Tolu z Łyczakowa. "Wielkie dzieła nigdy nie przepadają"Tolu z Łyczakowa. "Ta tablica odsłonięta po latach jest dowodem, że wielkie dzieła nigdy nie przepadają"

Miałam szczęście bywać w domu państwa Szolginiów, a zaczęło się wszystko od wykładu doc. dr. hab. Witolda Szolgini na Uniwersytecie Warszawskim.
Wyznaję i zapewniam: byłem, jestem i do końca mego życia będę rzeczywistym, prawdziwym, na górnym Łyczakowie urodzonym lwowianinem. Nikt mnie nigdy z tej godności i z tego obowiązku nie zwolnił – ani ostatni polski gospodarz miasta, pan prezydent Stanisław Ostrowski, ani nikt inny. I nie zmieni tego faktu, owej dozgonnej przynależności do Lwowa, okoliczność, że muszę – choć ciągle nader ciężko mi to przychodzi – żyć z dala od niego, nie oddychać jego powietrzem, nie chodzić jego ulicami, nie wspinać się na Wysoki Zamek, nie odwiedzać parku Łyczakowskiego lub Stryjskiego […] Semper fidelis (Zawsze wierny) – wzięty z herbowej dewizy Lwowa honorowy i zaszczytny tytuł dla każdego lwowianina – jest bezwzględnie cenniejszy od wszelkich innych możliwych tytułów, orderów i odznaczeń”.
Tak pięknie i prawdziwie potrafił pisać o Lwowie tylko Witold Szolginia, Tolu z Łyczakowa, dr hab. architekt, autor wielu książek o „tamtym” Lwowie – o architekturze, zabytkach, kościołach, szkołach, historycznych miejscach i wielkich naszych rodakach spod Wysokiego Zamku. O Lwowie pisał, to miasto malował, rysował, szkicował, był wszechstronnie utalentowany, o czym pięknie mówi w moim filmie dokumentalnym pt. „Semper fidelis” jego żona Wanda Szolginiowa z domu Izert, absolwentka Wydziału Historii Uniwersytetu Warszawskiego, zarażona Lwowem przez swojego męża, człowieka wybitnego, a zarazem bardzo skromnego i serdecznego.
