Onet walczy do końca! Wyjaśniamy manipulacje wokół procesu z NawrockimOnet walczy do końca! Wyjaśniamy manipulacje wokół procesu z Nawrockim
Ponieważ świadkowie na dzisiejszej rozprawie pomiędzy Karolem Nawrockim a Onetem plątali się w zeznaniach i nie byli w stanie jednoznacznie wskazać zaangażowania obecnego prezydenta w rzekomy proceder sprowadzania panienek do towarzystwa w Grand Hotelu, idą teraz w zaparte, że jednak odnieśli sukces. Posuwają się przy tym do licznych manipulacji i niedomówień. Zebrałem kilka z nich, które najlepiej ilustrują fakt, że Onet desperacko próbuje obronić resztki dobrego imienia po tym, jak okazało się, że ich tekst to zwyczajny kapiszon.
Chociaż przebieg wtorkowej rozprawy trudno uznać za korzystny dla pracowników redakcji Onet, od początku kreują oni narrację, że proces, który wytoczył im Karol Nawrocki, dostarczy niezbitych dowodów na prawdziwość ich tez z artykułu, który ukazał się w maju 2025 roku.
Od 1,5 roku pytaliście Państwo „gdzie ci świadkowie?” Oto jeden z nich. Drugi, co najwyraźniej Wam umknęło, złożył już zeznania wcześniej. „Pewnego wieczoru, gdy miałam zmianę przy recepcji, zauważyłam, że Karol wchodzi do hotelu z kobietą i mężczyzną. Było to nietypowe, bo nie wprowadzaliśmy gości do hotelu” „Kiedy Karol pojawił się na dole, zapytałam go, o co chodzi. On odpowiedział, że można sobie dorobić doprowadzając dziewczyny i zapytał, czy ja chcę też wziąć w tym udział"
- przekazał zeznania kluczowego, jak sami dziennikarze Onetu wskazują, świadka pozwanych.
Tę narrację dotyczącą zeznań świadka chętnie powielają także inni liberalno-lewicowi dziennikarze. A pro-tuskowy komentariat wprost twierdzi, że "to ostateczny dowód na to, że Nawrocki był alfonsem".
Oczywiście przejmowanie się wpisami trolli ze stajni pewnego mecenasa nie ma najmniejszego sensu. Co innego w przypadku prorządowych dziennikarzy, którzy powinni przecież pisać prawdę. Ta bowiem jest z goła odmienna...
Miała pogrążyć prezydenta. Pogrążyła samą siebie
Zacznijmy od zeznań Nataszy Geldon. W latach 2006-2007 pracowała na recepcji Grand Hotelu. Karol Nawrocki wówczas był jednym z wielu ochroniarzy tam zatrudnionych. Jak sama wskazuje - nie znała go dobrze, jej relacja z nim była wyłącznie służbowa.
Fragment zeznań, które przytoczył Jacek Harłukowicz jednak brzmią zupełnie inaczej niż to, co pojawiło się w tekście autorstwa jego i Andrzeja Stankiewicza. Jak się bowiem okazuje, kobieta udzielając wypowiedzi dla Onetu była zdecydowanie bardziej przekonana, że kobieta w windzie faktycznie jest "damą do towarzystwa".
Pewnego dnia przypadł mi dyżur przy recepcji. Tam zazwyczaj obok recepcjonistów stał ochroniarz. Nagle widzę, że Karol wchodzi do hotelu z prostytutką i jej "opiekunem". Wsiedli do windy i pojechali na górę, do gościa. To był dla mnie szok
- przekazała w maju redakcji Onetu.
Sąd również pytał ją o tę wypowiedź, ponieważ w zeznaniach przed sądem Natasza Geldon już nie była taka pewna, czy tamta kobieta, którą widziała wówczas z Nawrockim, faktycznie była prostytutką.
Taka była moja pierwsza myśl jako bardzo młodej dziewczyny, że to jest prostytutka wchodząca do hotelu
- tłumaczyła na sali sądowej świadek.
Dlaczego zatem na dokładnie takie pytanie, zadane pani przez sąd dzisiaj, odpowiedziała pani inaczej, że właśnie nie było takiej pierwszej myśli, że to jest prostytutka? Dokładnie o to sąd panią zapytał
- zapytała sędzia prowadząca rozprawę
Ja użyłam sformułowania, że miałam takie podejrzenie
- odparła.
Czyli jeszcze rok temu była przekonana, że kobieta, którą widziała, przypomnijmy jednorazowo, z Karolem Nawrockim wchodzącym do windy, jest prostytutką. Teraz już nie jest. Co więcej. Przed tym dialogiem Geldon stwierdziła, że trudno jej powiedzieć, dlaczego w rozmowie z Onetem tak powiedziała, gdyż "sprawa jest dla niej ciężka emocjonalnie".
Mnie osobiście trudno zgadnąć, co może być emocjonalnego w fakcie, że 20 lat temu facet pracujący na ochronie przyszedł w towarzystwie mężczyzny i kobiety, z którymi pojechał na górę windą. Nawet jeśli pani Nataszy wydawało się, że jest to prostytutka, nadal nie jest to raczej coś, co można potraktować w kategoriach emocjonalnych. No chyba, że świadek jest osobą wybitnie emocjonalną.
