Gaudí – architekt Boga. Oryginał, który budził zawiść
Gaudí – architekt Boga. Jak sam mówił: „Oryginalność oznacza powrót do źródeł”

Już w czasach Gaudíego lewica szczerze nienawidziła ludzi takich jak on, czyli „cuchnących kadzidłem”.
Czy najsłynniejszy architekt świata zostanie w końcu ogłoszony świętym? Antoni Gaudí słusznie został uznany za budowniczego „cudów świata”, choć jednoczenie świat niechętnie słucha o tym, że to architektura była jego „regułą zakonną”. Zresztą już w swoich czasach bywał uważany za dziwaka, a to za sprawą swej głębokiej religijności. W opisywanej przez Orwella rewolucyjnej Katalonii kurczyła się liczba wiernych, chcących słuchać czy oglądać „ducha przedstawionego w kamieniu”.
Mozolny proces beatyfikacyjny
Proces beatyfikacji rozpoczęto już w 1992 r., ale młyny watykańskie mielą powoli. Ponieważ Gaudí był osobą świecką i pochodził ze specyficznej części Hiszpanii, czyli Katalonii, gdzie Kościół katolicki został przeżarty progresywizmem, szowinistycznym separatyzmem, proces posuwa się ociężalej (przypomnijmy, że to tam żyje i naucza Krzysztof Charamsa, który przedstawia się jako „ksiądz feminista, obrońca praw LGBT, teolog”, zamężny z Eduardo Planasem). Nikt zatem z Kościoła katalońskiego, arcybiskupstwa Barcelony, a nawet zarządu świątyni Sagrada Familia nie zadbał o beatyfikację Gaudíego. Inicjatywę podjęła dopiero grupa świeckich: dwóch architektów, rzeźbiarz, pisarz i ks. Ignasi Segarra.
