Miller porównał obydwie "Lalki"! Która wygrała?Miller porównał obydwie "Lalki"! Która wygrała?
Były premier Leszek Miller pokusił się o ocenę dwóch adaptacji"Lalki" - głośnego serialu Netflixa oraz najnowszej produkcji kinowej.
Leszek Miller na portalu X postanowił podzielić się dość obszerną recenzją obu dzieł polskiej kinematografii. Jak zaznacza - trudno mu wskazać osobistego faworyta.
Nie zamierzam ogłaszać jednego zwycięzcy we wszystkich konkurencjach. Film wygrywa rozmachem. Serial ma Sandrę Drzymalską
- twierdzi były premier.
Łęcka lepsza w serialu Netflixa
Jak przyznał, gra aktorów podobała mu się tak samo w obu produkcjach, jednak bardziej przekonuje go rola Łęckiej w wykonaniu aktorki z serialu. Jego zdaniem "mocniej przyciąga uwagę i dłużej zostaje w pamięci".
To istotne, bo tę postać łatwo sprowadzić do pięknej, chłodnej panny, na którą Wokulski niepotrzebnie traci majątek i życie. Tymczasem Łęcka powinna skłaniać widza także do pytania, dlaczego Wokulski widzi w niej tak wiele - i jak wiele sam sobie dopowiada
- zwraca uwagę były polityk SLD.
Były premier zachwycony rozmachem kinowej wersji
Miller zachwycony jest przede wszystkim rozmachem, jeśli chodzi o filmową adaptację powieści.
Wielka literatura dobrze znosi wielki ekran: historia nabiera oddechu, a świat przedstawiony zyskuje skalę, jakiej oczekuję od ekranizacji takiej powieści. Netflixowi trzeba jednak oddać sprawiedliwość - kostiumy i wnętrza są doskonałe, jest na co patrzeć. Chwilami tylko chciałoby się, żeby zza tych starannie urządzonych salonów wyjrzało więcej Prusa
- tłumaczył.
"Te sprawy nie skończyły się wraz z epoką powozów"
To, co się nie podobało byłemu premierowi, to potraktowanie wątków społecznych w sposób marginalny.
„Lalka” jest przecież również opowieścią o społeczeństwie, które potrafi przyjąć pieniądze człowieka, a jego samego zatrzymać przed drzwiami. O arystokracji konsumującej resztki dawnej świetności, o biedzie odbierającej szanse i o energii ludzi, którym urodzenie wyznacza granice możliwości. Prus pozostaje aktualny właśnie tam, gdzie najbardziej uwiera. Dziedziczenie pozycji, pogarda wobec słabszych, bogactwo mylone z zasługą — te sprawy nie skończyły się wraz z epoką powozów
- wyjaśnił.
kh/źr. wPolityce.pl/x.com
