Niepozbierana młodzież z ulicy DobrejNiepozbierana młodzież z ulicy Dobrej. "Skąd młodziaków stać na tyle mieszkań, w tym na to główne, na Dobrej"

Młodzi ganiają za sobą nawzajem, nie znajdując celu ani sensu swojego życia.
„Nie ma duchów w mieszkaniu na Dobrej” – ten film debiutantki Emi Buchwald został obsypany nagrodami (za najlepszą reżyserię na festiwalu w Gdyni). Spodobał się też recenzentom. Nie szukajcie tu kina gatunkowego, to nie horror – to artystyczna wariacja na temat młodych ludzi. Mnie się spodobała, choć chwilami drażniła.
Fabuły tu niewiele. Poznajemy czwórkę zbliżonego wiekiem rodzeństwa (ok. 20 lat?), któremu, jak rozumiem, przypadło wspomniane mieszkanie przy ul. Dobrej w Warszawie po wciąż żyjących – ale poza stolicą – rodzicach. Zaczyna się od wspólnej akcji dwóch sióstr: Nastki i Jany oraz młodszego z braci Benka, którzy usiłują sprowadzić ze złej drogi starszego brata Franka. Akcja jest nieudana, prowadzi tylko do wyprowadzki Benka, Franek popadł bowiem w zależność od niejakiej Zuzy.…
Artykuł dostępny wyłącznie dla cyfrowych prenumeratorów
Teraz za 7,90 zł za pierwszy miesiąc uzyskasz dostęp do tego i pozostałych zamkniętych artykułów.
Kliknij i wybierz e-prenumeratę.
Jeżeli masz e-prenumeratę, Zaloguj się
