WYWIAD. Kacper Płażyński: Porozumienie na prawicy będzie możliweWYWIAD. Kacper Płażyński: Porozumienie na prawicy będzie możliwe. Polska ma szansę stać się wielką

Zawsze trzeba wierzyć, że przyszła polityka będzie lepsza od obecnej. Zawsze będziemy toczyć spory, inaczej żylibyśmy w dyktaturze, ale mam nadzieję, że za kilka lat w sprawach dotyczących polskiej suwerenności i interesu narodowego wszyscy będziemy grać do jednej bramki, od lewicy po prawicę. Wtedy Polska ma szansę stać się wielką.
Z Kacprem Płażyńskim, adwokatem, posłem Prawa i Sprawiedliwości, autorem książki „Wszystkie pionki Putina. Rosyjski lobbing”, rozmawia Jerzy Szmit
Jerzy Szmit: Od ponad czterech lat trwa agresja Rosji na Ukrainę. Polska jest coraz bardziej wciągana do tej wojny. Jednocześnie konflikt polityczny w kraju zaostrza się każdego dnia. Które z zagrożeń jest poważniejsze, zewnętrzne czy wewnętrzne?
Kacper Płażyński: Drobna poprawka – wojna zaczęła się w 2014 r. od zajęcia Krymu, potem części Donbasu. Ukraińcy chcieliby umiędzynarodowić konflikt i wciągać nas, również militarnie. To jednak nic nowego. W Polsce spadają pociski, latają drony, widzimy akty sabotażu czy zabijanie ludzi niewygodnych dla Rosji. Rosjanie od dawna grasują po naszym kraju i innych państwach Europy. Sytuacja nasiliła się wraz z przybyciem milionów ukraińskich uchodźców, wśród których nie brakuje rosyjskich agentów. To wszystko jest jednak możliwe dlatego, że w 2014 r. europejskie elity odwróciły wzrok. Znamy takie sytuacje z historii.
To trochę tak jak z Hitlerem. Gdy ogłaszał swoje agresywne plany podczas konferencji monachijskiej w 1938 r., nie było reakcji. Gdy 2014 r. Rosja zajęła Krym, w Polsce rządził Tusk, a na Zachodzie dalej chciano robić interesy z Rosjanami. Zamiast namawiać Zachód do postawienia się Rosji, Radosław Sikorski nakłaniał Ukraińców do podpisania upokarzających porozumień mińskich. W tym czasie w kraju rząd Tuska chciał przekazać Kremlowi czeczeńskich dysydentów politycznych i hojnie dzielił się z Łukaszenką wrażliwymi informacjami na temat białoruskich obrońców praw człowieka.
Dzisiaj mamy wojnę pełnoskalową. W naszym interesie jest, by Ukraina wygrała wojnę. Bez naszej logistyki ją przegra. Rozumiejąc to, powinniśmy nie tylko dawać, lecz także oczekiwać. Zasada wzajemności to powinno być minimum w naszych relacjach. Niestety rząd Tuska ma podejście poddańcze do władz Ukrainy, która bez naszego wsparcia dawno przestałaby istnieć.
Np. w sprawach transportowych.
