Rozliczenia – polityczny cynizm. Polityk dysponuje zapleczemRozliczenia – polityczny cynizm. "Odpowiedzialność przestaje być wtedy kwestią faktów, a staje się kwestią narracji"

Prawdziwym testem państwa prawa jest to, czy potrafimy rozliczyć również tych polityków, których popieramy.
W polityce od lat powtarza się ten sam rytuał. Jedni obiecują rozliczenie poprzedników, drudzy odpowiadają, że staną się ofiarą politycznej zemsty. Padają wielkie słowa: „odpowiedzialność”, „sprawiedliwość”, „prawo”, „konsekwencje”. A potem przychodzi codzienność. Komisje pracują, prokuratura prowadzi postępowania, media publikują kolejne informacje, politycy organizują konferencje prasowe. Zwykły obywatel coraz częściej zadaje pytanie: skoro wszyscy tak dużo mówią o rozliczeniach, to dlaczego rządzący wydają się ich wcale nie bać?
Odpowiedź może być mniej efektowna, niż chcielibyśmy przyznać. Władza nie musi być przekonana o własnej bezkarności. Wystarczy, że ma świadomość, jak powolny, skomplikowany i niepewny jest mechanizm pociągania polityków do odpowiedzialności.
