Posiew nienawiści. "Aby Polaków skłócić"
Posiew nienawiści. "Aby Polaków skłócić, potrzebny jest posiew nienawiści. W Unii Europejskiej pod zarządem niemieckim"

Ponieważ jestem nieustannie zakazywany i marginalizowany, szukam furtek w cenzorskim systemie, by na przekór kolejnym okupantom puścić w eter „głos wolny, wolność ubezpieczający”.
Media elektroniczne mają swoje potrzeby. Przede wszystkim muszą być atrakcyjne, by pies z kulawą nogą zechciał je dostrzec i psim zwyczajem obsikać, czyli zarejestrować swoją obecność. Sam uczestniczę w tej zabawie z konieczności, a to jako ratlerek estradowy, a to jako wilk stepowy. Ponieważ jestem nieustannie zakazywany i marginalizowany, szukam furtek w cenzorskim systemie, by na przekór kolejnym okupantom puścić w eter „głos wolny, wolność ubezpieczający”. Wolnością słowa dysponują w obecnych czasach ci, którzy mogą ze swoimi słowami dotrzeć do „masowych” odbiorców.
Kiedy rodziłem się blisko 90 lat temu, mieliśmy cywilizację podwórkową. Od podwórka do podwórka niosła się wieść jak po sznurkach. Obecnie mamy cywilizację globalną! Jedno ludzkie życie i taki przeskok sytuacyjny. Jak ja to wszystko przetrzymałem? Bóg jeden wie! Łatwo nie było i nie jest. Pierwszą połowę życia spędziłem w systemie sowieckim, a obecną zaliczam w Unii Europejskiej pod zarządem niemieckim. Początkowo nie odczuwaliśmy tej dominacji zbyt mocno. Ostatnimi laty stała się przytłaczająca, jest rodzajem okupacji. Naturalnie towarzyszy jej stosowna propaganda, mieszająca w głowach słuchaczy jak Goebbels przykazał. Propaganda jest paskudną siostrą reklamy. Wymaga funkcjonarjuszy świadomie przekraczających wszelkie standardy przyzwoitości, kultury, obyczajów, prawa, które jest takie „jak my je rozumiemy”. A oni rozumieją, że aby Polaków skłócić, potrzebny jest posiew nienawiści. Taka jest główna strategia naszych nieznośnych sąsiadów zza Odry. To się dzieje w skali makro, a także mikro, w relacjach międzyludzkich.
