Broń marszowa Tuska. "Nakazał przywieźć 300 tys. osób"
Broń marszowa Tuska. Był "Marsz 1 czerwca 2023 r.", „Marsz miliona serc”. Tusk chce powtórzyć manewr

Donald Tusk nakazał Marcinowi Kierwińskiemu (wciąż sekretarzowi generalnemu PO) zmobilizowanie w Warszawie co najmniej 300 tys. osób i przywiezienie z kraju kolejnych 200 tys. na marsz – powinien to zrobić za wszelką cenę i wszelkimi środkami, bo ma to być decydujący argument na rzecz zwycięstwa Trzaskowskiego.
Obecny premier chce wygrać na ulicy, żeby wygrać przy urnach.
Takie rzeczy się nie zdarzają, a jednak stało się tak, że wyznaczony przez Donalda Tuska na 11 maja 2025 r. „wielki marsz patriotów” został przesunięty. To trochę jakby przesunąć termin samych wyborów, co jednoznacznie świadczy o tym, że obecny premier zanim pomyślał, to ogłosił. I że jest bardziej zdesperowany, niż posiada jakąś strategię. Bo marsze Tuska to przedsięwzięcia czysto instrumentalne, podobnie jak nadawane im nazwy („marsz miliona serc”, „marsz patriotów”). Chodzi wyłącznie o pompowanie wyniku wyborczego.
