Burza po aresztowaniu niewygodnego dla obecnej władzy red. Leszka Kraskowskiego przybiera na sile. Mnożą się pytania o zasadność użytych przez policję i prokuraturę środków. „Jeżeli do ustalenia tego, czy broń wymagała pozwolenia, potrzebna jest opinia biegłego, to oznacza, że ani żaden policjant tego od razu nie wiedział, ani nie wiedział tego prokurator. To jak można przypisać zamiar posiadania broni nielegalnej komuś, kto nie ma wiedzy specjalnej? Chciałbym się dowiedzieć od policji, jak oni zrekonstruowali zamiar, skoro to wymaga wiedzy specjalnej i musieli sami biegłego powołać” - pyta w rozmowie z portalem wPolityce.pl mec. Michał Skwarzyński.
Wczoraj policja zatrzymała na polecenie prokuratury w Piasecznie red. Leszka Krasowskiego. Tamtejszy Sąd Rejonowy wydał nakaz tymczasowego aresztowania na okres 3 miesięcy. Prokuratura zarzuca mu, że kierował groźby karalne pod adresem powiatowego komendanta policji oraz posiadanie broni gazowej bez zezwolenia. Mec. Michał Skwarzyński zastanawia się, jak należy odczytywać płynące z prokuratury komunikaty ws. aresztowania red. Kraskowskiego.
Zastosujmy logikę formalną. Cóż to jest za komendant policji, który się wystraszył maila? To on ma teraz ścigać terrorystów i grupy przestępcze? A on się wystraszył maila od dziennikarza. Znamieniem groźby jest to, że wzbudza uzasadnioną obawę. Czyli rozumiem, mamy komendantów policji, którzy się boją maili. I to jest bardzo logiczna teza
— podkreśla adwokat, który chce także, aby prokuratura wyjaśniła kwestię znalezionej w czasie przeszukania samochodu i mieszkania broni gazowej. Wszystko wskazuje bowiem na to, że została ona zakupiona przez Kraskowskiego legalnie bez kłopotów. Jeszcze kilka tygodni temu dziennikarz pokazał ją w sieci i poinformował, że ćwiczy na strzelnicy, bo czuje się zagrożony, a na policję liczyć nie może.
Postanowiłem wziąć sprawy w swoje ręce. Polska Policja mnie nie obroni - co do tego nie mam najmniejszych wątpliwości. Weekend na strzelnicy, jak we wczesnych latach 90. Ale nie jestem wdzięczny ani trochę ekipie Donalda Tuska za to, że dzisiaj czuję się 30 lat młodszy
— napisał na X 4 dni temu.
Aresztowanie red. Kraskowskiego wywołało ogromne poruszenie, ponieważ dziennikarz zajmował się sprawą Polnordu i posła Romana Giertycha. Zarzucał prawnikowi przestępstwa popełniane wobec spółki Polnord i krytykował umorzenie śledztwa w tej sprawie, chętnie wypowiadał się na ten temat w mediach.
To się nie trzyma… całości
Z zamieszczonego we wpisie Kraskowskiego zdjęcia wynika, że miał on wiatrówkę Berettę Px4 Storm, broń o energii kinetycznej naboju 3,5 J. A zatem znacznie poniżej limitu, który decyduje o konieczności posiadania zezwolenia. Czy to tę broń zabezpieczyła policja z Piaseczna? Tego nie wiemy, bo prokuratura w oficjalnym komunikacie mówi jedynie do broni gazowe, którą oddano do oceny ekspertów. Potwierdził to wczoraj w rozmowie w portalem wPolityce.pl rzecznik Prokuratury Okręgowej prok. Antoni Skiba. Co to w rzeczywistości oznacza?
Jeżeli do ustalenia tego, czy broń wymagała pozwolenia, potrzebna jest opinia biegłego, to oznacza, że ani żaden policjant tego od razu nie wiedział, ani nie wiedział tego prokurator. To jak można przypisać zamiar posiadania broni nielegalnej komuś, kto nie ma wiedzy specjalnej? Chciałbym się dowiedzieć od policji, jak oni zrekonstruowali zamiar, skoro to wymaga wiedzy specjalnej i musieli sami biegłego powołać, by oni nawet nie wiedzieli, czy to wymaga, czy nie wymaga pozwolenia. A jak ma to wiedzieć zwykły człowiek
— powiedział mec. Skwarzyński i dodaje, że jako adwokat miał tego typu sprawy, w których zapadały wyroki uniewinniające.
Jest broń, która ma przeznaczenie hukowe, wiatrówka i nie wymaga pozwolenia, ale ktoś wiedząc jak to działa, wymyślił do tej broni amunicję gazową. Kiedy włoży się do niej nabój gazowy, to ona wyrzuci z lufy na półtora metra gazy. I to wpada wtedy w definicję broni gazowej w Polsce, ale kto to może wiedzieć, jak nie ma wiedzy specjalnej. To mogą wiedzieć biegli, albo ludzie, którzy mają uprawnienia strzeleckie, a nie zwykłe osoby, które o pozwolenia na tego typu broń nie musiały się starać
— wyjaśnia adwokat, który na pytanie, czy w takiej sytuacji policja mogła za coś takiego aresztować dziennikarza.
Absolutnie. Skąd ma o tych rzeczach wiedzieć zwykły człowiek wiedzieć? To wie biegły, to wie ktoś, kto się takimi sprawami zajmuje, ale nie zwykły użytkownik, który idzie do sklepu i kupuje wiatrówkę, on uważa, że kupił coś legalnego. A jeśli uważa, że kupił legalna, to nie popełnia przestępstwa, bo to musi być działanie umyśle. Musisz wiedzieć, że broń wymaga pozwolenia i kupujesz ją mimo tego, że wiesz, że wymaga pozwolenia. Jeżeli ktoś to kupuje w sklepie i jest to stacjonarnie dostępne, to co ma widzieć zwykły człowiek
— wyjaśnia nasz rozmówca.
Trzeba powiedzieć, że w zasadzie nie ma żadnych gróźb, bo nie mogą wzbudzać u komendanta policji groźby z maila od dziennikarza. Komendant nie powinien tego bać, nie może się wystraszyć
— dodaje mec. Skwarzyński.
Czytaj także
Przestraszony komendant
Pytanie dotyczy tego jak ten mail wyglądał, bo prokuratura milczy na temat jego treści. Tymczasem pojawiają się informacje, że Kraskowski jedynie cytował w nim zajście, które go spotkało. Jakiś czas temu ktoś podszedł do niego z nożem i miał mu grozić śmiercią. Czy komendant odniósł to do siebie?
Myślę, że powinni się z tego wytłumaczyć, wyjaśnić dlaczego komendant się wystraszył, skoro tam nie było zamiaru
— podsumowuje mec. Michał Skwarzyński.
koal
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/762317-mocne-pytania-skwarzynskiego-do-prokuratury-ws-kraskowskiego
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.