Na czyn należy odpowiadać czynem. Nie dziwi więc decyzja prezydenta Karola Nawrockiego o odebraniu Wolodymyrowi Zełenskiemu Orderu Orła Białego. I nie ma w tym nic z chęci politycznej zemsty. To jedynie przejaw odpowiedzialności za powagę i tożsamość państwa. Jeśli ktoś jawnie wyraża niedojrzałość do piastowania najwyższego polskiego odznaczenia, sam siebie wyklucza z tego zaszczytnego grona. Warto też pamiętać za co prezydent Ukrainy ten order z rąk Andrzeja Dudy otrzymał.
Nie ma pełnego pojednania bez prawdy. Widać to nie tylko w relacjach osobistych, rodzinnych, ale i w dziejach świata. Polska ma ze swoimi sąsiadami relacje niezwykle trudne. Najczęściej dlatego, że agresorzy próbują wyprzeć się swoich win i pisać historię na kanwie zapomnienia przeszłości. Niezrównani są w tym oczywiście Niemcy. Od dziesięcioleci nie możemy także dojść do porozumienia z Ukrainą, która nie chce przyjąć do wiadomości prawdy o ludobójstwie wołyńskim. W piekielnej rzezi, z niewyobrażalnym okrucieństwem, Ukraińcy wymordowali ok. 100 tysięcy Polaków, których miejsc spoczynku nie znamy do dziś. I choć wielokrotnie występowaliśmy z wnioskami o ekshumacje, wciąż nie otrzymaliśmy zgody, by przeprowadzić je w każdym z miejsc, w których dokonano ludobójczej zbrodni. Ukraińcy mają własną wersję tych wydarzeń i próbują przekonywać, jak choćby Andrij Melnyk, który jeszcze w 2023 roku był wiceministrem MSZ Ukrainy, że „takich masakr dokonywali również Polacy”. Bronił też płomiennie Stepana Bandery i OUN-UPA odpowiedzialnych za rzeź wołyńską. Problem w tym, że ogromna część Ukraińców uznaje Banderę za bohatera. Być może dlatego, że świadomość historyczna tego postsowieckiego kraju oparta jest na głębokiej niewiedzy i indoktrynacji? Może dlatego, że ten naród nie ma innego zwornika ani prawdziwych bohaterów, którzy wyrośliby spośród nich? Przecież dzieje zachodniej Ukrainy to w dużej części dzieje Polski, z której nas wypędzono. Być może z tego wypływa także niechęć do naszego narodu. Ukraińcy pewnie nie chcą pamiętać, że Lwów był miastem polskim i swego czasu bardziej tętniącym polskością niż Kraków. Nie wspominają pogromu Lwowa, próbowali zatrzeć pamięć o Orlętach Lwowskich. Niepamięć ma ich chronić. O prawdę na temat ludobójstwa wołyńskiego wielokrotnie upominał się rząd PiS i prezydent Andrzej Duda. Były też rozmowy KEP z tamtejszymi biskupami. Nawet stworzenie wspólnego listu obu Kościołów na 80. Rocznicę ludobójstwa, który byłby zgodny z faktami historycznymi, okazało zbyt trudne. Strona ukraińska nie chciała przyjąć polskiej perspektywy.
