Kiszczak to „wspaniały generał”, Jaruzelski „autorytet”, w bezpiece PRL „wysoka kultura”, a płk Kukliński to agent... GRU. Szokujące tezy w książce nowego rektora AON

Szef MON wręcza nominację gen. Packowi/Fot. ppor. Robert Suchy/DKS MON
Szef MON wręcza nominację gen. Packowi/Fot. ppor. Robert Suchy/DKS MON

Prof. Antoni Dudek w rozmowie z „Rzeczpospolitą” wskazał na problemy z mentalnością polskich żołnierzy. Dodał, że „mamy problem z wojskiem, jego szkoleniem i mentalnością części kadry”.

W wojsku silniej niż w innych służbach publicznych obecny jest resentyment peerelowski. W końcu w PRL armia, obok aparatu bezpieczeństwa, była strukturą najbardziej zindoktrynowaną. (…) W części wojska panuje przekonanie, że ta armia jest prostą kontynuacją wojska sprzed 1989 r., zmieniliśmy jedynie układy sojusznicze

— mówił Dudek w rozmowie z „Rz”.

Problem zarysowany przez prof. Dudka warto zilustrować konkretnym przykładem. Kilka dni przed wyborami szef MON powołał na stanowisko rektora Akademii Obrony Narodowej gen. Bogusława Packa, wcześniej pełnomocnika MON ds. współpracy z organizacjami proobronnymi. Ta nominacja dobrze pokazuje problem, na jaki zwrócił uwagę prof. Dudek. Żołnierzem odpowiedzialnym za ważną instytucję kształcącą wojsko, jest człowiek, co do którego kompetencji mentalnych można mieć ogromne wątpliwości. Ich źródłem jest sam generał Pacek. Nowy rektor AON w 2014 roku wydał książkę, która już na pierwszy rzut oka budzi zdziwienie. Jej tytuł - „Różne barwy WSW” - każe się zastanawiać, po której stronie jest generał Pacek. Czy utożsamia się z wojskową bezpieką z czasów PRL-u, czy też jest żołnierzem wolnej, demokratycznej Polski? Niestety kolejne elementy i fragmenty książki pogłębiają wątpliwości. Książka wydana przez Bellone w całości budzi nie tylko zdziwienie, ale wręcz szokuje. Szczególnie, gdy weźmie się pod uwagę, kim jest autor tej książki.

Publikacja mająca na celu ukazanie WSW czytelnikom składa się głównie z rozmów z żołnierzami WSW, dowódcami WSW, ludźmi PRL-owskiego wojska. Jednak najwięcej miejsca zajmują wywiady z największymi zbrodniarzami z okresu komunizmu. Gen. Pacek daje mówić Wojciechowi Jaruzelskiemu i Czesławowi Kiszczakowi. Czerwoni generałowie przedstawiają swoją wersję wydarzeń, oceniają służby PRLu, ale i wydarzenia współczesne. A ich tezy, przyjmowane z milczeniem, czy wręcz oceniane pozytywnie są zdaje się podzielane przez gen. Packa.

Niektóre fragmenty jeżą włos na głowie. W książce znajduje się nawet próba obrony Informacji Wojskowej, najbardziej zbrodniczej formacji po II wojnie światowej.

W rozmowie z Tadeuszem Pietrzakiem, byłym zastępcą szefa WSW, czytamy:

Pietrzak: Znałem sporo ludzi z Informacji, z różnych układów i z różnej strony. Byli to ludzie oddani na wskroś partyjnie, że tak powiem, pewnej idei. Za moich czasów tych radzieckich czy poradzieckich już nie było.

Ale mówi się, że ludzie wtedy znęcali się, bili. Czy to prawda?

E tam, głupstwa gadają. A czy dzisiaj nie zdarza się, że gdzieś tam kogoś ktoś uderzy? Przypadki takie bywają i bywały wszędzie.

Dobrego imienia Informacji Wojskowej broni również gen. Buła, który zasłynął zniszczeniem dokumentacji WSW w końcówce PRL-u. Pytany o nadużycia IW Buła mówi:

Ci Jachowicze i inni oraz oficerowie służb mają tyle fantazji, że to się nie trzyma kupy. (…) Nieodpowiedzialne dziennikarstwo, które chce mieć temat.

