Praca czy niewola? Dobrobyt narodówPraca czy niewola? Dobrobyt współczesnych narodów nie zależy od tego, ile pracujemy...

Polska nie jest – z całym szacunkiem – Bangladeszem, by przyjmować standardy tamtejszego rynku pracy.
Kult taniej pracy ma się w Polsce całkiem dobrze. Jego zwolennikami są najczęściej ci, którzy oszczędzając na cudzej pracy, sami najwięcej zarabiają. Gdy młodzi ludzie buntują się przeciwko pracy za pół darmo, natychmiast pada pod ich adresem zarzut lenistwa. Ale to nie o lenistwo chodzi, lecz o zwykłą uczciwość. Bo praca jak wszystko inne jest towarem, za który trzeba odpowiednio zapłacić.
Mamy dziś w Polsce biedakapitalizm. Polega on na tym, że oszczędza się na wszystkim, począwszy od podatku VAT (to już na szczęście w dużej mierze historia), a skończywszy na wypłatach dla pracowników. Dzięki temu w kieszeni biedakapitalisty zostaje więcej pieniędzy. Bo przecież – jak wszyscy wiemy – jest bardzo ciężko, sytuacja gospodarcza nie najlepsza i trudno chyba oczekiwać od biedakapitalisty, by odejmował sobie od ust i rezygnował z kolejnego samochodu, wysłania dziecka na zagraniczne studia czy z wakacji na Mauritiusie. Pracownik musi się na to wszystko zrzucić. Na tym polega przecież zdaniem biedakapitalisty solidarność społeczna – on daje pracę, a pracownik ją bez szemrania wykonuje. I powinien się cieszyć, że ją w ogóle dostał.
