Praprzyczyna. "Sedno ludobójstwa na Wołyniu"Praprzyczyna. "Mordy popełnione na polskiej ludności (ponad 120 tys.) to nie obrona „niepodległości” Ukrainy"

Nawet gdyby współczesna Ukraina przyjęła taką strukturę państwa, to nie do zaakceptowania jest gloryfikowanie przez nią morderców innych nacji.
Nie dywagacje, opinie, popularna publicystyka, a tym bardziej jakieś narracje, lecz konkrety, fakty, dokumenty, cytaty i sprawdzone źródła historyczne podawane przez wiarygodnych badaczy nauki i świadków historii. To zadanie dla edukacji, która jest fundamentem wiedzy. Kiedy fakty podaje konkretny badacz dziejów, powinna to być osoba mająca za sobą lata wiarygodnej pracy, często wbrew opiniom swojego środowiska i narzucanym prawdom. W opisie trudnych spraw polsko-ukraińskich taką wiarygodną osobą był dla mnie Wiktor Poliszczuk, którego miałem okazję poznać i zobaczyć, jak walczy o edukację, czyli przekazywanie obiektywnej wiedzy młodym pokoleniom Ukraińców i Polaków.
Urodził się w 1925 r. w Dubnie na Wołyniu, w rodzinie prawosławnej. Aresztowany w 1939 r. przez bolszewików razem z ojcem, matką i siostrami został zesłany do Kazachstanu. Pracował przy budowie kolei Akmolińsk–Kartały jako ślusarz. W latach 1946–1981 mieszkał w Polsce w Legnicy, Wrocławiu, Jaworze. Skończył liceum pedagogiczne, studia prawnicze, uzyskał doktorat z politologii na Uniwersytecie Wrocławskim, był prokuratorem i adwokatem. W 1981 r. wyemigrował do Kanady, gdzie założył wydawnictwo, narażając się na liczne ataki, także fizyczne, ze strony swoich rodaków, sympatyków UPA i OUN. Z jakiego powodu?
