Myślę, że myślę... "Wraca widmo V rozbioru Polski"Myślę, że myślę... "Wraca widmo V rozbioru Polski". Upadek polskiego rolnictwa (Mercosur) i gospodarki, drenowanie budżetu przez Ukrainę

Tak ukształtowanej, bezmyślnej ludzkiej masie można narzucić każdą narrację, przeforsować największy idiotyzm, wytyczyć dowolny kierunek działania.
Jak bumerang wraca widmo V rozbioru Polski. Kumulacja zagrożeń: zbliżające się wejście w życie paktu migracyjnego, drenowanie naszego budżetu przez Ukrainę, unijne dokręcanie klimatycznej śruby, upadek polskiego rolnictwa (Mercosur) i gospodarki (gigantyczne straty największych przedsiębiorstw) – to dzieje się na naszych oczach. Zastój w zbrojeniach i demograficzna zapaść zachęcają naszych odwiecznych wrogów (wciąż tych samych) do hybrydowych ataków na Rzeczpospolitą. Tymczasem niefrasobliwość, z jaką większość Polaków traktuje nadciągającą apokalipsę, jest porażająca.
„Cogito ergo sum” („Myślę, więc jestem”) Kartezjusza dziś zastępuje się dewizą „Myślę, że myślę” – mojego autorstwa. Prawdziwość jednostronnie sformatowanych informacji, jakimi karmią nas obecnie mainstreamowe media i internet (przy potężnym wsparciu sztucznej inteligencji, „genialnie” tłumaczącej największe nawet brednie), jest coraz trudniejsza do zweryfikowania. W oceanie półprawd, fake newsów i ordynarnego kłamstwa zanika umiejętność rozsądnego, krytycznego czy intuicyjnego dochodzenia prawdy. Sprzyja temu (wręcz służy) zawłaszczona przez lewicowy marsz edukacja i popkultura, negujące normalność, zdrowy rozsądek i obiektywny, naukowy proces poznania (dedukcji). Tak ukształtowanej, bezmyślnej ludzkiej masie można narzucić każdą narrację, przeforsować największy idiotyzm, wytyczyć dowolny kierunek działania.
