Mieszkańcy wstrząśnięci alarmem. „Jakby to u nas uderzyło”Mieszkańcy wstrząśnięci nocnym alarmem. „Jakby to u nas uderzyło”

tarnawa.webp
Miejsce upadku niezidentyfikowanego obiektu w okolicach miejscowości Tarnawa-Kolonia / autor: PAP/Wojtek Jargiło
FacebookTwitter

Potężny nocny huk i nagły ruch służb postawiły na nogi mieszkańców Lubelszczyzny — ludzie wybiegali z domów, słyszeli samoloty, a nad ranem w kilku miejscowościach zawyły syreny, pogłębiając chaos i strach. „Jakby to u nas w mieszkanie uderzyło, to wszyscy wybici by byli” - przyznał pan Henryk, mieszkaniec Tarnawy Kolonii, gdzie dzisiejszej nocy spadł niezidentyfikowany obiekt.

Mieszkańcy Tarnawy Kolonii wciąż nie potrafią otrząsnąć się z wydarzeń ostatnich godzin. Najpierw nad wsią rozległ się potężny huk, który wielu z nich odebrało jako eksplozję. Domy zatrzęsły się, psy zaczęły wyć, a ludzie wybiegali na podwórka, próbując zrozumieć, co się stało. Chwilę później na niebie pojawiły się wojskowe maszyny, krążące nad okolicą w niskim pułapie.

Poczucie realnego zagrożenia

Obecność służb, które szybko zablokowały część dróg i rozpoczęły działania w terenie, tylko spotęgowała niepokój. Wśród mieszkańców natychmiast pojawiły się obawy o własne bezpieczeństwo — jedni mówili o możliwej katastrofie, inni o incydencie militarnym. Atmosfera niepewności sprawiła, że lokalna społeczność przez długie minuty żyła w poczuciu realnego zagrożenia.

Nie mogłam spać całą noc. Czysta, ani jednej chmurki. W pewnym momencie nad głową coś zaczęło latać. Huk ogromny, wyszłam z domu sprawdzić co się dzieje. Samoloty jakieś zaczęły latać. Potem śmigłowiec się pojawił. No strach. Ani alarmu żadnego, ani alertu RCB na telefon też nie było

- relacjonowała w rozmowie z reporterem Polsat News pani Bożena, mieszkanka miejscowości Biskupie (2 km od miejsca incydentu).

Była 3:45. Myślałem że szyby powylatywały. Zerwałem się, patrzę, jest dym. Minęło może pięć minut i na miejscu pojawiła się straż pożarna, policja i 10 samochodów

- dodał pan Krzysztof.

Głośny huk. Nie wiedziałem, co to. Później to samoloty latały. Jakby to u nas w mieszkanie uderzyło, to wszyscy wybici by byli

- przyznał pan Henryk, mieszkaniec Tarnawy Kolonii, w rozmowie z reportem WP, który jest na miejscu zdarzenia.

Chaos i wycie syren alarmowych

Relacje z nocnych wydarzeń napływają także z innych części województwa lubelskiego. Z każdą godziną pojawiają się nowe głosy mieszkańców, którzy opisują niepokojące sygnały z niespokojnego poranka. Pani Joanna, mieszkanka Mrzeżyna, przekazała Polsat News, że o godz. 5.50 w jej miejscowości trzykrotnie rozległ się alarm. Jak relacjonowała, dźwięk był na tyle donośny, że obudził większość okolicznych domów. Ludzie wychodzili na zewnątrz, próbując ustalić, co się dzieje, a w powietrzu czuć było narastającą dezorientację i niepokój.

Jej słowa wpisują się w szerszy obraz porannego chaosu — mieszkańcy różnych miejscowości donoszą o sygnałach alarmowych, nietypowych odgłosach i ruchu służb, które pojawiły się w kilku regionach niemal równocześnie. W efekcie lokalne społeczności żyją dziś w atmosferze napięcia, próbując zrozumieć, co dokładnie wydarzyło się w nocy i nad ranem.

