Polacy jednorazowi. "rodziny z dziećmi stanowią już mniejszość"Polacy jednorazowi. "Single stanowili 35 proc. gospodarstw domowych w Polsce, podczas gdy w 2006 r. było to 22 proc."

Z życiem w pojedynkę jest jak z diabelskim cyrografem – podpisując go, otrzymuje się złudzenie wolności i nieskończonych możliwości, z czasem jednak daje o sobie znać gigantyczny koszt samotności.
Tuż przed końcem wakacji posłanka Koalicji Obywatelskiej Magdalena Filiks opublikowała na Facebooku dziwny post, będący czymś w rodzaju oferty albo ogłoszenia. „Moi drodzy, poszukuję ”złotej rączki„ – o ile ten gatunek nie jest jeszcze zupełnie na wymarciu – to najlepiej adoptuję taką rączkę. Mogę prać, gotować i sprzątać, i podawać ”piwo do meczu„. Normalnie pełen pakiet” – napisała. „To się zepsuło, tamto odpadło i tamto nie działa… i wkręcił się sznurek od kosiarki itd., itp. Nie wiem, czy jest dziś taki zawód, bo każdy fachowiec jest od czegoś innego – niedługo ktoś inny będzie kładł kafelki, a ktoś inny fugi, gubię się w tych specjalizacjach. No elektryka ciężko wezwać do wypadających ze ściany kontaktów. Więc szukam kogoś, kto ”ogarnia„. Zatrudnię na dożywocie” – podsumowała swój wpis, prosząc zainteresowanych o kontakt przez prywatną wiadomość.
Z jednej strony można pomyśleć, że to niestandardowa oferta matrymonialna („pełen pakiet”, „zatrudnię na dożywocie”), a z drugiej, że samotna kobieta po prostu nie daje sobie rady z codziennym utrzymaniem domu i szuka męskiej pomocy. Jedno drugiego zresztą nie wyklucza.
Zjawisko, którego ilustracją jest przytoczony wpis posłanki Filiks, jest jednak znacznie szersze. „Niby śmieszne, ale za kilka lat to będzie realny problem singielek z psieckiem. Hydraulik puknie dwa razy w rurę i skasuje 300, elektryk wymieni żarówkę, ale za 100, a informatyk zrestartuje komputer, ale za pińcet” – tak były poznański radny Tomasz Lipiński skomentował na platformie X ogłoszenie posłanki Filiks.
