Szaleństwa ciąg dalszy. Tomczyk składa protest wyborczySzaleństwa ciąg dalszy. Tomczyk po analizie wyników głosowania "komisja po komisji" składa... "osobisty protest wyborczy"

"Na podstawie tych danych składam osobisty protest wyborczy i Was zachęcam do tego samego".
Wiceminister obrony narodowej przyznaje we wpisie na X, że zamiast skupić się na problemach polskiego wojska, szuka sposobu na podważenie oczywistego wyniku wyborów prezydenckich. „Od wielu dni analizujemy wyniki wyborów – komisja po komisji. Przeanalizowaliśmy 31 627 obwodowych komisji wyborczych w całej Polsce” - napisał na X Tomczyk. Wiceszef Platformy Obywatelskiej zapowiedział, że w poniedziałek złoży osobisty protest wyborczy. To samo ma zrobić komitet wyborczy Rafała Trzaskowskiego.
CZYTAJ TAKŻE: Decyzja Sądu Najwyższego! Dojdzie do ponownego przeliczenia kart do głosowania z 13 obwodowych komisji wyborczych
Sąd Najwyższy zdecydował o ponownym przeliczeniu kart wyborczych z 13 obwodowych komisji, m.in. z Krakowa i Mińska Mazowieckiego. Nawet jeśli wynik tego liczenia byłby korzystny dla Rafała Trzaskowskiego, nie zmieni to ostatecznego wyniku wyborów prezydenckich, w których Karol Nawrocki zdobył znaczącą przewagę prawie 370 tys. głosów.
Wiceszef PO i wiceminister obrony Cezary Tomczyk chce jednak akcję ponownego liczenia głosów rozszerzyć, licząc, że uda się zablokować prezydenturę prezydenta elekta. Zapowiedział złożenie w poniedziałek osobistego protestu wyborczego.
Od wielu dni analizujemy wyniki wyborów – komisja po komisji. Przeanalizowaliśmy 31 627 obwodowych komisji wyborczych w całej Polsce. Na podstawie tych danych składam osobisty protest wyborczy i Was zachęcam do tego samego. W poniedziałek protest złoży również komitet wyborczy Rafała Trzaskowskiego. Każdy obywatel może to zrobić – do poniedziałku, 16 czerwca (liczy się data stempla pocztowego)
— napisał poseł Cezary Tomczyk.
Modele matematyczne wiceszefa PO
Tomczyk zamieścił także wyjątkowo obszerny wywód, który ma wskazywać na potrzebę ponownego przeliczenia wszystkich głosów.
Oto 5 dowodów, które pokazują, że te wybory wymagają ponownej weryfikacji, wszędzie tam gdzie wykazane są nieprawidłowości
1. Niewytłumaczalny wzrost głosów nieważnych z podwójnym znakiem „X” tam, gdzie Trzaskowski wygrywał w I turze
W komisjach, gdzie Trzaskowski wygrał w I turze – wzrost takich głosów wyniósł średnio 149,9 proc.
W komisjach, gdzie wygrał Nawrocki – tylko 44,6 proc.
Ponad trzykrotna różnica. Tych głosów nie da się przypisać „przypadkowi”. To może być efekt masowego unieważniania.
2. Równie drastyczny wzrost dotyczy głosów nieważnych ogółem – z naciskiem na puste karty
W komisjach, gdzie wygrał Trzaskowski – wzrost głosów nieważnych ogółem wyniósł średnio 177,5 proc.
W komisjach, gdzie wygrał Nawrocki – tylko 77,9 proc.
To ponad czterokrotna różnica w liczbie pustych kart. Statystycznie nie do obrony. Takie skoki wymagają pilnej kontroli.
3. 800 komisji z podejrzanie wysokim wynikiem Nawrockiego – wyliczone na podstawie modelu UCE Research
W 800 komisjach Nawrocki otrzymał ≥33% więcej głosów niż przewiduje model przepływów elektoratu
Suma tych nadwyżkowych głosów: ponad 36 000
Analogiczne przypadki na korzyść RT: 200 komisji, 4 000 głosów
Stosunek 9:1. Zbyt duży, by go zignorować.
4. W Krakowie i Mińsku Mazowieckim wykryto, że kandydatom przypisano wyniki odwrotnie
Błąd sięgnął setek głosów. Został poprawiony dopiero po interwencji mediów i obywateli, PKW tego nie wykryła. System zawiódł.
Jeśli błąd na setki głosów przeszedł niezauważony – co z resztą kraju?
5. Statystyka nie kłamie: 7 przesuniętych głosów na komisję = 442 778 głosów różnicy w skali kraju
7 głosów odjętych Trzaskowskiemu i dodanych Nawrockiemu × 31 627 komisji = 442 778
To wystarczy, by odwrócić wynik wyborów. A takie przesunięcie jest trudne do wykrycia bez ponownego liczenia.
Nie chodzi o to, by podważać demokrację. Chodzi o to, by ją uratować. Domagamy się przeliczenia głosów tam, gdzie dane wskazują na poważne odchylenia
— stwierdził Tomczyk.
koal/X
