Kpina Tuska! „Byliśmy gotowi zestrzelić”, alertu RCB nie wysłaliKpina Tuska! „Byliśmy gotowi zestrzelić”, alertu RCB nie wysłali

mid-26730114 (1).webp
generał dywizji pilot Ireneusz Nowak, wicepremier, minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz i premier Donald Tusk na posiedzeniu zespołu koordynacyjnego z udziałem przedstawicieli służb, 30 bm. w Lubelskim Urzędzie Wojewódzkim Fot. PAP/Karol Zienkiewicz
FacebookTwitter

W nocy doszło do wtargnięcia w polską przestrzeń powietrzną - prawdopodobnie to rosyjska rakieta. Obiekt spadł w okolicy miejscowości Tarnawa-Kolonia na Lubelszczyźnie. Donald Tusk udał się z Marcinem Kierwiński i Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem na miejsce. Szef koalicji 13 grudnia zapewnił, że Polska była gotowa zneutralizować zagrożenie, ale według relacji mieszkańców... nie było nawet alertu RCB!

Premier Donald Tusk powiedział, że jak na razie wszystko wskazuje na to, że w czwartek rano polską przestrzeń powietrzną naruszył rosyjski pocisk balistyczny CH101. Wojsko było gotowe do zestrzelenia pocisku gdyby kontynuował on lot - podkreślił szef rządu.

Jak na razie wszystko na to wskazuje, że mamy do czynienia z pociskiem balistycznym CH-101, rosyjskim, ale też nie wyprzedzamy efektów szczegółowego badania

- powiedział Tusk w Lublinie na posiedzeniu zespołu koordynacyjnego.

Byliśmy gotowi do zestrzelenia tej rakiety w przypadku, gdyby kontynuowała swój lot 

- zaznaczył szef rządu.

Pod Tarnawą spadła rosyjska rakieta?!

Dodał, że pocisk spadł w pobliżu miejscowości Tarnawa-Kolonia w woj. lubelskim i - jak podkreślił - „nie ma żadnych informacji na szczęście o ofiarach ani o stratach”.

Szef rządu powiedział, iż „nie było bezpośredniego zagrożenia, w związku z tym, że rakieta spadła w terenie niezabudowanym”.

Tusk dodał, że wedle pierwszych informacji, odpowiednie służby zadziałały „bardzo szybko”. 

Nocny incydent. Co takiego Tusk i szef MON mają do powiedzenia?

Tusk, Kierwiński i Kamysz

Tusk powiedział, że prawdopodobnie był to rosyjski pocisk balistyczny, ale nie ma mowy o jakichkolwiek kłopotach, jeśli chodzi o współpracę wszystkich instytucji państwowych.

W związku z naruszeniem polskiej przestrzeni powietrznej, w czwartek po godz. 10 Tusk, Władysław Kosiniak-Kamysz i Marcin Kierwiński udali się do Lublina, gdzie biorą udział w zespole koordynacyjnym z udziałem przedstawicieli służb.

Chcę zapewnić państwa, że od momentu, kiedy pojawiły się te zagrożenia, wszystkie służby starały się pracować jak najintensywniej. Jesteśmy z panem premierem Kosiniakiem-Kamyszem w stałym kontakcie 

- powiedział premier. Zaznaczył, że Kosiniak-Kamysz i on rozmawiali o sytuacji także z prezydentem Karolem Nawrockim.

Jak wiecie, w takich momentach najważniejsza jest pełna koordynacja, współpraca i nie ma mowy o jakichkolwiek kłopotach, jeśli chodzi o współpracę wszystkich instytucji państwowych 

- dodał szef rządu.

 Gen. Ireneusz Nowak (Dowódca Operacyjny Rodzajów Sił Zbrojnych - PAP) poinformował mnie, że myśliwce ukraińskie do samej polskiej granicy starały się przechwycić i zatrzymać pociski, które zmierzały w polską stronę. To pokazuje jak ważna jest współpraca z naszymi sojusznikami 

- powiedział Tusk w Lublinie podczas posiedzenia zespołu koordynacyjnego.

Szef BBN zabrał głos ws. wtargnięcia: "Oczekujemy..."

