PIOTR ZAREMBA. O Wołyniu w filmach – kolejna rocznica
PIOTR ZAREMBA. O Wołyniu w filmach – kolejna rocznica. "Słyszymy w filmie o wyrzynanych polskich wioskach"

Oglądamy też scenę wyrzucania z parafii prawosławnego popa, który przestrzega przed zabijaniem Polaków. Zastępuje go pop przysłany przez nacjonalistów z OUN.
TVP przy okazji kolejnych symbolicznych rocznic rzezi wołyńskiej przypominała zwykle „Wołyń”, obraz Wojciecha Smarzowskiego. Niezależnie od tego, gdzie jest dzisiaj ten twórca, jak bardzo zaczął szukać poklasku topornym, antypolskim rewizjonizmem historycznym, ten jego film jest dziełem wybitnym. Oddaje grozę tamtych zdarzeń, a co więcej – jest wstrząsającym traktatem o jednostkach, po których przejeżdża walec historii.
W br. była rocznica szczególna, 80. Połączona z wysiłkiem, by przekonać Ukraińców do powiedzenia prawdy o zorganizowanej masakrze i do wyrażenia zgody na ekshumację ofiar. I tym razem emitowano w TVP1 dwa odcinki serialu Waldemara Krzystka „Dom pod Dwoma Orłami”. Był on nadawany w Jedynce niedawno, pisałem o nim. Ogólnie pozytywnie, bo to znowu udana próba pokazania tragizmu polskich losów. Przeważał w nim wątek losów ludzi z Kresów, często przytłumionych przez doświadczenia bardziej centralnych obszarów dawnej Polski. Po wojnie dzieje tych bohaterów stają się częścią dziejów zasiedlanego od nowa Wrocławia. Splatając zresztą z losami rodziny niemieckiej – przez jeden dom.
