Polacy lepsi latem niż zimą. Wyniki Biało-CzerwonychPolacy lepsi latem niż zimą. Oto wyniki Biało - Czerwonych na IO. Czy mogło być lepiej?

Zima w Polsce trwa długo, ale to się jakoś nie przekłada na wyniki Biało-Czerwonych na zimowych igrzyskach olimpijskich. W klasyfikacji medalowej wszech czasów zajmujemy miejsce dopiero w trzeciej dziesiątce. Jak na państwo z co najmniej trzema zimowymi miesiącami to daleko.
Medale na letnich IO zdobyliśmy już w czasie naszych pierwszych igrzysk w Paryżu w 1924 r. Tymczasem na pierwsze zimowe podium olimpijskie czekaliśmy aż do 1956 r., gdy na trzecich igrzyskach po II wojnie światowej brąz zdobył góral Franciszek Gąsienica Groń, który był trzeci w kombinacji norweskiej (skoki narciarskie plus biegi). Na kolejnych igrzyskach zdobyliśmy dwa medale dzięki naszym łyżwiarkom: w jednej konkurencji na podium stanęły dwie Polki – srebrny medal zdobyła Elwira Seroczyńska, a brązowy Helena Pilejczyk. Potem były lata posuchy, aż w końcu w japońskim Sapporo sensacyjne złoto wywalczył skoczek narciarski, którego władze początkowo nie zakwalifikowały do ekipy na IO. Pomogła presja mediów i Wojciech Fortuna, krnąbrny chłopak z Zakopanego, nie dość, że pojechał do Kraju Kwitnącej Wiśni, to jeszcze zawojował dużą skocznię na pierwszych w historii zimowych igrzyskach w Azji.
