„1670” – satyra, ale na co?„1670” – satyra, ale na co? "Niezrównani są odtwórcy głównych ról: Katarzyna Herman, Michał Wiśniewski, ksiądz Jakub, czy Andrzej Kłak"

Trzeci sezon serialu Netfliksa „1670” nie wywołuje publicystycznego trzęsienia ziemi tak jak pierwszy. I nie jest to napaść na historię szlacheckiej Polski.
Serial znów ma zręcznego scenarzystę, Jakuba Rużyłłę, oraz dwóch reżyserów: Macieja Buchwalda i Kordiana Kądzielę. Pierwszą serię opisywano jako produkt tzw. ludowej historii Polski. Konserwatyści oburzali się, że szkaluje się szlachecką Rzeczpospolitą. Istniał jakiś związek z tezami ludowego rewizjonizmu, Rużyłło dziękował przecież Mateuszowi Wyżdze, autorowi epokowej „Polski sarmackiej”, za to, że był dla niego inspiracją. Tyle że akurat ta książkowa panorama I Rzeczypospolitej jest sensownie umiarkowana w wojnie z dawniejszymi historycznymi ujęciami.
Zarazem… Na początku pierwszego sezonu kowal Maciej przybywał do wsi Adamczycha z Litwy w ramach programu Erasmus, a postępowa córka Jana Pawła Adamczewskiego Aniela organizowała tam „paradę równości”. W pierwszym odcinku drugiej serii szlachecka rodzina Adamczewskich jechała na wakacje do Turcji sułtanów w ramach usługi all inclusive. To nie jest portret dawnej Polski – bohaterowie mówią współczesnym językiem, niemal nic się tu nie zgadza z realiami. Owszem, pojawia się parę żartów z sarmatyzmu, ale serialowy obraz pańszczyzny to w porównaniu z rzeczywistością XVII-wiecznej Polski niemal idylla. Stąd podejrzenia, że chodzi raczej o Polskę współczesną, o wieczne polskie przywary. Jan Paweł trochę nęka chłopów, ale głównie zwodzi ich retoryką w stylu współczesnych szefów korporacji, a jego córka zakochuje się w chłopie Macieju. Chwilami można było zresztą odnieść wrażenie, że to nie tyle satyra na szlachtę, ile kpiny ze stereotypów dotyczących tamtej epoki (co oznaczałoby delikatne podważanie logiki historii ludowej). No i dostawaliśmy sporo purnonsensu, który jednych śmieszył, innych nie. Ja częściej się uśmiechałem, ale kilka żartów musiałem docenić.