O 3.50 w Lublinie wyły syreny. Jestem młoda osobą, wystraszyłam się bardzo, dzieci w domu również. Nie było żadnych alertów

- dodała pani Sylwia.

Komunikat DORSZ

Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych poinformowało w nocy, że w polskiej przestrzeni powietrznej wykryto w nocy niezidentyfikowany obiekt; dla jego rozpoznania i przechwycenia skierowano myśliwiec F-16; obiekt zanikł ze wskazań systemów radiolokacyjnych; w celu weryfikacji i ostatecznego potwierdzenia wskazań technicznych systemów radarowych w rejon ostatniego wskazania obiektu skierowano śmigłowiec Mi-24. DORSZ podało, że załoga śmigłowca zlokalizowała prawdopodobne miejsce upadku obiektu w terenie niezabudowanym w pobliżu miejscowości Tarnawa-Kolonia w województwie lubelskim.

Policjanci znaleźli między miejscowościami Tarnawa Kolonia i Tokary lej i porozrzucane elementy niezidentyfikowanego obiektu. Wcześniej służby otrzymały zgłoszenie o wybuchu.

Jak się zachować, gdy wyją syreny?

W przypadku wycia syren alarmowych — zwłaszcza takich, które pojawiają się nagle, bez wcześniejszych komunikatów czy alertów RCB — należy przede wszystkim zatrzymać się i skupić na ocenie sytuacji. Syrena to sygnał ostrzegawczy, dlatego trzeba przerwać codzienne czynności, wyłączyć źródła hałasu i spróbować ustalić, czy dźwięk jest modulowany czy ciągły, bo każdy z nich ma inne znaczenie.

Do czasu uzyskania informacji najlepiej pozostać w domu, z dala od okien, nie wychodzić na zewnątrz i przygotować się na ewentualne schronienie — zamknąć okna, drzwi, mieć pod ręką dokumenty, telefon, latarkę. Jeśli syrena pojawia się w nocy, ostrożność powinna być jeszcze większa, bo brak widoczności utrudnia ocenę zagrożenia. Dopóki służby nie podadzą wyjaśnień, każdy sygnał należy traktować poważnie, nawet jeśli później okaże się testem lub awarią.

A jak to wyglądało w praktyce? Nieco kąśliwie streścił to dziennikarz Defence24 Bartłomiej Wypartowicz:

Podręcznik bezpieczeństwa mówi: jeśli usłyszysz sygnał alarmowy włącz radio lub telewizor i stosuj sie do komunikatów. Komunikat w polskim radiu: "Upside inside out, She's livin' la Vida loca".

Media społecznościowe

 

tt/źr. wPolityce.pl za Polsat News, WP, PAP

FacebookTwitter

Czekamy na Wasze maile z uwagami i komentarzami: [email protected]. Dołącz do naszej społeczności, wykup dostęp do STREFY PREMIUM. Subskrybuj
To najlepsza forma wsparcia naszych mediów.

Redaktor Naczelny:
Łukasz Wróblewski
Zespół:
Joanna Jaszczuk, Adam Kacprzak, Tomasz Karpowicz, Robert Knap, Adam Staniewicz, Kamil Kwiatek, Natalia Wierzbicka, Adrian Siwek, Adam Bąkowski, Sławomir Cedzyński.
Autorzy:
Wojciech Biedroń, Jacek Karnowski, Marzena Nykiel, Goran Andrijanić, Marek Budzisz, Jerzy Jachowicz, Grzegorz Górny, Aleksandra Jakubowska, Stanisław Janecki, Dorota Łosiewicz, Dariusz Matuszak, Andrzej Potocki, Marek Pyza, Aleksandra Rybińska, Marcin Wikło, Piotr Gursztyn, Jerzy Szmit.