Dawid Kacprzyk, od kilku dni znany powszechnie jako lekarz-milioner, stał się prawdziwym problemem dla polityków Koalicji Obywatelskiej. Doktryna Neumanna w tym wypadku nie zadziała. Za duża sprawa. Radni KO zwierzyli się reporterowi „Gazety Wyborczej” w Warszawie i porównali aferę z młodym lekarzem-politykiem do słynnych „ośmiorniczek”.
Afera ośmiorniczkowa
Przypomnijmy, że owe legendarne „ośmiorniczki” to znak firmowy afery z taśmami prawdy lub podsłuchowej z 2014 r., kiedy to notable związani z ówczesnym koalicyjnym rządem PO-PSL gościli się za publiczne pieniądze, zajadając się wytwornymi daniami i dyskutując o kompromitujących ich sprawach, używając przy tym nierzadko języka pełnego przekleństw.
Niektórzy bohaterowie owych spotkań próbowali wówczas z tego nawet kpić.
Co do ośmiorniczek to przypominam, że jedzenie drogich kolacji na koszt podatnika jest częścią pracy ministra spraw zagranicznych
— informował na przykład Radosław Sikorski. Jednak mleko wówczas się rozlało i afera ośmiorniczkowa była jedną z przyczyn przegranej w kolejnych wyborach rok później.
Czytaj także
Posiadł umiejętność bilokacji?
I tym razem radnym KO z Warszawy krążą już czarne myśli w głowie. I słusznie, bo sprawa 29-letniego „przedsiębiorczego” lekarza bez specjalizacji w warszawskim Szpitalu Południowym i jego zarobków na poziomie 1,6 mln zł rocznie, wybuchła z ogromną siłą. Szczególnie biorąc pod uwagę cięcia, jakie rząd przygotował w służbie zdrowia.
Co więcej, zarobki to dopiero pół biedy, bo wiadomo, że jak się „pracuje, to się ma”. Nawet na zakup elitarnego auta Porsche Panamera.
Mnożą się jednak pytania, czy młody lekarz na swoje dochody zapracował. Z dokumentacji bowiem wynika, że medyk w 2025 r. tyrał łącznie 3976 godzin, a i tak znajdował czas na posiedzenia radnych i swoją działalność polityczną z ramienia KO.
Posiadł umiejętność bilokacji? Bo zdaje się, że pracował jeszcze nie tylko w Szpitalu Południowym
— irytuje się radny KO z Warszawy anonimowo wypowiadający się dla „GW”.
Opozycja będzie chciała wycisnąć z tego, ile się da, ten temat będzie nam szkodzić. To niestety nowe ośmiorniczki, przeczytałem takie porównanie ostatnio i muszę się z nim zgodzić
— przyznaje.
Temat kolei do Łomży przykryty
Politycy Koalicji martwią się, że ten temat wciąż żyje.
Cały weekend wszyscy się wkurzaliśmy.
— mówi parlamentarzystka KO w rozmowie z Wyborczą.
Mamy w ochronie zdrowia takie kłopoty, a młody radny wskakuje do 1 procenta najlepiej zarabiających lekarzy. Zjadło nam to temat przywrócenia połączenia kolejowego z Łomżą
— załamuje ręce.
Po ludzku jesteśmy wkurzeni. Widział pan wyniki odsłon tematu Kacprzyka w internecie? 17 mln, a przygotowana na ten weekend prezentacja rządowego tematu Nasza Kolej - 16 mln. To jest dewastujące
— ubolewa z kolei inny warszawski radny KO.
Do końca afery daleko
Sprawa tak łatwo nie ucichnie. Mało prawdopodobne też, by Donald Tusk, na którego bardzo liczą działacze KO, „przykrył” aferę zapowiedzią „krótkiej ustawy”, porządkującej m.in. wysokość zarobków w służbie zdrowia.
Poza tym sprawa poszła już m.in. do prokuratury, bo zawiadomienie złożył poseł PiS Paweł Jabłoński. Na partyjnym poziomie władze KO gremialnie odcinają się od swojego byłego już kolegi. Po złożeniu przez niego legitymacji partyjnej, uznano, że afera wewnątrz partii została zamknięta.
Wszyscy są jednak świadomi, że w odczuciu społecznym jeszcze daleko do jej końca.
Czytaj także
SV/wyborcza.pl Warszawa
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/762853-afera-z-prywatnym-sor-to-nowe-osmiorniczki-poploch-w-ko
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.