OGNIEM NA WPROST. I po generaleOGNIEM NA WPROST. I po generale. "Spekulacje o śmierci dyktatora pojawiają się w ostatnim czasie coraz częściej"

Z nieoficjalnych przecieków wynika, że generał faktycznie niczym już nie dowodzi i został odsunięty od podejmowania decyzji.
Dywersanci HUR, czyli Głównego Zarządu Wywiadu Ministerstwa Obrony Ukrainy pod szefostwem Kyryło Budanowa, hasają po Kacapii jak zające po łące.
W mieście Engels, gdzie znajduje się wielokrotnie atakowana dronami rosyjska baza bombowców strategicznych i dalekiego zasięgu, odstrzelili jednego z pilotów Tu-95, dowódcę załogi bombowca, który ostrzeliwał rakietami terytorium Ukrainy. Następnie w kosmos poleciała instalacja ELOU-AVT-5 w rafinerii w Wołgogradzie (oddana w ub.r.), która była dość istotnym elementem procesu rafinacji ropy naftowej. W Moskwie są nieco zaniepokojeni, bo uderzenia sięgają coraz dalej w głąb terytorium Rosji, a wymierzone są głównie w rafinerie, składy paliw i infrastrukturę naftową. Zaatakowano już sześć rafinerii. W efekcie eksport rosyjskiej ropy spadł o jedną trzecią w stosunku do stycznia ub.r., a w lutym będzie gorzej. W Moskwie otwarcie mówi się o zakazie eksportu ropy, co oznacza także zmniejszenie się wpływów do budżetu, w którym już brakuje pieniędzy. Z kolei w Łysyczańsku rakiety Tryzubów precyzyjnie trafiły w kawiarnię „Adriatyka”, w której bawili się oficjele bantustanu Ługandy (tzw. Ługańska Republika Ludowa) wraz z tamtejszym ministrem sytuacji nadzwyczajnych Aleksiejem Poteleszczenką. Rosjanie, którzy rok z okładem temu podczas podobnej sytuacji z byłym szefem Roskosmosu rżnęli głupa, że to przypadek, teraz nie ukrywają, że ktoś musiał naprowadzić rakiety. Akurat Łysyczańsk to ta część Ługańszczyzny, na której od początku działa partyzantka, a pierwszego zamachu na okupantów dokonano kilka dni po zajęciu przez Moskali miasta.
