Sto tysięcy i zero. "Wierzę w mądrość Polek i Polaków"Sto tysięcy i zero. "Wierzę w mądrość zdecydowanej większości niezakażonych piorunującą sepsą Polek i Polaków

Wojował wtedy z rządem o legalizację skrobanek, czyli eliminację przed narodzeniem problemu z chorymi i niechcianymi dziećmi.
Muszę przyznać, sprytne! Że nie było miliona? Że nawet tak życzliwe Polsce niemieckie media doniosły o 100 tys.? Nieważne! Tak czy siak, że 100 tys. z zerem w rozumie, ważne, że w świat poszło chwytliwe hasło o jakoby „marszu miliona serc”, w tym „Jurka”, jak zwracał się do Owsiaka sam prowodyr tego zlotu Donald Tusk.
Nikt nie zaprzeczy, że „Jurek” serce ma jak sklep, liczyć umie i miliony też trzepać potrafi. I nie zawiódł, chwycił za mikrofon i… – dalej było to, do czego wzywa na ulicznych billboardach, opatrzonych sercem swej odświętnej orkiestry i wezwaniem: „Polacy! Pokonajmy to zło! Wygramy”, z ledwie widocznym dopiskiem: „z sepsą”, coby nikt się nie czepiał, że nadużywa funduszy ze społecznych datków na cele zdrowotne. Wprawdzie wszyscy wiedzą, że uczynił z WOŚP dochodową maszynkę dla siebie i grających w niej żony, rodziny, pociotków i przyjaciół królika, ale mniejsza z tym. Najważniejsze, że jest zaangażowany w to, co robi, o czym na własnej skórze przekonał się Michał Rachoń, wyrzucony siłą z sali, gdy chciał zadać Jerzemu kilka pytań o jego rachunki winien/ma.
