Siewca śmierci? "Serce dosłownie pękło"Siewca śmierci? "Uzyskał prawo do wykonywania zawodu lekarza zaledwie 20 miesięcy temu. W bardzo krótkim czasie stał się milionerem"

Wbrew oczekiwaniom Donalda Tuska i całej Koalicji Obywatelskiej afera z Dawidem Kacprzykiem nie chce wygasnąć. Opinia publiczna dobrze ją jednak zapamiętała, a na dodatek pojawiają się nowe skandaliczne doniesienia. I nie są w stanie ich przykryć nawet gorszące podziały na prawicy.
Dawid Kacprzyk, 29-letni bohater licznych doniesień medialnych, uzyskał prawo do wykonywania zawodu lekarza zaledwie 20 miesięcy temu. W bardzo krótkim czasie stał się milionerem. Ale nie to jest najgorsze: liczbą skandali i najcięższych błędów lekarskich mógłby obdzielić medyków z wieloletnim stażem. O ile ktoś chciałby zostać bohaterem aż tak negatywnych doniesień.
Serce dosłownie pękło
Właśnie dowiedzieliśmy się, że w maju br. (czyli tuż przed ujawnieniem skandali z nim związanych) Dawid Kacprzyk nie rozpoznał masywnego zawału serca u pacjentki. Portal Zero opisał historię 61-letniej pani Grażyny. Kobieta zasłabła zaledwie 200 m od Szpitala Bródnowskiego, jednego z miejsc, w których Kacprzyk pracował na SOR. To on ją przyjął, wpisując ocenę „pacjentka w stanie ogólnym dobrym”. Nie potrafił odczytać zapisu EKG, choć bardziej doświadczony lekarz z miejsca rozpoznałby zawał o „gigantycznej” (jak oceniali rozmówcy portalu) skali. Zlecił zrobienie tomografii, choć w tym przypadku było to badanie całkowicie niepotrzebne. Zamiast podjąć właściwe działania, kazał podać pacjentce paracetamol. Zmarła kilka godzin po „leczeniu” przez Kacprzyka. Gdy pan Grażyna w końcu trafiła na Oddział Intensywnej Opieki Kardiologicznej, była już nie do uratowania. Patomorfolog stwierdził, że jej serce dosłownie pękło.
To nie koniec podobnych doniesień. Zgłaszają się rodziny kolejnych pacjentów, którzy mieli tego strasznego pecha, że trafili do Warszawskiego Szpitala Południowego. Syn jednej ze zmarłych pacjentek opowiadał telewizji Polsat: „Miała 77 lat i całe życie przepracowała w szpitalu. […] Udało mi się trafić na lekarza, który operował mamę i przedstawił sytuację […] pęknięte jelito. Zabrzmiało to bardzo strasznie. […] Jej stan przez cały pobyt w szpitalu, do momentu wypisu, nie poprawiał się, nie była w stanie nawet poprawić sobie poduszki pod głową. […] Mimo to lekarze uznali, że chora może wrócić do domu. Po tygodniu została wypisana. Trzy dni później zmarła”. Pacjentka została wypisana po operacji z adnotacją, że była „w stanie ogólnym dobrym”.