20 obiektów nad Polską

Jak powiedział szef MON, już w godzinach późnowieczornych uruchomiono „zarówno krajowe, jak i sojusznicze służby związane z ochroną polskiej przestrzeni powietrznej” - w związku ze zmasowanym rosyjskim atakiem na zachodnią Ukrainę.

Powiedział, że chodzi m.in. o polskie pary dyżurne F-16, które już od ok. godz. 2 w nocy operowały w okolicy granicy polsko-ukraińskiej oczekując na rozkazy, a w przypadku pojawienia się obiektów w polskiej przestrzeni powietrznej były gotowe do ich zestrzelenia.

Do tego uruchomiono samoloty rozpoznawcze, które operowały nad polską przestrzenią powietrzną i samoloty sojusznicze do tankowania w powietrzu, które z Republiki Federalnej Niemiec wystartowały na terytorium Polski 

- mówił Kosiniak-Kamysz.

Szef MON poinformował, że ponad 20 obiektów znalazło się blisko polskiej przestrzeni powietrznej.

Podał, że premier Donald Tusk i prezydent Karol Nawrocki otrzymują meldunki na bieżącego ze wszystkich służb państwa.

Podkreślił, że za granicą Polski trwa pełnoskalowa wojna. - Niektórzy chcą o tym zapomnieć, niektórzy nie chcą już tego widzieć - ocenił szef MON.

To są metry, które nas dzielą od tej wojny i ta noc po raz kolejny uświadamia - nie tym, którzy siedzą przy tym stole, nie dowódcom, nie strażakom, nie policjantom - ale nam wszystkim jeszcze raz, że sytuacja jest bardzo poważna. Że sytuacja jest sytuacją, która stwarza zagrożenie, a służby i wojsko są gotowe do podejmowania wszystkich decyzji, żeby zabezpieczyć Rzeczypospolitą i jej obywateli 

- podkreślił Kosiniak-Kamysz. 

To jeden z największych ataków na zachodnią część Ukrainy. Ostatnie miesiące to były ataki raczej skierowane na Kijów, okolice i na wschodnią część Ukrainy. Ten był przypuszczony również na zachodnią część Ukrainy – podkreślił.

To dla nas jest absolutny priorytet. Analiza sytuacji, przekazywanie informacji, podejmowanie decyzji. To jest schemat działania, który został przyjęty i sprawdził się dzisiejszej nocy po raz kolejny 

- powiedział, wskazując także, że wszystkie służby są zintegrowane – zarówno siły zbrojne, jak i policja, straż pożarna oraz służby wywiadowcze.

Szef MON przekazał, że w tym momencie trwają czynności operacyjne, identyfikacja obiektu na miejscu zdarzenia. – Trwają analizy zarówno pirotechniczne związane z lokalizacją wszystkich elementów obiektu, jak również związane z określeniem, jaki precyzyjnie jest to rodzaj obiektu. (...) Największe prawdopodobieństwo jest takie, że to jest pocisk CH-101, których kilkadziesiąt wystrzelono dzisiejszej nocy nad terytorium Ukrainy – powiedział. Jak jednak zastrzegł, ta hipoteza musi zostać potwierdzona.

Wszystkie elementy związane z operowaniem naszych sojuszniczych statków powietrznych są koordynowane również z dowództwem sił połączonych Sojuszu Północnoatlantyckiego. Dowódcy NATO są na bieżąco informowani, będziemy przekazywać całościowy raport 

- podkreślił Kosiniak-Kamysz.

"Byłem cały czas w gotowości"

Dowódca Operacyjny Rodzajów Sił Zbrojnych gen. Ireneusz Nowak. przekazał, że o możliwym dużym ataku na Ukrainę dowództwo wiedziało już przed północą.

Przygotowując się do odparcia tego ataku, podjęliśmy kroki zmierzając do podniesienia gotowości środków, które są w systemie obrony powierzchni naszego państwa 

- zapewnił dowódca.