Zindoktrynowana nieświadomość Ukraińców
Andrzej Duda podnosił sprawę ekshumacji na Wołyniu od pierwszych dni swojej prezydentury, upominając się o prawdę na temat ukraińskiego ludobójstwa. Starania o zgodę na poszukiwania w Hucie Pieniackiej trwają nieprzerwanie od 2019 r. i dopiero w ubiegłym nastąpiła zgoda. W 2018 r., w 75. rocznicę rzezi, prezydent złożył wieniec w miejscu nieistniejącej dziś polskiej wsi Pokuta. Podkreślił, że to, czego dokonali Ukraińcy w 1943 roku „to zwykła czystka etniczna”. „Po prostu chodziło o to, żeby Polaków z tych terenów usunąć. Takie decyzje zostały wówczas podjęte na szczeblu politycznym przez ukraińską organizację OUN-B, zlecone do wykonania UPA, która niestety wywiązała się ze swojego zadania” – mówił w tamtym wystąpieniu. Wybuch pełnoskalowej wojny na Ukrainie, nieco przygasił rozmowy o zbrodni. Stanęliśmy wtedy w gotowości, by pomóc sąsiadom zaatakowanym przez Rosję. Bezdusznością byłoby wówczas stawianie warunków udzielenia pomocy w zamian za rozliczenie historii. W swojej książce „To ja” Andrzej Duda opisał jednak, jak wyglądał dialog z Wołodymyrem Zełenskim na temat. Nie mógł być łatwy, skoro Zełenski przyznaje, że jego pierwszym językiem jest rosyjski, ukraińskiego zaczął uczyć się w dorosłości, a o zbrodni wołyńskiej dowiedział się dopiero jako prezydent. Warto zajrzeć do książki, by przekonać się, jak wyglądały te rozmowy. Oto krótki fragment:
„To dla nas nie do zaakceptowania. Miejsca zbiorowych mogił do dziś są nieoznaczone. Wiem, że ekshumacje to dla was wewnętrznie problem polityczny, pamiętam to jeszcze z czasów prezydenta Poroszenki. Ale fakt, że Ukraińcy nigdy nie przyznali się do odpowiedzialności za zbrodnię, to problem między naszymi narodami, który kładzie się cieniem na dzisiejsze relacje. — Tak, to jest bardzo trudny problem - skrzywił się. Możesz mi wierzyć lub nie, ale ja przez większość życia nie wiedziałem o Wołyniu. De facto usłyszałem o tych zbrodniach dopiero jako prezydent. Po prostu u nas, na wschodzie, w ogóle się o nich nie mówiło, w szkole sowieckiej tego nie uczyli. Znaczna część Ukraińców w ogóle nie wie, o co chodzi. Nawet za cenę pogorszenia atmosfery postanowiłem kontynuować”.
Za co Duda odznaczył Zełenskiego
Być może stan świadomości Wołodymyra Zełenskiego naprawdę tak wyglądał. Wielu Ukraińców dowiadywało się o rzezi wołyńskiej dopiero, gdy zatrzymali się w polskich domach, uciekając przed Rosją. Znam liczne świadectwa takich rozmów. Rzecz jednak w tym, że dziś prezydent Ukrainy tę wiedzę już posiadł. Powinien zrobić z niej użytek. Skoro jednak zdecydował się na nadanie ukraińskiej jednostce wojskowej imienia „Bohaterów UPA”, zrobił to świadomie. Nie można bardziej ubliżyć pamięci bestialsko pomordowanych Polaków. Czy to przystoi kawalerowi Orderu Orła Białego? Przypomnijmy więc, za co otrzymał to najwyższe polskie odznaczenie państwowe. Andrzej Duda uhonorował Wołodymyra Zełenskiego w kwietniu 2023 roku „w uznaniu znamienitych zasług w pogłębianiu przyjaznych i wszechstronnych stosunków między Polską a Ukrainą, za rozwijanie współpracy na rzecz demokracji, pokoju i bezpieczeństwa w Europie oraz niezłomność w obronie niezbywalnych praw człowieka”. To był początek drugiego roku wojny, Zełenski wbrew namowom został w walczącym kraju, a jego relacje z Polską były wtedy naprawdę przyjazne. Można było spodziewać się, że mamy do czynienia z nowym otwarciem, że na fali pomocy i wsparcia, będziemy mogli wspólnie dojść do prawdy historycznej, pojednanie i upragnionego pochowania ofiar. Kilka miesięcy później Zełenski pokazał swoje prawdziwe oblicze na forum ONZ. Już wtedy patrzył w stronę Berlina. Oziębiły się relacje z prezydentem Dudą, a roszczeniowość Zełenskiego przeniosła się niezwykle wyraźnie na postawę wielu Ukraińców. Dziś jesteśmy jeszcze dalej. Prezydent Ukrainy zaatakował najbardziej wrażliwy obszar polskiej pamięci historycznej. Zamiast oddania czci bezbronnym i bestialsko pomordowanym ofiarom UPA, mamy uhonorowanie „bohaterów UPA”. Nie sposób głębiej wbić sztyletu zatrutej niepamięci. Czy można więc stwierdzić, że Wołodymyr Zełenski nadal dba o „pogłębianie przyjaznych i wszechstronnych stosunków między Polską a Ukrainą”? Nie za taką postawę odznaczył Zełenskiego prezydent Andrzej Duda. Ta obecna najzwyczajniej nie licuje z godnością kawalera Orderu Orła Białego. Dlaczego więc mielibyśmy legitymizować antypolskie postawy najbardziej polskim odznaczeniem?
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/761810-nie-takiego-zelenskiego-odznaczyl-duda-dobry-ruch-nawrockiego
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.