Onet manipuluje tytułem
Oprócz tamtej jednej sytuacji Natasza Geldon przekazała, że nigdy nie widziała, by Nawrocki osobiście wprowadzał jakieś obce kobiety do hotelu. Co więcej, to samo zeznał świadek Nawrockiego, jego kolega z ochrony. Według sensacyjnego nagłówka Onetu miał on powiedzieć: "Tak, były prostytutki w Grand Hotelu"
Żeby nie było, że przekręcam coś lub manipuluję - wiernie zacytuję ten sam artykuł Onetu, w którym był ten sensacyjny nagłówek:
Mężczyzna zeznał, że nie słyszał o procederze sprowadzania prostytutek ani o siatce osób, która miałaby się tym zajmować. Nie był świadkiem sytuacji, w której Karol Nawrocki dzwonił po prostytutkę. Zaprzeczył też, aby Karol Nawrocki rozmawiał z nim o wynagrodzeniu za sprowadzanie prostytutek.
Jak prostytutki miały dostawać się do Grand Hotelu? — Jeżeli już, to wchodziły z gośćmi hotelowymi. Ale dla nas, grupy 20-letnich pracowników ochrony, jeżeli ktoś był gościem, to było wszystko w tym temacie — odpowiedział świadek. — Nigdy nie pytaliśmy, kto to jest. Dla nas najważniejsze było zapewnienie bezpieczeństwa. Dla nas priorytetem był gość, który miał się czuć komfortowo i bezpiecznie — dodał.
Czyli wspomniany facet owszem, przyznał że były prostytutki - tak samo, jak mogły być w każdym innym hotelu, nawet bez żadnej ochrony. Jednocześnie przyznał, że nigdy nie było żadnego zorganizowanego procederu sprowadzania dziewczyn do towarzystwa, a tym bardziej, że brał w nim udział Nawrocki.
Tego jednak z nagłówka artykułu się nie dowiemy.
Błyskawice i LGBT na mediach społecznościowych
Za to wiele możemy dowiedzieć się, gdy przejrzymy media społecznościowe Nataszy Geldon - przypomnijmy, według Onetu ich głównego świadka. Zrobili to internauci, którzy szybko wyłapali, że pani mogła sobie szybko przypomnieć o rzekomym "procederze sprowadzania panienek" do Grand Hotelu, gdyż jako osoba "wrażliwa emocjonalnie" nie mogła znieść tego, że "pisior" zostanie prezydentem.
To są oczywiście przypuszczenia, takie same jak to, że pani Natasza widziała prostytutkę z Nawrockim. Jednak mam przekonanie graniczące z pewnością, że zdjęcia z jej profilu są bardziej wiarygodnym dowodem.
Co ciekawe, sama Geldon nie tylko okazała się być zwolenniczką "Czarnych Protestów" oraz LGBT, ale także miała ciekawą przeszłość zawodową. Sama przed sądem wspomniała, że ma doświadczenie w marketingu oraz mediach, współpracując z lewicową "Krytyką Polityczną". Wieloletni redaktor naczelny portalu, Sławomir Sierakowski, podważał wyniki demokratycznego głosowania w 2025 roku, lansując tezę, że Nawrocki to "jedyny prezydent, który wygrał nieznaczną liczbą głosów".
Co więcej - miała nawet swój telewizyjny debiut w "Faktach" TVN - jako ekspert ds.... wielorazowych słomek.
Trudno zatem przypuszczać, by osoba, która jest zaangażowana politycznie po jednej stronie mogła być wiarygodnym informatorem w publikacji, która miała uderzyć w kandydata prawicy kilka dni przed II turą wyborów prezydenckich. Jednocześnie jej zeznania to ostatnia nadzieja Onetu na uniknięcie kompromitacji, więc będą brnąć w tezę, że słowa które padły z jej ust przed sądem są niezbitym dowodem na prawdziwość artykułu. Problem w tym, że raczej marne szanse, by teraz udało im się to udowodnić.
Świadkowie z Onetu nie zjawili się na rozprawie
Onet od początku walczył o to, żeby proces pomiędzy Karolem Nawrocki a Ringer Axel Springer Polska (to właśnie niemiecko-szwajcarskie konsorcjum występuje jako strona sporu) był jawny. Ale gdy podczas zamkniętej rozprawy 15 września mieli zeznawać świadkowie z redakcji Onetu, okazało się, że bez usprawiedliwienia nie stawili się dziś w sądzie. Jak donosi portal "niezależna.pl" są to Magdalena Rigamonti, Kamil Dziubka i Magdalena Gałczyńska.
Co więcej - RASP zdecydował się już więcej nie wzywać ich na świadków. Dlaczego? Czy powodem miał być fakt, że Onetowi zbyt dobrze w tym procesie nie idzie? Z drugiej strony również dziś, czyli 27 października, chcieli ujawnienia procesu. Być może liczyli, że ich główny świadek, czyli Natasza Geldon, złoży zeznania, które pogrążą prezydenta. Jeśli taki był plan, to nie wyszedł. Zostały więc manipulacje, niedopowiedzenia i pójście w zaparte. W końcu kłamstwo powtarzane tysiąc razy staje się prawdą.
Tylko w tym wypadku, w wyniku własnych działań i ujawnienia procesu, okazało się, że tym razem to kłamstwo ma krótkie nogi.
źr. wPolityce.pl/onet.pl/niezależna.pl
Jak wesprzeć telewizję wPolsce24?
Zachęcamy do:
- dokonywania wpłat przez stronę wesprzyj.wpolsce24.tv
- lub przekazania darowizny bezpośrednio na rachunek bankowy: 69 1020 4900 0000 8202 3036 2577 (odbiorca: Fratria SA, tytuł przelewu: Darowizna)
- oglądania wPolsce24 jak najczęściej i jak najdłużej
- mówienia o nas innym, żeby telewizja wPolsce24 zyskiwała coraz więcej wiernych Widzów
Przetwarzamy dane osobowe Darczyńców zgodnie z informacją w linku.