Jak mówił, to m.in. myśliwce F-16 z 302 bazy lotnictwa taktycznego w Łasku, która znajdowała się w 15 minutowej gotowości do startu, w takiej samej gotowości były samoloty z bazy w Malborku. Podkreślił, że do 30 minut podniesiono gotowość startu samolotu wczesnego wykrywania Saab 340. Dodał, że w gotowości były również śmigłowce Mi-24 i wszystkie zestawów obrony powietrznej na ziemi.

Dowódca przekazał, że jeden z samolotów F-16 otrzymał polecenie, zadanie wykonania lotu w kierunku tego obiektu, przechwycenia go i dokonania identyfikacji. 

Ja byłem cały czas w gotowości do wydania polecenia zestrzelenia tego obiektu 

- zapewnił.

Złożyło się tak, że nasz myśliwiec F-16 znalazł się dokładnie w momencie miejscu upadku, kiedy ten pocisk uderzył w ziemię. Gdyby ta rakieta kontynuowała lot, podjęta byłaby decyzja na zestrzelenie tej rakiety. Natomiast rakieta upadła w terenie niezamieszkałym, niezabudowanym, nie stwarzając ryzyka 

- zaznaczył.

Gen. Nowak wskazał, że zgodnie z procedurą w woj. lubelskim włączone zostały syreny alarmowe, a służby w woj. podkarpackim pozostawały w gotowości.

Bezpieczeństwo obywateli jest priorytetem i kiedy widzimy, że sytuacja jest groźna i rozwija się w niekorzystnym kierunku, takie ostrzeżenia będą wydawane. Z mojego punktu widzenia procedury zostały wykonane. Samoloty pozostawały w gotowości do zestrzelenia obiektu. Sytuacja zakończyła się szczęśliwie 

- powiedział Dowódca Operacyjny.

Nie było alertu RCB

Mieszkańcy relacjonowali zajście. 

Nie mogłam spać całą noc. Czysta, ani jednej chmurki. W pewnym momencie nad głową coś zaczęło latać. Huk ogromny, wyszłam z domu sprawdzić co się dzieje. Samoloty jakieś zaczęły latać. Potem śmigłowiec się pojawił. No strach. Ani alarmu żadnego, ani alertu RCB na telefon też nie było

- relacjonowała w rozmowie z reporterem Polsat News pani Bożena, mieszkanka miejscowości Biskupie (2 km od miejsca incydentu).

Była 3:45. Myślałem że szyby powylatywały. Zerwałem się, patrzę, jest dym. Minęło może pięć minut i na miejscu pojawiła się straż pożarna, policja i 10 samochodów

- dodał pan Krzysztof.

Mieszkańcy wstrząśnięci nocnym alarmem. „Jakby to u nas uderzyło”

Służby pracują, sojusznicy deklarują gotowość pomocy

Tusk napisał na X, że Wojsko, Policja, Państwowa Straż Pożarna i służby specjalne pracują w pełnej koordynacji. Jak dodał, rząd jest w stałym kontakcie z prezydentem Karolem Nawrockim i dowództwem NATO.

W kolejnym wpisie podkreślił, że jest w kontakcie z liderami państw europejskich w sprawie naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej.

Wszyscy deklarują pełną solidarność i gotowość wszelkiej pomocy

- dodał.

xyz/PAP/X

FacebookTwitter

Czekamy na Wasze maile z uwagami i komentarzami: [email protected]. Dołącz do naszej społeczności, wykup dostęp do STREFY PREMIUM. Subskrybuj
To najlepsza forma wsparcia naszych mediów.

Redaktor Naczelny:
Łukasz Wróblewski
Zespół:
Joanna Jaszczuk, Adam Kacprzak, Tomasz Karpowicz, Robert Knap, Adam Staniewicz, Kamil Kwiatek, Natalia Wierzbicka, Adrian Siwek, Adam Bąkowski, Sławomir Cedzyński.
Autorzy:
Wojciech Biedroń, Jacek Karnowski, Marzena Nykiel, Goran Andrijanić, Marek Budzisz, Jerzy Jachowicz, Grzegorz Górny, Aleksandra Jakubowska, Stanisław Janecki, Dorota Łosiewicz, Dariusz Matuszak, Andrzej Potocki, Marek Pyza, Aleksandra Rybińska, Marcin Wikło, Piotr Gursztyn, Jerzy Szmit.