Jak rozumiem, opozycja postanowiła na kilka jeszcze dni odłożyć decyzję co konkretnie należy robić dalej w związku z oczywistym zdeformowaniem wyników wyborów. Najwyraźniej liderzy PiS, SLD, Polski Razem i Solidarnej Polski nie chcą wprowadzać jeszcze większego zamieszania przed ważnymi głosowaniami w II turze, czekają też na oficjalne rzekome wyniki wyborów do sejmików wojewódzkich.

To dobry czas by zastanowić się na chłodno jaką wybrać ścieżkę protestu, gdzie położyć punkt ciężkości. Warto też przyjąć, że droga skrócenia kadencji sejmików przez Sejm, zaproponowana przez PiS, Polskę Razem i SLD, nie ma raczej szans powodzenia przy cynicznym tuszowaniu i zakrzykiwaniu nieprawidłowości przez PO i Bronisława Komorowskiego. Większości dla tej propozycji raczej nie będzie, a jeśli się znajdzie, to weto wydaje się pewne.

W tej sytuacji widzę pięć podstawowych kroków, jakie można podjąć. To taka moja osobista mapa drogowa dojścia do uczciwych wyborów.

1. Należy precyzyjnie i wiarygodnie udokumentować i zebrać w jednym miejscu wszystkie naruszenia procedury i ducha wolnych wyborów, pokazać fałszerstwa, manipulacje, pomyłki. Można i trzeba wykazać niespotykane w normalnej demokracji skoki poparcia dla peeselowskiej sitwy, szokująco wysoki procent głosów nieważnych, wreszcie wiarygodność badań exit poll, których błąd nigdy nie przekraczał 2- procent.

CZYTAJ KONIECZNIE: Oficjalne wyniki NIGDY rażąco nie różniły się od exit poll! Gdyby PSL faktycznie zyskało 10 pp., byłby to pierwszy taki przypadek w najnowszej historii Polski. [ANALIZA]

Najlepiej gdyby tym wszystkim zajęła się tym niezależna komisja społeczna, kierowana przez cieszącą się zaufaniem osobę spoza partii opozycyjnych, wsparta ich infrastrukturą i, jeśli trzeba, pieniędzmi. Przychodzą mi do głowy dwa nazwiska: sędziego Wiesława Johanna i profesora Ryszarda Bugaja. Efektem pracy komisji powinien być raport przekazany następnie opinii publicznej. To można zacząć robić już teraz.

2. Należy poszukać wspólnego mianownika tych wszystkich, którzy po niedzielnym głosowaniu czują się zaniepokojeni stanem polskiej demokracji. Zarzut sfałszowania wyborów wskutek spiskowania i zielonych manipulacji, możliwe iż prawdziwy, tego celu może nie spełnić. Lepiej przyjąć kategorię szerszą, która już zresztą połączyła Jarosława Kaczyńskiego z Leszkiem Millerem. To teza iż doszło do zdeformowania wyniku wyborów. W tym pojęciu zawiera się możliwość fałszerstwa, ale jest też np. wprowadzenie w błąd wyborców. To ostatnie wydaje się kluczowe.

Są na to mocne argumenty:

— telewizyjna kampania PKW zachęcająca do głosowania pokazywała wyraźnie jedną kartę w wyborach do sejmików, w rzeczywistości wyborca otrzymywał książeczkę z listami partyjnymi na poszczególnych stronach

CZYTAJ: Wyborcza farsa na zamówienie Komisji? Czy PKW mogła zmylić wyborców? ZOBACZ spot promujący głosowanie

— na książeczce nie było strony tytułowej, żadnego objaśnienia iż za pierwszą, peeselowską listą, kryją się kolejne, innych partii

— na tej pierwszej (z listą peeselowską) stronie, była informacja iż można postawić jeden głos na jednej karcie. Potoczne rozumienia słowa „karta” to strona, a nie książeczka

To wystarczające argumenty (pewnie tylko część z nich) by w każdym z odpowiednich sądów wnioskować o unieważnienie wyborów do sejmiku w danym okręgu wyborczym. Wszystko razem dało bowiem skandalicznie wysoki procent głosów nieważnych, a na dodatek jakimś cudem pomogło tylko jednej partii: PSL. Wniosek, w mojej opinii możliwy do udowodnienia prawnie, jest oczywisty: mieliśmy do czynienia z deformacją woli wyborców. Wybory do sejmików muszą zostać uznane za nieważne, w całym kraju.

3. Do pozostałych wyborów - do rad dzielnic, gmin, powiatów, na wójtów, burmistrzów i prezydentów, należy podchodzić precyzyjnie. Tam gdzie były oszustwa i manipulacje, tam należy wnioskować o powtórkę. Tam gdzie istotnych zastrzeżeń nie ma, należy wyniki uznać.

4. Powtórne wybory do sejmików najlepiej byłoby przeprowadzić już wedle nowych zasad, ale jeśli nie uda się szybko uchwalić nowego kodeksu wyborczego, to przy pełnej mobilizacji społecznej, kontroli każdej komisji i każdej drukarni, która dostarcza karty do głosowania.

5. Całą akcję powinien wesprzeć mocny sygnał społecznej niezgody na medialne manipulacje, wypaczanie wyniku wyborów, fałszerstwa i bałagan. Mogłaby to być także wielka demonstracja w stolicy połączona z serią protestów lokalnych, konieczna jest prośba o pomoc OBWE i UE, warte rozważenia są sejmowa komisja śledcza i poważne dochodzenie ABW. Trzeba też wzywać prokuraturę do ścigania tych przestępstw.

Jednocześnie należy unikać metod takich jak dzikie wtargnięcie do PKW przez grupę Grzegorza Brauna. Było w tym czynie sporo zrozumiałych emocji, ale za mało chyba myślenia politycznego. Być może przyjdzie na takie akcje czas, być może nie będzie innego wyjścia. Być może (niestety) już niedługo… Dziś jednak są jeszcze inne narzędzia, są struktury i media poważnie traktujące Polskę i polską demokrację.

Tę bitwę naprawdę można wygrać, a gwałcicieli demokracji dopaść i ukarać.

CZYTAJ TEŻ KONIECZNIE: Nikt nas tak od czasów Smoleńska nie upokorzył, nikt nie naginał nam karków tak jawnie


Proszę państwa byście pamiętali, że tygodnik „w Sieci” nie odpuszcza afer władzy i do końca pilnuje ważnych spraw. Tak jest z aferą taśmową, tak będzie z przekrętami wyborczymi. Ale sami, bez państwa zaangażowania, choćby zakupu „w Sieci”, nie damy rady…

Fot. wPolityce.pl
Fot. wPolityce.pl