Chce śmierci prezydenta. Dlaczego policja nie działa jak z Ukraińcami?
Grozi śmiercią prezydentowi, policja nie reaguje. Dlaczego nie działają jak przy Ukraińcach?

Skandal! Jeden z użytkowników internetu w otwarty sposób nawołuje do zabicia prezydenta Karola Nawrockiego. Policja nie reaguje a komentatorzy pytają: dlaczego można bezkarnie popełniać poważne przestępstwo na szkodę głowy państwa? Zwłaszcza, że ci sami funkcjonariusze błyskawicznie zajmują się np. sprawami nękania mieszkających w Polsce Ukraińców?
Od soboty w polskim internecie trwa dyskusja na temat użytkownika mediów społecznościowych, który od marca nawołuje do zabicia Karola Nawrockiego. Mężczyzna zamieścił np. w jednym z serwisów zdjęcie prezydenta z hasłem „Zdrajca. Rozstrzelać”.
Internauci błyskawicznie ustalili tożsamość
Ustalenie tożsamości nienawistnika zajęło użytkownikom Internetu dosłownie kilka chwil. Nie jest to trudne, bo mężczyzna publikuje zdjęcia swojego mieszkania, otoczenia swojego domu a także mnóstwo innych informacji wskazujących na to, kim jest i gdzie żyje. Mimo tego nadal jest na wolności a policja w jego sprawie nie działa.
Pytanie do policji w Poznaniu skierował w tej sprawie publicysta Wojciech Wybranowski.
Ten mężczyzna publicznie nawołuje do zamordowania Prezydenta RP. To podżeganie do przemocy. Czyn karalny
– napisał na X Wybranowski.
Gdy nękano Ukrainkę, policja zadziałała natychmiast
Dziennikarz przypomniał, że poznańscy funkcjonariusze niedawno błyskawicznie uwinęli się w sprawie gróźb kierowanych wobec Ukrainki pracującej w jednej z miejscowych firm.
Skoro ustalenie tożsamości 2 mężczyzn, którzy nękali kobietę w firmie w Poznaniu zajęło Policji dobę - to dlaczego wobec tego mężczyzny działającego w trybie ciągłym - od marca - nie podjęto żadnych działań?
- zapytał Wybranowski rzecznika poznańskiej policji, wskazując na pozostawiane w sieci przez agresora tropy umożliwiające jego błyskawiczną identyfikację.
O co chodziło z akcją "aktywistów" w Poznaniu?
Przypomnijmy, że 3 lipca dwóch mężczyzn przyszło do firmy ProLegalization mieszczącej się w budynku w budynku Collegium Altum. Prowadzi ją Ukrainka. Firma pomaga cudzoziemcom m.in. w legalizacji pobytu, dokumentach i pozwoleniach na pracę. Mężczyźni domagali się wpuszczenia do środka „na kontrolę”, pytali Ukrainkę o stosunek do Stepana Bandery i Szuchewycza. Nagranie trafiło do internetu,
7 lipca Ukrainka zgłosiła sprawę na komisariacie. 8 lipca policja zatrzymała obu mężczyzn, prokuratura przedstawiła im zarzuty zniesławienia. Obaj zostali objęci dozorem policyjnym, mają zakaz kontaktowania się z pokrzywdzoną.
źr. wPolityce.pl za X/wybranowski