Tak Buła mówi o zbrodniczej działalności IW. Niestety próba pokazania, że Informacja Wojskowa nie różniła się niczym od współczesnych przykładów patologii nie spotyka się z reakcją czy słowem sprzeciwu gen. Packa. Podobnie jest, gdy gen. Jaruzelski przekonuje, że to dziś służby działają w sposób patologiczny.

Wszyscy mieliśmy świadomość, że te organy każdego z nas w sobie znany sposób prowadzą, że interesują się.. Myślę, że dziś jest podobnie i nasza dzisiejsza rozmowa też jest nagrywana… Wydarzenia z ostatniego okresu pokazują, że podsłuchów jest chyba więcej niż za czasów tzw. komuny. Nie chcę stawiać znaku równania, bo grzechy minionego czasu były bardzo poważne. Jeśli chodzi o działalność służb, to teraz namnożono ich sporo: to ABW, to CBW, to CBA, to jeszcze inne!

— mówi gen. Jaruzelski, wskazując, że dla niego służby obecne są jak za PRL-u.

Były sowiecki dyktator broni również WSW, wskazując, że:

Nie może być armii bez funkcjonowania organu, który dba o pewne sprawy. Wydaje mi się, że rolę osłony wojska przed tym, co mogłoby mu szkodzić WSW spełniło.

Dodaje, że dzięki WSW Polska zachowała stabilność:

Chodziło o to, by wojsko, odpowiedzialne za stabilność kraju, któremu groziło wszystko, co najgorsze, łącznie z interwencją, kiedy ciągle padały zarzuty, że wróg, że kontrrewolucja, musiało się jakoś osłonić.

Te tezy powtarzają wszyscy rozmówcy Packa, a on zdaje się je ze zrozumieniem przyjmować. Postawa gen. Packa budzi chwilami więcej niż zaskoczenie. Tak jest, gdy czytelnicy trafiają na taką wymianę zdań między Packiem a Jaruzelskim:

A propos wpływów. Czasami mówi się, że w tamtych latach WSW była na sznurku KGB. Że wewnątrz niej byli agenci KGB, że szefowie również byli pod wpływem KGB. Czytałem książkę Rosjanina Pawłowa, który się wręcz zachłystuje naszym wspaniałym generałem — myślę tu o Czesławie Kiszczaku. On pokazuje, że Kiszczak był przez nich kochany prawie jak Molczyk. Jednym słowem bardzo go chwali. Czy pan generał uważa, że rzeczywiście WSW było wtedy na usługach KGB?

Absolutnie tak nie uważam Nawet jeśli powiedziałem coś krytycznie na temat generałów: Aleksandra Kokoszyna i Teodora Kufla, to przecież jednak nie można zarzucić im braku patriotyzmu. W kierownictwie w ogóle było takie grono byłych AL-owców, oprócz nich także Pietrzak. Oni przecież wyrośli z zupełnie innego pnia. Byli traktowani przez Rosjan jako niepewni. Więc nawet od tej strony to wykluczam. Jestem przekonany, że gen. Czesław Kiszczak nie był na usługach KGB

Gen. Jaruzelski i gen. Pacek zdają się zgadzać, że „Kiszczak był naszym wspaniałym generałem”. Packowi zachwyty nad Kiszczakiem nie przeszkadzają. Nie dziwi go również inna zaskakująca wypowiedź Jaruzelskiego. Były dyktator kilka razy przekonuje, że nie nie miał wiedzy o tym, co działo się w PRL-u.

Nie wiedziałem, jakie teczki oni mają. Przecież o „Bolku” też dowiedziałem się z znacznie później… Ani jednej teczki działaczy „Solidarności”, które później wyskakiwały, nie widziałem, łącznie z teczką „Bolka”. Sam nie wchodziłem w te rzeczy. A już szczególnym szokiem było morderstwo księdza Jerzego Popiełuszki. Znów - nie wchodziłem w to, ale skierowałem do MSW zastępcę ds. politycznych. Powstał specjalny zarząd, który miał czuwać, żeby nie było takich odchyleń. To ogromna instytucja, nie można było nad wszystkim zapanować

— mówi Jaruzelski.

W innym miejscu przekonuje, że dzięki niemu udało się wyjaśnić mord na ks. Popiełuszce.

Ciąg dalszy na kolejnej stronie

1234
następna strona »

Autor

Wspieraj uczciwe, wolne, polskie media. Subskrybuj! Wspieraj uczciwe, wolne, polskie media. Subskrybuj! Wspieraj uczciwe, wolne, polskie media. Subskrybuj!
W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...