Samokrytyka w służbie wolności, czyli salon III RP
Samokrytyka w służbie wolności, czyli salon III RP. Strategia niszczenia przeciwników politycznych

Chrabota wił się, przepraszał po raz kolejny, ale zbrodni publikacji przeciwnika nie można było wybaczyć...
Metodą liberalnego salonu jest kneblowanie i wycinanie z życia publicznego przeciwników. Jeśli ktoś z „trzódki” nie wykazuje się w tym należytą gorliwością, jest brutalnie przywoływany do porządku.
Zwykła samokrytyka wtedy nie wystarczy. Przekonał się o tym Bogusław Chrabota, redaktor naczelny „Rzeczpospolitej”. Ośmielił się opublikować na jej łamach felieton byłego prezesa TVP, obecnie przedstawiciela Polski w Radzie Dyrektorów Wykonawczych Banku Światowego. W miarę normalnym kraju tekst tego typu osoby byłby raczej rozrywany przez media. Jednak nie w systemie, w którym mniejszość twierdzi, że wybór większości jest złamaniem demokracji, a ta powróci dopiero, gdy większościowe ugrupowanie zostanie zdelegalizowane, a jego członkowie oraz sympatycy zostaną przykładnie ukarani. Odebranie im prawa głosu ma być pierwszym krokiem w kierunku liberalizmu i demokracji.
