WIDEO

Pod Tarnawą spadła rosyjska rakieta?!Pod Tarnawą spadła rosyjska rakieta?!

26730026.webp
Służby w miejscu upadku niezidentyfikowanego obiektu w okolicach miejscowości Tarnawa-Kolonia / autor: PAP/Wojtek Jargiło
FacebookTwitter

Co spadło na Lubelszczyźnie? Są już pierwsze nieoficjalne informacje, a szef MSZ Ukrainy pisze o tym wprost. To miała być rosyjska rakieta! Z kolei rzecznik DORSZ opowiadał, że wojskowi byli gotowi do zestrzelenia obiektu.

Rosyjski pocisk manewrujący Ch-101 naruszył przestrzeń powietrzną Polski podczas nocnego zmasowanego ataku Rosji na Ukrainę. To kolejny wyraźny dowód na to, że wzmocnienie ukraińskiej obrony powietrznej jest obecnie sprawą pilną i stanowi gwarancję ochrony całej wspólnoty euroatlantyckiej

- napisał dziś rano Andrij Sybiha na X.

Tak wygląda 10-metrowy krater 

Polskie Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych jeszcze nie potwierdziło tych informacji i na razie poinformowało, że w polskiej przestrzeni powietrznej wykryto w nocy niezidentyfikowany obiekt; dla jego rozpoznania i przechwycenia skierowano myśliwiec F-16; obiekt zanikł ze wskazań systemów radiolokacyjnych; w celu weryfikacji i ostatecznego potwierdzenia wskazań technicznych systemów radarowych w rejon ostatniego wskazania obiektu skierowano śmigłowiec Mi-24.

DORSZ podało, że załoga śmigłowca zlokalizowała prawdopodobne miejsce upadku obiektu w terenie niezabudowanym w pobliżu miejscowości Tarnawa-Kolonia w województwie lubelskim. Na miejscu, gdzie powstał 10-metrowy krater, pracują służby.

Według pierwszych przecieków może chodzić o rosyjski pocisk manewrujący Ch-101, który miał zboczyć z pierwotnego kursu podczas lotu. Z niepotwierdzonych doniesień wynika, że w trakcie lotu pocisk miał zacząć zachowywać się niestabilnie na terytorium Ukrainy, nagle zmienił kierunek i wykonywał nietypowe manewry. Jedną z rozważanych przyczyn takiego zachowania może być oddziaływanie ukraińskich systemów walki radioelektronicznej, które mogły zakłócić działanie systemów nawigacyjnych rakiety, w tym sygnału satelitarnego. W takim scenariuszu pocisk mógł utracić dokładne dane dotyczące trasy i zejść z zaprogramowanego toru lotu

- wyjaśnił dziennikarz defence24.pl Bartłomiej Wypartowicz i pokazał, jak wygląda krater z perspektywy lotu ptaka. 

 Nieoficjalnie: Moment upadku rosyjskiego pocisku

W mediach społecznościowych pojawiły się nagrania pokazujące moment upadku prawdopodobnie rosyjskiego pocisku manewrującego Ch‑101 na terytorium Polski. Został on zarejestrowany przez domową kamerę w okolicach Tarnawy‑Kolonii w województwie lubelskim. Nagranie, wykonane w trakcie nocnego, zmasowanego ataku Rosji na Ukrainę, pokazuje jasny, szybko przemieszczający się obiekt, który po chwili znika za linią drzew, pozostawiając krótkie rozbłyski światła.

Decyzja o neutralizacji obiektu

Rzecznik DORSZ ppłk Jacek Goryszewski, odpowiadając później na pytanie TVN24, potwierdził, że wojskowi byli gotowi do zestrzelenia obiektu, który wleciał nad polskie terytorium. Ale - jak podkreślił - „taki obiekt przed neutralizacją musi zostać zidentyfikowany, czy nie jest to jakiś obiekt cywilny, który pojawił się w naszych systemach, więc musi dojść do identyfikacji tego obiektu przez chociażby myśliwiec i wtedy Dowódca Operacyjny może podjąć decyzję i wydać rozkaz o ewentualnej neutralizacji takiego obiektu, który mógłby zagrażać”.

Dodał, że dziś rano „dosłownie tuż przed tym jak obiekt został przechwycony przez myśliwiec, zniknął z radarów i to miejsce zniknięcia zostało zidentyfikowane jako miejsce upadku”.

Niezwłocznie został tam wysłany śmigłowiec, który rozpoznał i zauważył miejsce upadku, następnie skierowaliśmy tam żołnierzy Wojsk Obrony Terytorialnej, którzy zabezpieczyli miejsce zdarzenia, skierowaliśmy też tam służby odpowiedzialne za ewentualne badanie teraz szczątków

- podkreślił ppłk. Goryszewski.

Rzecznik DORSZ zaznaczył, że „pilot nie zdążył zobaczyć obiektu, zabrakło minut i sekund”, ale „z zapisów wynika, że był to jeden obiekt i nie ma sygnałów, aby było ich więcej”. Podkreślił także, że trwają prace nad tym, by dokładnie zbadać zapisy „aktywności tych obiektów, które były bardzo blisko naszej granicy, jak i tego, który się znalazł w naszej przestrzeni powietrznej”, a „na miejscu pracują służby, których wyniki prac zostaną połączone”.

Ch-101 to rosyjski pocisk manewrujący o obniżonej wykrywalności dla radarów. Zaczęto go projektować w ostatnim roku istnienia ZSRR, a pierwsze próby przeprowadzono najprawdopodobniej w 2004 roku. Są używane wyłącznie przez rosyjskie lotnictwo strategiczne i odpalane z bombowców Tu-95 i Tu-160. Ma głowicę bojową o wagomiarze 400 kg i ok. 3500 km zasięgu. Rosjanie używają ich od początku wojny do atakowania ukraińskich miast.

tt/źr. wPolityce.pl za PAP, X, wPolsce24.tv

FacebookTwitter

Czekamy na Wasze maile z uwagami i komentarzami: [email protected]. Dołącz do naszej społeczności, wykup dostęp do STREFY PREMIUM. Subskrybuj
To najlepsza forma wsparcia naszych mediów.

Redaktor Naczelny:
Łukasz Wróblewski
Zespół:
Joanna Jaszczuk, Adam Kacprzak, Tomasz Karpowicz, Robert Knap, Adam Staniewicz, Kamil Kwiatek, Natalia Wierzbicka, Adrian Siwek, Adam Bąkowski, Sławomir Cedzyński.
Autorzy:
Wojciech Biedroń, Jacek Karnowski, Marzena Nykiel, Goran Andrijanić, Marek Budzisz, Jerzy Jachowicz, Grzegorz Górny, Aleksandra Jakubowska, Stanisław Janecki, Dorota Łosiewicz, Dariusz Matuszak, Andrzej Potocki, Marek Pyza, Aleksandra Rybińska, Marcin Wikło, Piotr Gursztyn, Jerzy Szmit.