Pod Tarnawą spadła rosyjska rakieta?!Pod Tarnawą spadła rosyjska rakieta?!

Co spadło na Lubelszczyźnie? Są już pierwsze nieoficjalne informacje, a szef MSZ Ukrainy pisze o tym wprost. To miała być rosyjska rakieta! Z kolei rzecznik DORSZ opowiadał, że wojskowi byli gotowi do zestrzelenia obiektu.
Rosyjski pocisk manewrujący Ch-101 naruszył przestrzeń powietrzną Polski podczas nocnego zmasowanego ataku Rosji na Ukrainę. To kolejny wyraźny dowód na to, że wzmocnienie ukraińskiej obrony powietrznej jest obecnie sprawą pilną i stanowi gwarancję ochrony całej wspólnoty euroatlantyckiej
- napisał dziś rano Andrij Sybiha na X.
Tak wygląda 10-metrowy krater
Polskie Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych jeszcze nie potwierdziło tych informacji i na razie poinformowało, że w polskiej przestrzeni powietrznej wykryto w nocy niezidentyfikowany obiekt; dla jego rozpoznania i przechwycenia skierowano myśliwiec F-16; obiekt zanikł ze wskazań systemów radiolokacyjnych; w celu weryfikacji i ostatecznego potwierdzenia wskazań technicznych systemów radarowych w rejon ostatniego wskazania obiektu skierowano śmigłowiec Mi-24.
DORSZ podało, że załoga śmigłowca zlokalizowała prawdopodobne miejsce upadku obiektu w terenie niezabudowanym w pobliżu miejscowości Tarnawa-Kolonia w województwie lubelskim. Na miejscu, gdzie powstał 10-metrowy krater, pracują służby.
Według pierwszych przecieków może chodzić o rosyjski pocisk manewrujący Ch-101, który miał zboczyć z pierwotnego kursu podczas lotu. Z niepotwierdzonych doniesień wynika, że w trakcie lotu pocisk miał zacząć zachowywać się niestabilnie na terytorium Ukrainy, nagle zmienił kierunek i wykonywał nietypowe manewry. Jedną z rozważanych przyczyn takiego zachowania może być oddziaływanie ukraińskich systemów walki radioelektronicznej, które mogły zakłócić działanie systemów nawigacyjnych rakiety, w tym sygnału satelitarnego. W takim scenariuszu pocisk mógł utracić dokładne dane dotyczące trasy i zejść z zaprogramowanego toru lotu
- wyjaśnił dziennikarz defence24.pl Bartłomiej Wypartowicz i pokazał, jak wygląda krater z perspektywy lotu ptaka.
Nieoficjalnie: Moment upadku rosyjskiego pocisku
W mediach społecznościowych pojawiły się nagrania pokazujące moment upadku prawdopodobnie rosyjskiego pocisku manewrującego Ch‑101 na terytorium Polski. Został on zarejestrowany przez domową kamerę w okolicach Tarnawy‑Kolonii w województwie lubelskim. Nagranie, wykonane w trakcie nocnego, zmasowanego ataku Rosji na Ukrainę, pokazuje jasny, szybko przemieszczający się obiekt, który po chwili znika za linią drzew, pozostawiając krótkie rozbłyski światła.
Decyzja o neutralizacji obiektu
Rzecznik DORSZ ppłk Jacek Goryszewski, odpowiadając później na pytanie TVN24, potwierdził, że wojskowi byli gotowi do zestrzelenia obiektu, który wleciał nad polskie terytorium. Ale - jak podkreślił - „taki obiekt przed neutralizacją musi zostać zidentyfikowany, czy nie jest to jakiś obiekt cywilny, który pojawił się w naszych systemach, więc musi dojść do identyfikacji tego obiektu przez chociażby myśliwiec i wtedy Dowódca Operacyjny może podjąć decyzję i wydać rozkaz o ewentualnej neutralizacji takiego obiektu, który mógłby zagrażać”.
Dodał, że dziś rano „dosłownie tuż przed tym jak obiekt został przechwycony przez myśliwiec, zniknął z radarów i to miejsce zniknięcia zostało zidentyfikowane jako miejsce upadku”.
Niezwłocznie został tam wysłany śmigłowiec, który rozpoznał i zauważył miejsce upadku, następnie skierowaliśmy tam żołnierzy Wojsk Obrony Terytorialnej, którzy zabezpieczyli miejsce zdarzenia, skierowaliśmy też tam służby odpowiedzialne za ewentualne badanie teraz szczątków
- podkreślił ppłk. Goryszewski.
Rzecznik DORSZ zaznaczył, że „pilot nie zdążył zobaczyć obiektu, zabrakło minut i sekund”, ale „z zapisów wynika, że był to jeden obiekt i nie ma sygnałów, aby było ich więcej”. Podkreślił także, że trwają prace nad tym, by dokładnie zbadać zapisy „aktywności tych obiektów, które były bardzo blisko naszej granicy, jak i tego, który się znalazł w naszej przestrzeni powietrznej”, a „na miejscu pracują służby, których wyniki prac zostaną połączone”.
Ch-101 to rosyjski pocisk manewrujący o obniżonej wykrywalności dla radarów. Zaczęto go projektować w ostatnim roku istnienia ZSRR, a pierwsze próby przeprowadzono najprawdopodobniej w 2004 roku. Są używane wyłącznie przez rosyjskie lotnictwo strategiczne i odpalane z bombowców Tu-95 i Tu-160. Ma głowicę bojową o wagomiarze 400 kg i ok. 3500 km zasięgu. Rosjanie używają ich od początku wojny do atakowania ukraińskich miast.
tt/źr. wPolityce.pl za PAP, X, wPolsce24.tv
