„Matka odchodzi”, my tęsknimy„Matka odchodzi”, my tęsknimy. "Debiut reżyserski Przemysława Stippy i aktorski popis Magdaleny Kuty"

Znakomita, rozlewna, a chwilami niepokojąca muzyka Tomasza Sroczyńskiego, która mogłaby towarzyszyć „Chłopom” Reymonta.
To jedno przedstawienie – umieszczone skromnie w ofercie TVP Kultura, a nie Jedynki – budzi nadzieję, że misja kulturotwórcza Teatru Telewizji nie wygasa. „Matka odchodzi” to adaptacja ostatniego dzieła Tadeusza Różewicza (z 1999 r.).
To zarazem debiut reżyserski Przemysława Stippy, jednego z najciekawszych aktorów średniego pokolenia. Dopiero co w Teatrze Telewizji oglądaliśmy jego kreacje: szekspirowskiego Hamleta, Jęzorego we „W małym dworku” Witkacego czy pisarza w „Znakach” Jarosława Jakubowskiego. Słuchając jego wypowiedzi i patrząc na jego pracę nad tekstem, nabrałem przekonania, że on sam będzie reżyserował artystyczne cacka.
