Ile jest w Polsce szpitalnych „saloników” VIP? Po wybuchu afery w warszawskim Szpitalu Południowym politycy Koalicji Obywatelskiej z Donaldem Tuskiem na czele zaczęli przekonywać, że to sprawa powszechna i niedotycząca ich wyłącznie. Tyle że do tej pory najgłośniejsze przypadki nadużyć dotyczą właśnie polityków obozu rządzącego. „Apeluję, aby tam, gdzie politycy kierują szpitalami, żeby zastanowili się, czy są tam te „saloniki”, czy ich nie ma. Bo oni sami dobrze wiedzą, jak u nich jest. Najlepiej żeby zaczęli od siebie” - mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl dr Damian Patecki z Naczelnej Rady Lekarskiej.
Politycy Koalicji Obywatelskiej podchwycili narrację premiera Donalda Tuska, który powiedział, że „saloniki” VIP istnieją w wielu szpitalach, a nie tylko w warszawskim Szpitalu Południowym, gdzie miał on być przeznaczony jedynie dla członków jego partii. W programie Kanału Zero poseł KO Piotr Kandyba stwierdził, że specjalne pokoje dla uprzywilejowanych funkcjonują niemal „każdym albo prawie każdym szpitalu”. Czy rzeczywiście tak może być, czy to zwykła ściema, którą rozpowszechnia premier Tusk? Zapytaliśmy o to dr Damiana Pateckiego z Naczelnej Rady Lekarskiej.
Pracowałem w wielu szpitalach i w żadnym z nich nie było „saloniku” dla VIP-ów. Głównie dlatego, że szpitale zazwyczaj borykają się z brakiem miejsca i pomieszczeń. Jeśli jest jakaś wolna sala, to zazwyczaj jest przerabiana na salę dla pacjentów. W ostatnich latach wiele dużo szpitali się rozbudowywało z tego powodu, że brakowało im miejsca
— mówi nam jasno dr Patecki.
Jak widać zarządzany przez ludzi Koalicji Obywatelskiej warszawski Szpital Południowy kłopotów z pomieszczeniami chyba nie miał, skoro miejsce na „salonik” VIP zarządzany przez Dawida Kacprzyka się znalazło.
Sprubójcie poczuć się jak normalni pacjenci
W ocenie dr Pateckiego politycy powinni być traktowani tak, jak zwykli pacjenci, bo wówczas poczują na sobie odpowiedzialność za polską służbę zdrowia.
Chciałbym zaapelować do polityków, żeby nie nadużywali jakichś swoich przywilejów. Aby kiedy są chorzy nie dzwonili do dyrektorów szpitali czy przychodni i nie mówili, że to jest nadzwyczajna sytuacja, ale po prostu spróbowali poczuć się jak normalni pacjenci, którzy czekają w kolejkach. To może poprawiłoby nasz system ochrony zdrowia
— mówi nasz rozmówca.
Trudno nie wyczuć tego, że lekarze dostrzegają próbę zrzucenia na nich całej odpowiedzialności za aferę byłego działacza KO lekarza-milionera Dawida Kacprzyka.
Po politykach generalnie nie oczekuję niczego innego, więc to nie jest dla mnie jakimś zaskoczeniem. Wolałbym, żebyśmy razem spróbowali poprawić system ochrony zdrowia w taki sposób, by był satysfakcjonujący dla jak największej grupy obywateli, a nie tylko dla wybranych
Czytaj także
Z czymś takim, to do prokuratury
Premier Donald Tusk w czasie swojej wczorajszej konferencji prasowej zapowiedział podjęcie takich działań NFZ i ministra zdrowia, które „uporają się” z najbardziej oburzającymi praktykami.
Mam na myśli tutaj tak zwane saloniki VIP. To zjawisko musi zniknąć
— oświadczył Donald Tusk.
Popieram jak najbardziej, ale apeluję, aby tam gdzie politycy kierują szpitalami, żeby zastanowili się czy są tam te „saloniki”, czy ich nie ma. Bo oni sami dobrze wiedzą, jak u nich jest. Najlepiej żeby zaczęli od siebie, jeżeli mają taką wiedzę, bo jej nie posiadam. Gdybym ją posiadał, to poszedłbym z tym do prokuratury
— powiedział w rozmowie z portalem wPolityce.pl dr Damian Patecki z Naczelnej Rady Lekarskiej.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/764192-tusk-o-salonikach-vip-lekarz-z-tym-idzie-sie-do-prokuratury
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.