiatrem; jest siłą, która zmienia Europę i prosi, aby zostać wysłuchana”.

Porażka CDU nie jest wypadkiem, ale sygnałem ostrzegawczym dla całego świata umiarkowanych konserwatystów i europejskich katolików

- oceniła redaktor naczelny gazety Tommaso Cerno.

Szef MSZ Włoch, wicepremier Antonio Tajani oświadczył jednak, że wynik wyborów w Saksonii- Anhalcie, które wygrała Alternatywa dla Niemiec (AfD) to „zła wiadomość” i oznacza „zwycięstwo siły politycznej, która jest sprzeczna z liberalnymi i zachodnimi wartościami”.

Wynik wyborów w Saksonii-Anhalcie to zwycięstwo siły politycznej, która jest sprzeczna z liberalnymi i zachodnimi wartościami, z którymi utożsamia się Forza Italia, i jest to zła wiadomość, która, jak mamy nadzieję, pozostanie lokalnym wyjątkiem

- oświadczył wicepremier i minister spraw zagranicznych Włoch, stojący na czele centroprawicowego ugrupowania Forza Italia cytowany przez Ansę

Innego zdania jest drugi włoski wicepremier, lider prawicowej Ligi Matteo Salvini.

To spektakularny sukces, który dowodzi silnej chęci zmian, bezpieczeństwa i pracy; wbrew tym, którzy na lewicy podsycali strach i katastroficzne scenariusze. Strach? Groza? Niebezpieczeństwo. Nie, to się nazywa Demokracja. Inna Europa jest możliwa

- napisał na platformie X wicepremier Salvini.

AfD napędzane imigracją. "AfD jest obecnie drugą siłą polityczną w Bundestagu"

FacebookTwitter

Czekamy na Wasze maile z uwagami i komentarzami: [email protected]. Dołącz do naszej społeczności, wykup dostęp do STREFY PREMIUM. Subskrybuj
To najlepsza forma wsparcia naszych mediów.

Redaktor Naczelny:
Łukasz Wróblewski
Zespół:
Joanna Jaszczuk, Adam Kacprzak, Tomasz Karpowicz, Robert Knap, Adam Staniewicz, Kamil Kwiatek, Natalia Wierzbicka, Adrian Siwek, Adam Bąkowski, Sławomir Cedzyński.
Autorzy:
Wojciech Biedroń, Jacek Karnowski, Marzena Nykiel, Goran Andrijanić, Marek Budzisz, Jerzy Jachowicz, Grzegorz Górny, Aleksandra Jakubowska, Stanisław Janecki, Dorota Łosiewicz, Dariusz Matuszak, Andrzej Potocki, Marek Pyza, Aleksandra Rybińska, Marcin Wikło, Piotr Gursztyn, Jerzy Szmit.