Ku pojednaniu. "Rozerwano go końmi"Ku pojednaniu. "Nazwiska ponad 500 Ukraińców zamordowanych przez UPA za pomoc Polakom w czasie rzezi wołyńskiej"

W składzie elitarnych jednostek Waffen-SS służyło ponad 27 tys. Ukraińców.
Zgodnie z zapowiedzią prezydenta Wołodymyra Zełenskiego Rada Najwyższa Ukrainy przyjęła ustawę o utworzeniu Panteonu Narodowego. Mają się w nim znaleźć osoby uznane za „szczególnie zasłużone w walce o niepodległość i rozwój państwa ukraińskiego”. Listę ustali specjalna komisja rządowa. A więc nie wszystko jeszcze jest przesądzone (głównie chodzi o nazwisko Stepana Bandery), ale po buńczucznej wypowiedzi Zełenskiego, że „nikt nie będzie nam mówił, jakich bohaterów mamy szanować”, jest prawie pewne, że w Panteonie znajdzie się także twórca zbrodniczej UPA. Już został uczczony przez ukraińskiego prezydenta nadaniem jednej z ważnych jednostek wojskowych imienia „Bohaterów UPA”. Wzbudziło to powszechne i słuszne oburzenie w Polsce, a także w świadomej historii Europie.
Nikt nie odmawia Ukrainie prawa do uczczenia tych, którzy zasłużyli się w walce o swobody i wolności dla Rusinów oraz Kozaków zamieszkałych nad Dniestrem, Prutem, Prypecią, Dnieprem czy południowym Bugiem. Byli tacy, poczynając od Iwana Mazepy, dworzanina króla Jana Kazimierza, który wspólnie z Polakami walczył przeciwko Rosji. Postać tę pięknie opisał Juliusz Słowacki w dramacie „Mazepa”, wydanym w Paryżu w 1840 r. W ciągu wieków byli też inni hetmani i dowódcy kozaccy, który walczyli o wolność dla swoich pobratymców, Rusinów. Już od czasów Chrobrego używana była wobec nich nazwa Rusini, bo była to Ruś. Nazwa Ukraina ugruntowała się dopiero na przełomie XIX i XX w. Wcześniej znaczyła tyle co rubież, ubocze – bo „u kraja” dawnej Rzeczypospolitej.
