Reakcja władzy: arogancja i agresja. To jest ich KONIEC
Reakcja władzy: arogancja i agresja. To jest ich KONIEC. Układy, przywileje, niszczenie sygnalistów. "Tam umierali ludzie? – Tak!"

Atak na sygnalistę zamiast przeprosin i wyciągnięcia konsekwencji. Tam umierali ludzie? – Tak!
Afera Warszawskiego Szpitala Południowego nie chce się zakończyć. Donald Tusk próbował ją przeczekać. Na próżno. To, co się teraz dzieje, to już nie kryzys – to kataklizm. Koalicja Obywatelska i rząd walczą zażarcie, ale jest to walka tylko o to, aby nie stracić własnych najwierniejszych wyborców. Cała reszta Polaków ma jasny pogląd na to, co się teraz dzieje w służbie zdrowia. I jest to opinia całkowicie negatywna dla rządzących.
Kryzysy wizerunkowe można rozwiązywać na dwa sposoby. Pierwszy, bardziej cywilizowany, polega na przeprosinach, wyciągnięciu konsekwencji wobec winnych, obietnicy naprawy szkód i zapewnieniu, że to się więcej nie powtórzy. Drugi, w stylu postsowieckim, przypomina reakcję złapanego kieszonkowca, który krzyczy: „To nie moja ręka!”. I który przechodzi do kontrataku, wrzeszcząc, że złodziejami są ci, którzy go złapali.
