Z poligonu prosto w bój. "Poznawać technikę"Z poligonu prosto w bój. "Przyjechaliśmy nie tyle się dziwić, ile poznawać technikę"

"Żołnierzom maszyny się bardzo podobają. Podeszli do szkolenia z entuzjazmem. Szybko się oswoili."
W Świętoszowie wielkie szkolenie. Ukraińscy pancerniacy uczą się obsługi Leopardów. Pojechałem sprawdzić, jak im to idzie.
Matecznik słynnych Czarnych Diabłów – 10. Brygady Kawalerii Pancernej (10 BKPanc), spadkobierczyni tradycji 1. Dywizji Pancernej gen. Stanisława Maczka. Wjechaliśmy terenowym mercedesem na poligon. Choć nasz kierowca zgasił silnik, to zamiast leśnej ciszy z zewnątrz dochodzi dudnienie czołgowych diesli. Cztery sztuki Leopardów 2 A4 stoją w linii z lufami skierowanymi w stronę ciągnącego się aż po horyzont poligonu. Dwa inne manewrują w miękkiej ziemi, zajmując pozycję strzelecką. Scena jak przed bitwą pod Kurskiem. Leopardy wyglądem przypominają nieco Tygrysy 1 z II wojny światowej. Podobny kształt wieży, a i cała sylwetka też robi swoje. Przyglądam się dokładniej „czwórkom” – są ładniejsze od „dziadków”, stalowych kotów z 1943 r. Czołgi niemieckie, własność polskiej 10. brygady, a załogi ukraińskie. Na pancerzu widnieją jeszcze znaki taktyczne polskiego batalionu.
