Nieudany blitzkrieg. Pora "zamrozić" wojnęNieudany blitzkrieg. Ukraińcy odpowiadają agresorowi wszystkimi dostępnymi środkami i robią to niezwykle skutecznie

Mimo niewątpliwych sukcesów dostrzegalne jest zmęczenie strony ukraińskiej, zwłaszcza na południu i wschodzie kraju.
Drugi tydzień rosyjskiej agresji na Ukrainę nie doprowadził do przełomu. Rosjanie zdołali w tym czasie zająć zaledwie jedno duże miasto ukraińskie, a ich ofensywa, pomimo coraz większej brutalności agresora, z trudem posuwała się naprzód. Plan szybkiego podboju Ukrainy okazał się dla Rosji zadaniem niemożliwym do wykonania.
Nie znamy dzisiaj ostatecznego wyniku wojny, która ciągle trwa. Rosjanie dysponują znacznie większymi od Ukraińców zasobami ludzkimi i potężniejszą siłą militarną, jednak – mimo to – nie są w stanie skutecznie przełamać oporu zdeterminowanych obrońców. Można porównać obecne zmagania wojenne na Ukrainie do rozpętanej przez Stalina w 1939 r. wojny zimowej z Finlandią, gdzie gigantyczna sowiecka nawała również poniosła wielkie straty w starciu ze znacznie słabiej wyposażonymi, mniej licznymi, ale za to mocno zmotywowanymi do walki w obronie swojego kraju Finami. Wówczas Stalin zdołał wprawdzie, po długich i zaciekłych walkach, wyrwać Finlandii część jej terytoriów, ale porzucił myśl o podbiciu całego kraju i narzuceniu mu marionetkowego komunistycznego reżimu. W zamian jednak Finlandia, już po II wojnie światowej, musiała się zobowiązać do prowadzenia neutralnej i „przyjaznej” polityki wobec ZSRR. Nie było to więc pełne zwycięstwo Finów, ale ich los i tak okazał się znacznie lepszy niż sąsiadów z państw bałtyckich, brutalnie wcielonych do ZSRR. Trudno dziś powiedzieć, czy w podobnym kierunku zmierzają zmagania walczącej o suwerenność Ukrainy, jasne jest jednak, że stawka tej wojny – również dla całej Europy – jest bardzo wysoka. Chodzi o wyznaczenie granic rosyjskiemu agresorowi. A szansa na to jest tym większa, im gorzej się wiedzie najeźdźcy na polu bitwy.
