Przez pub do władzy. "W spór zaangażował się książę William"
Przez pub do władzy. "W spór zaangażował się nawet następca tronu, książę William". Sprzeciw wobec rządowych planów

Skala niezadowolenia jest tak duża, że zaczyna mieć wymiar polityczny.
Andy Lennox z pubu Stara Strzecha (Old Thatch) na południowym wybrzeżu Wielkiej Brytanii zainicjował rewoltę, która rozprzestrzenia się w tempie pożaru stogu siana. Chodzi o sprzeciw właścicieli pubów wobec rządowych planów podniesienia podatków. Sprawa odbija się głośnym echem, bo w brytyjskim modelu życia puby są czymś więcej niż tylko miejscem, w którym można wypić piwo.
Już ponad tysiąc pubów wywiesiło tabliczki z napisem: „Nie obsługujemy posłów Partii Pracy”, a premiera Starmera wyproszono z jego ulubionego lokalu, gdzie zwykł wpadać „na pintę”. Jeremy Clarkson, gwiazda programu telewizyjnego Top Gear, który jest właścicielem pubu Farmer’s Dog, także przyłączył się do protestu, zakazując laburzystom wstępu do swojego lokalu, co zresztą bardzo spopularyzowało akcję. Jej uczestnicy argumentują, że w efekcie wzrostu ciężarów podatkowych i kosztów utrzymania kufel piwa kosztuje powyżej 5 funtów, co powoduje, że wizyta w lokalnym pubie staje się „luksusem”. Ludzie wolą więc kupić trunek w sklepie i wypić go w domu. W spór zaangażował się nawet następca tronu, książę William, który powiedział, że „puby są sercem społeczności”, mają swoje miejsce w brytyjskiej kulturze i choćby z tych powodów trzeba je chronić, a nie traktować jak zwykłe biznesy.
