Faszyzm bezobjawowy. "Ideologiczna walka narasta"Faszyzm bezobjawowy. Ideologiczna walka narasta, nie trzeba więc uzasadniać już epitetu „faszysta”

Artykuł premium
DołączW Związku Sowieckim przeciwników systemu zamykano do szpitali psychiatrycznych z diagnozą „schizofrenia bezobjawowa”. W liberalnej demokracji zalicza się ich do faszyzmu. Również bezobjawowego.
Trudno nie przyznać racji Markowi Jurkowi, który jeden ze swoich ostatnich tekstów w „Magazynie Kontra” zatytułował „Bolszewizacja opozycji”. Przełomowym momentem, jego zdaniem, były zeszłoroczne manifestacje Strajku Kobiet, których program sprowadzał się do hasła „Wypierdalać!”.
Towarzyszył im aplauz opozycji i salonu III RP. To jej ośrodki opiniotwórcze przygotowywały grunt pod te wystąpienia, a „Wyborcza” miesiąc wcześniej stała się trybuną ideowego ojca Marty Lempart, Jerzego Urbana, który wzywał z jej łamów:
